Iga Świątek poczeka jeszcze na zdobycie Karierowego Wielkiego Szlema. Polka musiała uznać wyższość Jeleny Rybakiny i odpadła z Australian Open na etapie ćwierćfinału. Kazaszka udowodniła, że jest w fenomenalnej dyspozycji, choć początkowo Świątek sprawiała jej problemy. Ostatecznie po wyrównanym pierwszym secie, który Rybakina zwyciężyła 7:5, nasza tenisistka kompletnie się posypała. W drugiej partii druga rakieta świata przegrała aż pięć gemów z rzędu, ponosząc ostatecznie porażkę 1:6.
Po zakończonym starciu w Melbourne odbyła się oficjalna konferencja prasowa, na której Iga nie tylko odpowiedziała na pytania związane bezpośrednio z meczem przeciwko Rybakinie. Niespodziewanie jeden z dziennikarzy wrócił do sytuacji sprzed starcia z Maddison Inglis, gdy Polka nie mogła dostać się do szatni przez brak odpowiedniej przepustki.
Zajście zostało uchwycone przez kamery rozmieszczone na korytarzach. Nagranie szybko stało się hitem w mediach społecznościowych, a Świątek nie kryła niezadowolenia z takiego obrotu spraw.
- Pozostaje zadać pytanie, czy my jesteśmy tenisistkami, czy zwierzętami w zoo, które obserwuje się nawet podczas robienia kupy? - wypaliła nagle druga rakieta świata. - Okej, to oczywiście wyolbrzymienie, ale fajnie byłoby mieć trochę prywatności i nie być ciągle obserwowanym - dodała Raszynianka.
- Na przykład w innych sportach są takie elementy techniczne, które chcesz doskonalić. Dobrze byłoby mieć trochę przestrzeni, żeby móc to robić w miejscu, gdzie nie patrzy na ciebie cały świat - stwierdziła 22-latka, która porównała kwestie rozmieszczenia kamer na kortach Australian Open do innego turnieju wielkoszlemowego.
- Na Wimbledonie są korty, na które mogą wejść osoby z akredytacją, ale nie ma tam kibiców. Są turnieje, na których jest to możliwe i jesteś stale obserwowany. Jesteśmy stworzeni do tego, żeby obserwowano nas podczas gry i w mediach. To nasza praca. Nie jest nią z kolei zostanie memem, gdy zapomnisz o zabraniu akredytacji. To na pewno zabawne dla ludzi, bo mają o czym rozmawiać. Z kolei nie sądzę, żeby nam było to potrzebne - podsumowała Świątek i stwierdziła, że nie ma sensu poruszać tego tematu z organizatorami AO.
W drugim rozgrywanym 28 stycznia ćwierćfinale Jessica Pegula pokonała Amandę Anisimovą 6:2, 7:6(1). Tym samym poznaliśmy już pary półfinałowe pierwszej w tym roku rywalizacji wielkoszlemowej. Aryna Sabalenka zagra z Eliną Switoliną, z kolei Pegula zmierzy się z Rybakiną.
Zobacz też: Niebywałe, co zrobiła Iga Świątek. Tak została ukarana