Tenis. Czy Roland Garros pozostanie Rolandem Garrosem?

Wielkoszlemowy turniej French Open rozgrywany jest od 1925 roku na kortach imienia Rolanda Garrosa. Tradycja jest tak silna, że imieniem francuskiego lotnika nazywa się też całą imprezę. Być może niedługo dziennikarze i kibice będą musieli się tego oduczyć.

SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź ?

W obecnym miejscu turniej będzie się odbywał do 2015 roku. Co stanie się potem zależy od decyzji 194 członków Francuskiej Federacji Tenisowej (FFT), której posiedzenie rozpoczęło się w piątek. Wybiorą oni jedną z czterech lokalizacji - poza obecną, o organizację imprezy ubiegają się podparyskie miejscowości: Gonesse i Marne-la- Vallée oraz Wersal, słynący z kompleksu ogrodowo-parkowego będącego rezydencją królów francuskich.

- Kiedy zaczynaliśmy w federacji rozmowy o możliwości zmiany lokalizacji, pomysł nie cieszył się popularnością - przyznaje Gilbert Ysern, dyrektor generalny FFT. - Myśleliśmy o tym dużo, i możliwe korzyści związane z budową nowej areny zmieniły nastawienie wielu osób. Dziś zmiana nie jest więc niewyobrażalna - dodał.

Korty jak metro w godzinach szczytu

Korty Rolanda Garrosa wciąż pozostają faworytem wyścigu. Przemawia za nimi tradycja, położenie najbliższe centrum Paryża i olbrzymie koszty związane z budową nowego kompleksu tenisowego od zera. Poważnym problemem jest jednak rokrocznie doskwierający kibicom brak miejsca - teren na którym rozgrywany jest French Open jest najmniejszy spośród wszystkich Szlemów. Jak pisze "New York Times", okolice kortów "przypominają metro w godzinach szczytu".

Rozwiązaniem ma być modernizacja i zadaszenie stadionu Philippe'a Chatriera i zwiększenie powierzchni kortów z 21 do 33 akrów, dzięki czemu powstałby nowy stadion na 5 tysięcy widzów w pobliżu ogrodów botanicznych Serres d'Auteui. Projekt ten budzi jednak ostry sprzeciw mieszkańców. Już 35 tysięcy internautów podpisało się pod petycją broniącą terytorium założonych w 1761 roku ogrodów.

Dom Czterech Muszkieterów

Nowojorski dziennik zauważa, że przeniesienie French Open oznaczałoby zburzenie domu wzniesionego przez Czterech Muszkieterów czyli słynnych przed laty tenisistów: Henriego Cocheta, René Lacoste'a, Jeana Borotrę i specjalistę od debla Jacquesa Brugnona. To po ich triumfie w Pucharze Davisa nad USA w 1927 roku we Francji dostrzeżono potrzebę budowy stadionu na kortach nazwanych imieniem Rolanda Garrosa.

Tradycja to nie wszystko

Zmiana lokalizacji French Open nie byłaby bezprecedensowa. US Open na kortach Flushing Meadows rozgrywany jest od 1978 roku, choć wcześniej przez lata rozgrywano go w West Side Tennis Club w Forest Hills. Także Australian Open do Melbourne Park trafił dopiero w 1988 roku z legendarnego Kooyong Lawn Tennis Club. Nawet Wimbledon, kultywujący wszelkie możliwe tradycje, w 1922 roku został przeniesiony z Worple Road do All England Tennis and Croquet Club.

Gwiazdy nie są zgodne

Rafael Nadal, który pięciokrotnie wygrywał French Open, jednoznacznie opowiada się za obecną lokalizacją, uważając zmianę za pozbawienie turnieju jego duszy. Mniej zasadniczo do sprawy podchodzi Justine Henin. - Trudno mi sobie wyobrazić Rolanda Garrosa gdziekolwiek indziej, ale na pewno potrzebuje rozwoju. Gracze i kibice cierpią, z braku przestrzeni - podkreśliła czterokrotna triumfatorka imprezy.

Lobbing "last minute"

Jak donosi agencja AFP, w ostatnich dniach na korytarzach FFT trwało wielkie poruszenie. Przedstawiciele i zwolennicy silnie lobbowali za swoimi kandydaturami. - Do tej pory wszystko szło mniej więcej spokojnie, ale w ciągu ostatnich dni rozgorzała wojna - komentował jeden z nich chcący zachować anonimowość.

- Tak jak w przypadku innych delegatów, mój telefon nie przestaje dzwonić - dodał Alain Moreau, jeden z głosujących.

Czy groźba przeniesienia turnieju jest realna, czy jest to tylko środek nacisku na władze Paryża, przekonamy się w niedzielę. By podjąć wiążącą decyzję wymagana jest bezwzględna większość 2/3 głosów. Jeśli żadna z kandydatur jej nie uzyska, głosowanie ma zostać powtórzone za trzy miesiące między dwoma kandydaturami z największym poparciem. W dogrywce do podjęcia decyzji wystarczy już zwykła większość.

Więcej o tenisie na specjalnym serwisie Sport.pl ?

Więcej o: