Tenis. Trenował z Federerem, Awansował o 600 miejsc, teraz wraca na Wimbledon. Przysiężny znów sprawi sensacje?

29-letni Michał Przysiężny nie jest już młodym, utalentowanym tenisistą, dla którego awans do turnieju głównego Wimbledonu jest zapowiedzią wielkiej kariery. Ten pochodzący z Głogowa sportowiec udowodnił jednak, że wciąż ma sporo do pokazania i w nadchodzącym tygodniu spróbuje powtórzyć niespodziankę, przez którą już raz zapadł w pamięć kibiców na kortach Wimbledonu.

Co redaktorzy robią w pracy, gdy nie piszą? Sprawdź na Facebook/Sportpl ?

Zajmujący obecnie 127. miejsce w rankingu ATP Michał Przysiężny był przed trzema laty sprawcą jednej z największych niespodzianek na Wimbledonie. Polak pokonał wówczas rozstawionego z siedemnastką Ivana Ljubicicia, nie oddając mu nawet seta.

Polak mimo sukcesu po turnieju przyznawał, że początkowo nie był zadowolony z takiego losowania. - Chciałem trafić na Hiszpana czy innego południowca. Później nieco ochłonąłem i powiedziałem sobie: OK, ten gość nie jest w szczytowej formie, wycofał się z Estoril, dzięki niemu dostałem się w Portugalii do drabinki. Wiedziałem, że miał kontuzję. Zmobilizowałem się i wszystko zaczęło mi wychodzić. Trawa dobrze mi służy - mówił po pokonaniu Ljubicicia polski tenisista. Niestety na drugiej rundzie jego przygoda z tym turniejem się zakończyła. Wtedy też przegrał z reprezentantem Tajwanu, Lu Yen-hsunem.

2010 rok był zresztą najlepszym w karierze Przysiężnego także pod kątem rankingowym. W listopadzie udało mu się wskoczyć na 76. pozycję. W ciągu niewiele ponad roku zaliczył jeden z najbardziej efektownych skoków z całej stawki. Ledwie piętnaście miesięcy wcześniej był sklasyfikowany na... 676. miejscu - awansował o równe 600 oczek.

Dzięki temu Polak został zauważony nie tylko wśród tenisowych dziennikarzy i ekspertów, ale również przez tenisistów ze ścisłej czołówki. W grudniu 2010 roku kapitalna forma Przysiężnego zaowocowała zaproszeniem go na treningi przez samego Rogera Federera - Zadzwonił do mnie mój słowacki znajomy, Ivo Klec, który zna Federera z dawnych czasów i często pracował dla niego w roli sparingpartnera. Powiedział, że Roger znów zaproponował mu treningi, ale musiał odmówić i w zamian wskazał mnie. Długo się nie zastanawiałem, Federer też się zgodził. Marco Chiudinelli, kolega Federera z reprezentacji Szwajcarii, a także mój znajomy, przysłał mi potem SMS, że "Roger już się chwalił" treningami ze mną - wspomina Polak.

Przysiężny od początku przyznawał, że dla niego trening z najbardziej utytułowanym tenisistą w stawce jest wielkim wyróżnieniem i będzie próbował się od niego jak najwięcej nauczyć. W internecie już po kilku dniach znalazł się nawet filmik z prywatnego treningu obu sportowców.

 

Kiedy wszystko wskazywało na to, że kariera 24-latka idzie w bardzo dobrym kierunku, a sam Przysiężny zapowiadał, że celem na 2011 rok jest awans do pierwszej trzydziestki, Polak przestał zadziwiać publiczność. Nie był w stanie obronić punktów wywalczonych dzięki niezłym występom rok wcześniej i szybko wrócił do drugiej, a potem trzeciej setki rankingu ATP.

Od roku Polak notuje jednak regularny progres. W ciągu dwunastu miesięcy zdołał on awansować o 300 miejsc, a teraz z powodzeniem przeszedł kwalifikacje do turnieju głównego i w piątek dowie się z kim zmierzy się w pierwszej rundzie Wimbledonu.

Wyspy brytyjskie są dla Przysiężnego szczęśliwe nie tylko przez pozytywne wspomnienia sprzed trzech lat, ale też dzięki turniejowy w Wrexham - to tam wygrał swój pierwszy Challenger ATP w karierze. Obecnie ma na koncie siedem takich tytułów.

Na wimbledońskich kortach oprócz Michała Przysiężnego zobaczymy też innych polskich tenisistów. Największe nadzieje będziemy wiązać z występami Jerzego Janowicza w grze singlowej mężczyzn, natomiast wśród kobiet o bardzo przyzwoity wynik powinna powalczyć Agnieszka Radwańska.

Relacje na żywo z meczów Polaków i innych najważniejszych pojedynków na Wimbledonie na sport.pl oraz w naszej aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: