Wimbledon. "Nieuprzejme zachowanie Radwańskiej". Polka nie poczekała na Lisicki

Agnieszka Radwańska przegrała półfinałowe starcie Wimbledonu z Sabine Lisicki 4:6, 6:2, 7:9 i odpadła z turnieju. Tuż po meczu Polka zamiast pogratulować Niemce przy siatce tylko wyciągnęła dłoń, nawet na nią nie spojrzała i od razu zeszła do szatni nie czekając na rywalkę. "To było nieuprzejme" - napisał na Twitterze dziennikarz "Daily Mail" Alex Kay. "Powinnam tam zostać i zatańczyć?" - odpowiedziała Polka.

Czytaj relację z meczu Radwańskiej z Lisicki

Kiedy Lisicki wygrała ostatnią piłkę, padła z wrażenia na trawę, a po chwili podbiegła do siatki, by jak tradycja nakazuje wymienić się z Radwańską uściskiem dłoni. Polka jednak wyraźnie nie miała na to ochoty. Tylko wyciągnęła rękę i odwróciła głowę w drugą stronę, nawet nie patrząc na swoją rywalkę. Co więcej, jak pisze na Twitterze słynny trener Brad Gilbert, Radwańska "od razu zeszła do szatni i nie poczekała na Boom Boom [pseudonim Niemki - przyp. red.]". Czekanie na przeciwnika to też jedna z tradycji Wimbledonu. Np. w środę na Jerzego Janowicza, który nie mógł dojść do siebie, bardzo długo czekał Łukasz Kubot.

"Wiem, że Lisicki nie jest zbyt popularna wśród innych zawodniczek, ale to co zrobiła Radwańska było po prostu nieuprzejme. Odwróciła się plecami do Niemki i wymieniła pół uścisku dłoni" - napisał po meczu Alex Kay z "Daily Mail".

"To był zimny, szybki uścisk dłoni" - ocenił Matt Cronin z serwisu Tennisreporters.net. "Długi mecz, szybki uścisk" - zażartował za to ekspert "New York Timesa" Christopher Clarey.

Sama Radwańska też całą sytuację skomentowała. Dziennikarze zapytali tuż po meczu Polkę, dlaczego opuściła kort tak szybko. "Powinnam tam zostać i zatańczyć?" - odpowiedziała rozczarowana Radwańska.

Na konferencję Polka przyszła zdruzgotana i ze łzami w oczach.

Więcej o: