Roland Garros. Dawid Celt: nie sięgamy wzrokiem dalej niż pierwsza runda

We wtorek w Paryżu Agnieszka Radwańska zmierzy się w pierwszej rundzie Rolanda Garrosa z notowaną na 201. miejscu w rankingu WTA Fioną Ferro. Teoretycznie Francuzka nie powinna zagrozić 10. na świecie Polce, ale nie wiadomo w jakiej dyspozycji jest Radwańska, bo nie grała przez ponad miesiąc, lecząc kontuzje stopy i nadgarstka. - Rozważaliśmy nawet wycofanie się z Rolanda - mówi nam Dawid Celt, drugi trener Agnieszki, a prywatnie jej narzeczony

Radwańska w turniejach wielkoszlemowych gra od 2006 roku. Zadebiutowała na Wimbledonie, od tamtego czasu wystąpiła w każdej z 43 kolejnych imprez najwyższej rangi. We French Open zagra po raz 11. Na paryskich kortach nigdy nie szło jej świetnie. Tylko raz dotarła do ćwierćfinału, ma bilans 21 zwycięstw i 10 porażek, co blado wypada w porównaniu ze statystykami z Wimbledonu – finał, dwa półfinały, dwa ćwierćfinały i 39 wygranych meczów przy 11 porażkach – czy Australian Open – dwa półfinały, cztery ćwierćfinały i bilans 33-11.

W tym roku na świetny występ krakowianki też się nie zanosi. Radwańska ma słaby sezon, rozegrała 17 meczów, wygrała dziewięć. Za nią tylko jedno spotkanie na nawierzchni ziemnej, na jakiej toczyć się będzie Roland Garros – 25 kwietnia Polka przegrała z Jekatieriną Makarową 2:6, 4:6 w pierwszej rundzie turnieju w Stuttgarcie. Od tego czasu Agnieszka nie grała. Dlatego jej sztab jest ostrożny w zapowiedziach tego, co się może wydarzyć w Paryżu.

- Drabinka nic nam nie mówi, nie sięgamy wzrokiem dalej niż pierwsza runda. Na Rolanda Garrosa przylecieliśmy praktycznie bez treningu – mówi Celt.

Oczywiście Polka jest faworytką meczu z Ferro, a jeśli go wygra, w drugiej rundzie też będzie typowana do zwycięstwa, bez względu na to czy jej rywalką będzie Japonka Naomi Osaka (54 WTA), czy Belgijka Alison van Uyvtanck (112 WTA). Ale przez stan zapalny w stopie i przez problemy z nadgarstkiem większość z miesiąca bez gry Radwańska spędziła na rehabilitacji i treningach głównie na siłowni i basenie. Dopiero w kilku ostatnich dniach przed wylotem do Paryża (odbył się w środę) pracowała na kortach ziemnych w Warszawie.

Część tenisowego środowiska twierdziła nawet, że w obliczu problemów ze zdrowiem i w związku z brakiem ogrania na ziemi – Polka zrezygnowała z występów w niedawnych turniejach w Madrycie i Rzymie – dobrze byłoby, gdyby nasza najlepsza tenisistka po raz pierwszy w karierze wycofała się z imprezy wielkoszlemowej.

- Rozważaliśmy to, ale tylko w przypadku, gdyby ból w stopie się utrzymał – mówi Celt. - Generalnie mamy plan, żeby więcej niż zwykle zagrać na trawie i optymalnie przygotować się do Wimbledonu. Do tego Aga potrzebuje meczów, mało w tym roku gra – dodaje trener.

To prawda, rok temu przed Rolandem Garrosem Radwańska rozegrała 27 spotkań – o 10 więcej niż teraz. – Rolanda traktujemy poważnie jak zawsze i jak zawsze chcemy wypaść najlepiej jak się da, ale tym razem bierzemy go bez presji – tłumaczy więc Celt.

Czy to znaczy, że French Open można potraktować jako początek przygotowań do Wimbledonu? – Tak nie powiemy, Roland to Roland. Nie pompujmy też balonika na Wimbledon, choć postaramy się do niego przygotować najlepiej jak się da, z optymalną liczbą meczów – odpowiada Celt. – A że tej liczby tak naprawdę do końca nie da się przewidzieć, to Aga jest już zgłoszona do trzech turniejów na trawie, żebyśmy mieli pole manewru – dodaje trener. Chodzi o turnieje w Hertogenbosch, Birmingham i Eastbourne. Ale najpierw Roland Garros, czyli 44. wielkoszlemowa impreza z rzędu w karierze Radwańskiej.