Wcześniej Maja Chwalińska w swojej karierze wygrała tylko raz z Carole Monnet. Zrobiła to w 2022 roku podczas zmagań w Monastyrze. Dwa kolejne pojedynki między tymi zawodniczkami padły łupem Francuzki - w eliminacjach Wimbledonu 2023 oraz w 2024 roku podczas turnieju w Larnace.
W swoim pierwszym spotkaniu wielkoszlemowego turnieju Roland Garros Dąbrowianka nie dała większych szans innej reprezentantce gospodarzy, Alice Rame. W drugim secie Polka miała co prawda problemy, ale ostatecznie w bardzo dobrym stylu pokonała rywalkę.
Jej drugą przeciwniczką kwalifikacyjną była Carole Monnet. Rówieśniczka Chwalińskiej w pierwszym spotkaniu pokonała po prawie trzysetowym pojedynku zakończonym tie-breakiem Polinę Iatcenko.
W pierwszym secie Chwalińska grała jak natchniona. Po upływie zaledwie 22 minut nasza reprezentantka prowadziła już 1-0 w setach. To był prawdziwy popis gry Polki - wygrała 6:0. Monnet nie radziła sobie z lobami i serwisem.
Dość niespodziewanie na początku drugiej partii Chwalińska została przełamana. W drugim gemie jednak 24-latka wróciła na właściwe tory. Chwalińska pewnie zwyciężyła także trzy kolejne gemy i była już bardzo blisko celu.
W szóstym gemie przy stanie 30:0 dla Polki, Monnet musiała skorzystać z pomocy lekarskiej po tym, jak boleśnie upadła. Francuzka narzekała na ból kostki. Po przymusowej przerwie Chwalińska kontynuowała świetną grę i ostatecznie wygrała - głównie dzięki kapitalnym slajsom. Mecz trwał 66 minut.
24-latka, dzięki zwycięstwu z Monnet, pierwszy raz w karierze awansowała do kluczowej fazy kwalifikacji Roland Garros. Zarobiła już 48 tys. euro, co w przeliczeniu daje około 205 tys. zł. W ostatnim meczu przed turniejem głównym Polka zmierzy się z Iriną-Camelią Begu (211. WTA) albo Suzan Lamens (129. WTA).