Maddison Inglis na początku drugiego seta przełamała podanie Igi Świątek i była tak szczęśliwa, że nie była w stanie pohamować swojej radości. Ostatecznie grająca w Melbourne z tzw. dziką kartą reprezentantka gospodarzy ugrała tylko trzy gemy, przegrywając całe spotkanie 0:6, 3:6. Dla niej to i tak życiowy sukces w Wielkim Szlemie - wcześniej, również w Australian Open (2022), dotarła do trzeciej rundy. W rankingu zajmuje odległą 168. pozycję i przed startem rywalizacji taki wynik brałaby w ciemno.
- Szczerze mówiąc, idąc na ten turniej, nie sądziłam, że mam w sobie to coś - przyznała szczerze tenisistka, która w trakcie eliminacji do AO świętowała 28. urodziny (cytat za theguardian.com). Dla niej był to już siódmy mecz w tym turnieju, a najlepsi właśnie tyle potrzebują, by wygrać zawody.
W drabince głównej Inglis pokonała swoją rodaczkę Kimberly Birrell oraz Niemkę Laurę Siegemund. W trzeciej rundzie miała trochę szczęścia, bo Naomi Osaka wycofała się z imprezy. Ze Świątek nie miała nic do powiedzenia.
- Ona jest po prostu na wyższym poziomie - mówiła Maddison. - Nie sądzę, żebym miała duże doświadczenie w graniu takich meczów, po prostu czuć presję w każdym jej zagraniu. Powiedziałam sobie, że muszę coś tu zrobić. Muszę naprawdę wykorzystać szanse, które mi się trafią, bo nie będę miała ich zbyt wiele - dodała.
Czwarta runda Australian Open wiąże się z pokaźną premią. Inglis zarobiła 480 tysięcy dolarów australijskich, co stanowi mniej więcej jedną piątą jej zarobków w całej karierze! 28-latka nie zamierza jednak szastać pieniędzmi i część z nich przeznaczy na "małe rzeczy".
- Od dawna marzyłam o tosterze Smeg [kosztuje kilkaset dolarów - red.] i pomyślałam: "nie, nie możesz tego nie zrobić". To będzie mój prezent. I może czajnik też - mówiła z uśmiechem. Innym marzeniem jest Mini Cooper, ale nie uważa, by już na niego zapracowała. Wcześniej jednak całkiem szczerze odparła: - Sporą część tej sumy zainwestuję w tenis i na to, żeby w tourze towarzyszyły mi osoby, które będą mnie wspierać i sprawią, że niektóre tygodnie będą trochę łatwiejsze - zdradziła.
Iga Świątek, choć tradycyjnie była skoncentrowana na swojej pracy, znalazła kilka miłych słów pod adresem rywalki. - Jak ktoś już jest w czwartej rundzie, to wiadomo, że musiał wykonać dobrą pracę. Raczej byłam po prostu skupiona na sobie. Nie myślałam, z kim gram. Tylko pod kątem taktycznym zastanawiałam się, jak ona zagra. Wiadomo, że każda dziewczyna gra inaczej - mówiła Polka.
ZOBACZ TAKŻE: Świątek powiedziała to wprost przed ćwierćfinałem z Rybakiną. Poszło w świat
Teraz przed wiceliderką rankingu WTA starcie z rozstawioną z numerem "5" Jeleną Rybakiną. Kazaszka stanie przed szasnę wyrównania bilansu wzajemnych konfrontacji. Obecnie Iga prowadzi 6-5, ale ostatnie spotkanie w WTA Finals w Rijadzie przegrała 6:3, 1:6, 0:6.