Wielka burza przed meczem Świątek - Sabalenka. Wystarczyła jedna decyzja

Wszyscy fani żeńskiego tenisa czekają na półfinałowe starcie Roland Garros Iga Świątek - Aryna Sabalenka. Dwie wielkie rywalki spotkają się pierwszy raz w tym roku i to w dodatku w królestwie naszej reprezentantki. Jednak dla wielu fanów w tej beczce miodu jest także łyżeczka dziegciu. Jest nią godzina rozpoczęcia tego spotkania, będąca paliwem do toczącej się od dawna dyskusji. W sieci zawrzało.
Iga Świątek, Aryna Sabalenka
Fot. Guglielmo Mangiapane / REUTERS

Starcie dwóch najlepszych tenisistek ostatnich co najmniej trzech lat, Sabalenka walcząca o pokonanie Świątek w jej królestwie, mecz nad mecze, hit nad hity... określenia dla nadchodzącego półfinału Roland Garros można by wymyślać i z miesiąc. To bezsprzecznie najbardziej elektryzujące zestawienie całego turnieju o bardzo wielu podtekstach. Tenisowi fani czekają z wypiekami na twarzach, ale do tego wszystkiego musiała się wkraść kontrowersja. Bo przecież inaczej byłoby za słodko. 

Zobacz wideo Marcin Gortat o kolejnej edycji Wielki Mecz Gortat Team vs NATO Team. "Pojawi się wiele gwiazd i zobaczymy mocny pojedynek"

Świątek i Sabalenka w środku dnia. Zaś organizatorzy w środku ognia piekielnego

Mowa o godzinie rozpoczęcia tego spotkania. Świątek i Sabalenka wyjdą na kort o godzinie 15:00 w czwartek 5 czerwca. Oznacza to, że po raz kolejny tak ważne kobiece starcie nie odbędzie się w sesji wieczornej w Paryżu, czyli tej najbardziej wyeksponowanej. Jednym z powodów ma być to, że starcia kobiet są krótsze i sesja wieczorna mogłaby się zdaniem organizatorów za szybko skończyć. Wszystko to na nowo wznieciło zażartą dyskusję o nierównym traktowaniu kobiet i mężczyzn przez organizatorów Roland Garros i wywołało falę krytyki.

Kibice bezlitośni. Apel Jabeur nie dał nic

"Gdyby oglądali chociaż odrobinę żeńskiego tenisa, wiedzieliby, że mecz Igi z Aryną na pewno nie skończy się wynikiem 6:1, 6:2", "Czy oni nie mogą zrobić tak, jak na US Open, gdzie w sesji wieczornej jest jeden mecz żeński i jeden męski?", "Tak planując godzinę meczu dwóch najlepszych zawodniczek świata, to jest wręcz diabolicznie złe" - to tylko niektóre z komentarzy kibiców. Z kolei specjalizujący się w tenisie dziennikarz Bastien Fachan zauważył, że choćby ćwierćfinałowe starcie Carlosa Alcaraza z Tommym Paulem trwało krócej niż niektóre ćwierćfinały kobiet, m.in. mecz Świątek z Eliną Switoliną.

O sprawie już wcześniej wypowiadały się niektóre zawodniczki. - Kiedy kobieta wygrywa 6:0, 6:0, to mówią, że to nuda. Kiedy robi to mężczyzna, to 'dominacja' i 'siła'. Kiedy kobiety grają z mocą, to piszą, że 'grają jak mężczyźni'. Jakby siła, szybkość czy agresja nie pasowały do kobiecej gry. Jeśli świętują, to dramatyzują - pisała pod koniec maja na portalu X Ons Jabeur. Samej Idze Świątek, jak zapewnia, różnicy to nie robi. Niemniej takie, a nie inne ustawienie jej starcia z Sabalenką w grafiku dolało znów oliwy do ognia. I to wyjątkowo łatwopalnej. 

Więcej o: