Wiceliderka światowych list rozpoczęła turniej od wygranych z Chinką Yue Yua, Czeszką Marie Bouzkovą oraz Rosjanką Anną Kalinską. Kolejną jej przeciwniczką miała być Naomi Osaka, ale Japonka ze względów zdrowotnych wycofała się z turnieju. Świątek o awans do ćwierćfinału zagrała z australijską kwalifikantką Maddison Inglis (168.), która do tego spotkania spędziła na korcie ponad 16 godzin.
Świątek już zarobiła fortunę. Ile dokładnie?
Polka nie dała szans rywalce. W pierwszym secie nie straciła gema. W drugiej partii ambitnie grająca Inglis, ku radości miejscowych fanów, wygrała trzy gemy. Na więcej nie było jej jednak stać. To Polka wygrała 6:0, 6:3.
Zwycięstwo Świątek oznacza nie tylko awans do ćwierćfinału i pojedynek z Jeleną Rybakiną (5. WTA) oraz punkty do rankingu. To także konkretne pieniądze na koncie.
"Pula nagród wyniesie 111,5 mln dol. australijskich, co stanowi wzrost o prawie 16 proc. w porównaniu z 2025 r. To największy wzrost w historii turnieju. Nagrody pieniężne będą rosły w każdej rundzie. Mistrzowie singla mężczyzn i kobiet zarobią po 4,15 mln dol. australijskich, czyli o 19 proc. więcej niż w ubiegłym roku" - ogłosili organizatorzy Australian Open jeszcze przed rozpoczęciem imprezy.
Już po pokonaniu Anny Kalinskiej w 3. rundzie Świątek mogła cieszyć się z pokaźnej nagrody. Polka wzbogaciła się wówczas o 320 tys. dol. australijskich, co w przeliczeniu daje 1,16 mln zł. Po zwycięstwie nad Inglis wiceliderka rankingu WTA zainkasowała już 500 tysięcy AUD, a więc 1,8 mln zł.
Ile można zarobić w Australian Open 2026?
W jutrzejszym ćwierćfinale Australian Open Iga Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Relacja z tego pojedynku dostępna będzie na stronie Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.