Roland Garros. Ramirez Hidalgo wypunktował Cilicia

Chorwat Marin Cilić jest pierwszym rozstawionym zawodnikiem, który pożegnał się z tegorocznym turniejem French Open. Jego pogromcą okazał się Ruben Ramirez Hidalgo (99. ATP). Hiszpan wygrał 7:6(5) 6:4 6:4. - W tym roku piłki są twardsze, odbijają się wyżej. To sprzyja stylowi, jaki prezentuję na korcie - zaznaczył szczęśliwy Ramirez Hidalgo.

Masz dla nas temat? Propozycję? Zgłoś to na Facebook.com/Sportpl ?

Marin Cilić, który w dwóch ostatnich edycjach paryskiego turnieju osiągał czwartą rundę, tym razem był na korcie bezbronny. Jego rywal umiejętnie odrzucał go od linii końcowej, dzięki czemu siła rażenia rosłego Chorwata była zdecydowanie ograniczona. Hiszpan przyznał po meczu, że w realizacji tego planu bardzo pomogły mu piłki. - Są twarde, więc gdy gram z dużą rotacją bardzo wysoko się odbijają. Bardzo mi to pasuje - przyznał.

Ramirez Hidalgo zaskoczył rozstawionego z numerem dziewiętnastym Cilicia regularnością i walecznością. Gdy raz po raz dobiegał do, wydawałoby się nieosiągalnych piłek, coraz to bardziej podcinał skrzydła swojemu przeciwnikowi.

Bezradność Chorwata rosła wraz z upływem czasu. Po przegraniu pierwszego, trwającego 78 minut seta, a także partii drugiej, Cilić wygladał na zawodnika, który pogodził się już z porażką. Uśpiony wysokim prowadzeniem Hiszpan od stanu 5:1 w trzecim secie przegrał trzy kolejne gemy, jednak udało mu się odzyskać utraconą koncentrację i sprawić pierwszą niespodziankę tegorocznego French Open. Wygrany skromnie komentował to, co wydarzyło się na korcie nr 7. - Miałem dużo szczęścia, mecz był bardzo trudny - mówił 30 minut po spotkaniu.

Zaskoczenie jest tym większe, że Ramirez Hidalgo od dwóch miesięcy wygrał zaledwie dwa spotkania. Dla Hiszpana jest to piętnasty występ w turnieju głównym Wielkiego Szlema i zaledwie druga udana próba przejścia pierwszej rundy! Jedyne zwycięstwa odniósł w 2006 roku, także w Paryżu, gdy niespodziewanie dotarł do IV rundy. - W moich treningach i grze nic się nie zmieniło. Jestem tym samym zawodnikiem - przyznał Ramirez Hidalgo, który w drugiej rundzie zmierzy się ze swoim rodakiem Albertem Montanesem.

Stachowski gra dalej

Do drugiej rundy awansował także Serhij Stachowski. Ukrainiec, który podczas tegorocznego Australian Open pokonał Łukasza Kubota, miał początkowo problemy z reprezentantem gospodarzy Davidem Guezem. Niesiony dopingiem z trybun kortu nr 1 Guez, który od wtorku udanie przedzierał się przez eliminacje, po wygraniu pierwszego seta wyraźnie opadł z sił. Od stanu 3:1 w drugim secie Francuz przegrał osiem kolejnych gemów i nie wrócił już do dyspozycji z początku spotkania. Zagrzewający się do boju gromkim "Dawaj!" Stachowski kończąc spotkanie asem serwisowym awansował do drugiej rundy.

Jego kolejnym rywalem będzie jeden z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia Kei Nishikori. Japończyk w wewnątrzazjatyckim pojedynku pokonał w trzech setach reprezentanta Tajwany Yena-hsuna Lu.

Kontuzja pokonała Lleytona Hewitta ?

Więcej o: