Chodziło o brak przepustki, z powodu którego Iga Świątek nie mogła dostać się do szatni. Polka zapomniała dokumentu i została zatrzymana przy wejściu przez ochronę, co pokazały kamery, które śledzą ruchy tenisistów i tenisistek w Melbourne Park. Do sytuacji doszło przed meczem z Maddison Inglis.
Osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo były nieugięte - bez wejściówki nie wpuściły polskiej do szatni. Z tego powodu Świątek musiała dzwonić do Darii Abramowicz, która przyniosła dokument. Jak widać na wideo, próba dostania się do szatni zajęła kilka minut.
Iga Świątek w 1/8 finału Australian Open mierzyła się z zajmującą dopiero 168. miejsce w rankingu Australijką Maddison Inglis. Polska tenisistka po gładkiej wygranej 6:0, 6:3 przyznała, że zdawała sobie sprawę ze swoich mocnych stron, ale i tak musiała je jeszcze pokazać na korcie.
Choć w sporcie każdy ma szansę na zwycięstwo, to w teorii Świątek i Inglis dzieliła przepaść. Z jednej strony siatki stała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która 125 tygodni spędziła na fotelu liderki rankingu. Z drugiej natomiast 168. zawodniczka listy WTA, która nigdy nie była notowana w najlepszej setce.
O lekceważeniu rywalki ze strony Polki nie było jednak mowy. - Zdawałam sobie sprawę z moich mocnych stron, ale wiedziałam też, że muszę na korcie je wykorzystać. Nie znałam dokładnego rankingu Maddie, a prawda jest taka, że jest coraz więcej zawodniczek o wysokim poziomie umiejętności. Trzeba być czujnym, gotowym i nie można brać niczego za pewnik - podkreśliła Świątek.
W kolejnej rundzie AO Igę Świątek czeka mecz z Jeleną Rybakiną.