Wimbledon 2014. Co się dzieje z Sereną Williams?

Oficjalnie wszystko jest jasne - to była infekcja wirusowa. Ale w środowisku huczy od plotek i domysłów. - Wyglądało to tak, jakby była pijana - mówi jeden z kibiców o Serenie Williams. A jej przyrodnia siostra zdradza, że liderka rankingu tenisistek ostatnio nie dojadała.

- Bez wątpienia było to najdziwniejsze 15 minut na tenisowym korcie, jakie przeżyłam - mówi Tracy Austin, jedna z najlepszych tenisistek przełomu lat 70. i 80.

Amerykańskie i brytyjskie media snują domysły. "Sports Illustrated" pisze, że była to "dziwaczna scena", a "Los Angeles Times" problemy tenisistki nazywa "tajemniczą dolegliwością".

A może ukąsił ją owad?

Co konkretnie się wydarzyło? Siostry Williams wycofały się z turnieju debla podczas Wimbledonu, bo młodsza z nich nie była w stanie grać. Serena już podczas rozgrzewki przed meczem z parą Kristina Barrios/Stefanie Voegle miała poważny problem, by złapać piłkę. A kiedy mecz się zaczął, nie potrafiła zaserwować. Niemal słaniała się na nogach.

W końcu na kort weszła lekarka i doradziła Amerykankom, by przerwały mecz. Tak zrobiły przy stanie 0:3. - Nie wiem, co się dzieje. Nie widziałem jej przez ostatnie dwa dni - stwierdził Patrick Mouratoglou, trener amerykańskiej tenisistki. I jakby przy okazji od razu pojawiły się plotki o tym, że jego relacje z Williams zaczynają się psuć.

WTA (organizacja prowadząca rozgrywki) podaje w oficjalnym komunikacie, że Williams zmaga się z infekcją wirusową i dlatego trzeba było przerwać mecz.

Ale to nie zatrzymało lawiny domysłów. "Już przed pierwszą piłką było wiadomo, że Serena ma kłopoty" - pisze "New York Times", a inne gazety na różne sposoby próbują interpretować, co się stało. "Los Angeles Times" zastanawia się: "Grypa? Zapalenie górnych dróg oddechowych? Ukąszenie przez owada?".

"The Telegraph" cytuje jednego z kibiców, który był na trybunach. - Wyglądało to tak, jakby Williams była pijana. Można było odnieść wrażenie, że nie widzi piłki - przekonuje.

 

Wyznanie siostry przyrodniej

Tak czy inaczej, z młodszą z sióstr Williams, liderką rankingu tenisistek, która w ostatnich latach zdominowała rozgrywki, ostatnio dzieje się coś niedobrego. W maju wygrała prestiżowy turniej w Rzymie, ale dwa ostatnie turnieje Wielkiego Szlema może spisać na straty. Nie poszło jej w Paryżu na Rolandzie Garrosie (odpadła w drugiej rundzie) i teraz z Londynu też wyjedzie zawiedziona.

Cztery dni temu po porażce z Alize Corner nie kryła złości. Atmosferę podgrzało też wyznanie Ishy Price, siostry przyrodniej tenisistki. W jednym z wywiadów powiedziała, że Serena do tamtej wpadki podeszła bardzo emocjonalnie. I dodała, że 17-krotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych w ostatnich dniach jadła mniej niż zazwyczaj.

Mouratoglou, trener Williams, próbuje uspokajać: - Nie sądzę, że te kłopoty mają związek z jej wiekiem czy przygotowaniem fizycznym. Takie rzeczy przytrafiały się także innymi mistrzom. Jestem przekonany, że szybko dojdzie do siebie.

Drugie oblicze

Kiedyś w wywiadzie Williams powiedziała: - Jestem normalną, przeciętną kobietą. Bywam też czasami nieśmiała.

Kiedy podczas meczu deblowego usiadła na ławeczce przy korcie, wybuchła płaczem. To był widok, który kłócił się z wizerunkiem niezłomnej kobiety ze stali, na jaki przez lata zdążyła zapracować. - O Serenie Williams zawsze mówiło się, że ma doskonałą psychikę. Tyle że zawsze się tak mówi, kiedy ktoś jest w formie i wszystko idzie po jego myśli. A tak naprawdę każdy ulega presji - mówiła ostatnio w wywiadzie dla Sport.pl Katarzyna Strączy, była mistrzyni Polski w tenisie, obecnie komentatorka Eurosportu .

źródło: Okazje.info

Więcej o: