Wimbledon. Kubot: Oczywiście, że były emocje, wciąż pamiętam poprzedni rok

- Wróciłem na korty Wimbledonu, w specjalne dla mnie miejsce, oczywiście, że czułem emocje związane z tym, co działo się w Londynie przed rokiem. Z meczu pierwszej rundy jestem bardzo zadowolony, pewnie serwowałem, co było kluczem do zwycięstwa - mówił Łukasz Kubot po pokonaniu w I rundzie Niemca Jana-Lennarda Struffa 7:6 (8-6), 6:4, 6:4. Kolejnym rywalem Polaka będzie młody talent serbskiego tenisa - Dusan Lajović.

- Jestem bardzo zadowolony, przede wszystkim z serwisu. Świetnie się broniłem, w końcówce pierwszego seta zagrałem ryzykownie, udało się wygrać tie-break, i to miało duże znaczenie dla zwycięstwa, bo trochę złamało rywala - opowiadał Kubot, zeszłoroczny ćwierćfinalista, po bardzo solidnym w swoim wykonaniu meczu I rundy. - Później przeciwnik serwował nieco słabiej, udało mi się go przełamać, ciszę się, że serwowałem skutecznie przez cały mecz - dodał Kubot, który w 2013 r. przegrał w ćwierćfinale z Jerzym Janowiczem.

Czy czuje w tym roku presję związaną z obroną punktów? Gdyby poległ w I rundzie, mógłby spaść z 72. nawet poniżej 140. miejsca w rankingu ATP. - Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, że bronię takiej liczby punktów w jednym turnieju. Staram się jednak zupełnie o tym nie myśleć, koncentruję się na każdym kolejnym meczu, a nie na liczeniu punktów. Przez ostatnie dwa miesiące grałem dobrze, nawet jak przegrywałem, to z zawodnikami, którzy potem świetnie prezentowali się w turniejach. Wimbledon to mój ulubiony turniej, dobrze się tutaj czułem. W tym roku zrobię wszystko, żeby znów zagrać w Londynie jak najlepiej - mówił 32-letni tenisista.

W II rundzie rywalem Kubota będzie 23-letni Serb Dusan Lajović, który w I rundzie sprawił niespodziankę, pokonując w pięciu setach rozstawionego z nr. 28 Hiszpana Guillerma Garcię-Lopeza. - Nie graliśmy nigdy ze sobą, to zawodnik, który powoli pnie się w rankingu i próbuje przebić się do czołówki, ale miał w tym roku już kilka dobrych turniejów, teraz wygrał z zawodnikiem rozstawionym, nie ma nic do stracenia. Mam jeszcze dzień na przemyślenia, na pewno spróbujemy z trenerem opracować dobrą taktykę na ten mecz - podkreślił Kubot.

O Lajoviciu i jego ładnym jednoręcznym bekhendzie zrobiło się głośno pod koniec poprzedniego roku, gdy musiał zastępować kontuzjowanego Novaka Djokovicia w finale Pucharu Davisa z Czechami. Młody Serb przegrał oba pojedynki z Radkiem Stepankiem i Tomaszem Berdychem, ale walczył jak lew i zrobił dobre wrażenie. Sam opowiadał później, że występ w reprezentacji dodał mu pewności siebie. W tym sezonie sięgnął już m.in. czwartej rundy Rolanda Garrosa i trzeciej rundy w Miami.

Mecz Kubota z Lajoviciem w czwartek, tak samo jak hitowe spotkanie Jerzego Janowicza z Lleytonem Hewittem. W środę z Australijką Casey Dellacqua w II rundzie singla kobiet zagra Agnieszka Radwańska. Pozostali polscy singliści odpadli w I rundzie.

Więcej o: