W drugiej rundzie turnieju w Melbourne podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zagrała z Soraną Cirsteą. Po niespełna dwugodzinnej rywalizacji pokonała Rumunkę 6:3, 4:6, 6:2. Jednak w mediach społecznościowych równie wielkie zainteresowanie co mecz budziło to, w jakim kostiumie tym razem zaprezentuje się Japonka.
Okazało się, że dwukrotna triumfatorka Australian Open ponownie wszystkich zaskoczyła. Do gry wyszła w bluzie przyozdobionej zielonymi falbankami, których wygląd mógł przywodzić na myśl algi morskie. Do tego założyła długie białe spodnie, a we włosy wpleciony miała kolejny ozdobny element z zielono-niebieskiego materiału.
"Naomi Osaka znów zrobiła wielkie wejście na kort" - napisał na X oficjalny profil Australian Open.
Co ciekawe, w meczu drugiej rundy turnieju Japonka nie zdecydowała się na założenie kapelusza z welonem. Ten był jej atrybutem podczas poprzedniego spotkania z Antonią Ruzić (6:3, 3:6, 6:4) i wywołał takie poruszenie, że w czwartek na trybunach kortu można było zobaczyć fanki, które założyły podobne nakrycie głowy.
- Firma Nike (partner techniczny Osaki - red.) pozwoliła mi zaprojektować ten model. Jest wzorowany na meduzie. Jestem taka wdzięczna, że mogę robić to, co kocham. Jest naprawdę piękny. Na kapeluszu jest motyl. Na parasolu też jest motyl. To ma związek z Australian Open, które wygrałam w 2021 roku, czyli chyba dawno temu - powiedziała Osaka po pierwszym meczu.
Z kolei na Instagramie tenisistki pod postem prezentującym jej tegoroczny ubiór na Australian Open można przeczytać, że był on inspirowany także jej dwuletnią córką Shai i ma symbolizować narodziny czegoś nowego.