Australian Open. Ćwierćfinał Radwańskiej po dreszczowcu!

Agnieszka Radwańska po niezwykle emocjonującym meczu wygrała z Chinką Shuai Peng i awansowała do ćwierćfinału wielkoszlemowego Australian Open. Rozstawiona z numerem 12. Polka obroniła dwie piłki meczowe. Jej kolejną rywalką będzie Belgijka Kim Clijsters lub Rosjanka Jekaterina Makarowa.

Mecz Agnieszki Radwańskiej z Shuai Peng był bardzo wyrównany. Dość powiedzieć, że do wyłonienia ćwierćfinalistki potrzebne były trzy sety i 164 minuty walki na korcie. Niestety pod dostatkiem było też niewymuszonych błędów. W sumie zawodniczki popełniły ich aż 85.

Obie tenisistki, zgodnie z oczekiwaniami, okopały się w okolicach linii końcowej i prowadziły grę z głębi kortu. Jednak zarówno w zagraniach Radwańskiej, jak i grającej oburącz z dwóch stron Chinki, nie brakowało finezji.

Pierwsza partia, przez niemal cały czas jej trwania, zmierzała ku tie breakowi. Nagle, zupełnie niespodziewanie, Agnieszka wygrała gema przy serwisie rywalki i po utrzymaniu swojego podania, wygrała pierwszego seta. Partia trwała równe 60 minut.

Azjatka nie zamierzała jednak odpuszczać. Drugą odsłonę rozpoczęła od szybkiego prowadzenia 2:0. Polka miała siłę, aby rywalkę dogonić, lecz długo kroku jej nie dotrzymała. Peng wykorzystała piątą piłkę setową i wyrównała stan spotkania.

Ozdobą meczu była wymiana w gemie otwierającym decydującego seta. Po licznych "ciosach" zza linii końcowej, Radwańska zdecydowała się zagrać skrót. Jakość zagrania była wysoka, jednak Chinka udowodniła, że znakomicie porusza się po korcie. Doszła do lądującej tuż za siatką piłki i markując zagranie wzdłuż taśmy, odpowiedziała skrótem jeszcze bardziej efektownym. Radwańska nie miała prawa odebrać znakomicie zagranej piłki.

Nerwy mogły zabrać wygraną

O tym, jak wielką rolę odgrywa w tenisie psychika, Radwańska przekonała się na własnej skórze po raz kolejny. Prowadząc 3:1, Polka miała trzy kolejne piłki na wygranie gema przy własnym podaniu. Po przegraniu pierwszej z nich zaczęła dyskutować z sędzią o błędnej, zdaniem Agnieszki, decyzji sędziego liniowego. Rozmową nie wskórała nic, jednak przegrała cztery kolejne piłki i w efekcie pozwoliła rywalce na odrobienie straty przełamania. Przed zajęciem miejsca na swoim krzesełku Radwańska, niemal tradycyjnie, zrobiła znaną nam już dobrze "zniesmaczoną minę". Poparła ją równie często spotykanym rzutem rakiety o kort.

Powrót w wielkim stylu

Polka zdała sobie sprawę, że nie wykorzystała otrzymanej szansy. To wyraźnie wytrąciło ją z rytmu. Niemoc trwała do chwili, gdy wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty. Radwańska opanowała emocje i we wspaniałym stylu obroniła dwie piłki meczowe. W dwunastym gemie przełamała serwis rywalki i wykorzystując drugą piłkę meczową awansowała do kolejnej fazy turnieju. Jej ćwierćfinałową rywalką będzie Kim Clijsters lub Jekaterina Makarowa.

Wynik IV rundy:

Agnieszka Radwańska (Polska, 12) - Shuai Peng (Chiny) 7:5 3:6 7:5

Polacy w ćwierćfinale debla! Dołączyli do Kubota?

Więcej o: