Obecnie można byłoby o tym zapomnieć, ale jeszcze niedawno Djoković przeżywał kryzys formy. W marcu oraz kwietniu w aż czterech turniejach (Indian Wells, Doha, Monte Carlo, Madryt) nie zdołał odnieść ani jednego zwycięstwa. Przełom nastąpił dopiero tuż przed Roland Garros. Serb wygrał bowiem zawody w Genewie, pokonując w meczu o tytuł Huberta Hurkacza.
Jak się okazało - Serb z podobnym impetem wszedł w Roland Garros. Mackenzie McDonald, Corentin Moutet, Filip Misolic i Cameron Norrie - żaden z tych tenisistów nie był w stanie odebrać mu choćby seta. Na większe wyzwanie "Nole" trafił dopiero w ćwierćfinale wielkoszlemowego turnieju. Sascha Zverev wygrał pierwszą partię tenisowego hitu, ale im dłużej trwał mecz, tym bardziej widoczna była przewaga Serba. Ostatecznie 38-latek triumfował 4:6, 6:3, 6:2, 6:4.
ZOBACZ TEŻ: Była 23:51, gdy Djoković i Zverev skończyli walkę o półfinał. Co za mecz!
Tym samym - jak policzyła OptaAce - Djoković stał się pierwszym tenisistą w historii, który ma na koncie dwucyfrową liczbę zwycięstw nad tenisistami z TOP 5 rankingu w dwóch turniejach wielkoszlemowych. Serb może pochwalić się bowiem osiemnastoma takimi triumfami w Australian Open i dziesięcioma w Roland Garros. Co więcej - "Nole" stał się drugim najstarszym zawodnikiem, który awansował do półfinału wielkoszlemowego turnieju. Pod tym względem ustępuje tylko Richardowi Gonzalezowi (on miał 40 lat, gdy w 1968 roku grał w 1/2 French Open).
W półfinale tegorocznego Roland Garros Djoković zmierzy się z Jannikiem Sinnerem. Tenisiści mają wyjść na kort w piątek o 14:30.