Andriejewa wygrała osiem gemów z rzędu, a potem zwrot. Sceny w Australii

W drugiej rundzie Australian Open ciekawie zapowiadał się pojedynek Mirry Andriejewej z Marią Sakkari. Tymczasem Rosjanka wyraźnie pokonała rywalkę, wygrywając 6:0, 6:4. Publiczność mocno dopingowała Greczynkę. W drugim secie doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji.
Mirra Andriejewa
Screen - X/Australian Open

Mirra Andriejewa przyjechała do Melbourne po wygraniu turnieju w Adelajdzie, gdzie w finale uporała się z Victorią Mboko. W pierwszej rundzie Australian Open Rosjanka miała jednak kłopoty. Potrzebowała trzech setów, by wyeliminować Donnę Vekić (4:6, 6:3, 6:0). Maria Sakkari z kolei bez większych problemów uporała się z Leolią Jeanjean (6:4, 6:2). Pierwszy set środowego pojedynku miał nieoczekiwany przebieg.

Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany

Andriejewa rozniosła Sakkari. Greczynka nie posłała winnera!

Andriejewa od samego początku zdominowała Sakkari. Już w pierwszym gemie Rosjanka zanotowała przełamanie na swoim koncie, wykorzystując trzeciego break pointa. Później dołożyła kolejne dwa gemy, w tym oczywiście jednego przy serwisie Greczynki, wygrywając go w dodatku do zera. Przy wyniku 3:0 widzieliśmy Sakkari kompletnie zagubioną. To była w tamtym momencie tenisistka, która nie potrafiła posłać ani jednego winnera.

I co niebywałe - nie zmieniło się to do końca seta. Andriejewa napierała, a jej rywalka kompletnie nie mogła się odnaleźć na korcie. Rosjanka wygrała tę partię 6:0, a Sakkari zakończyła ją z bilansem: 0 winnerów, 13 niewymuszonych błędów. Widzowie musieli być zdumieni, że oglądają tak jednostronne widowisko. 

Na początku drugiego seta wydawało się, iż nic się nie zmieni. Andriejewa ponownie na otwarcie przełamała przeciwniczkę, a następnie obroniła się przy własnym podaniu.

Szaleństwo na trybunach. Sakkari obudziła się w najmniej spodziewanym momencie

Później nastąpił zwrot akcji. Trybuny mocniej zaczęły wspierać Sakkari, a ta zaczęła grać jak odmieniona. Pojawił się serwis utrudniający życie Rosjance. Wreszcie mieliśmy dłuższe wymiany, a co istotne, Greczynka popełniała mało błędów. Potrafiała świetnie trafiać z forhendu. Niektóre uderzenia były tak potężne, że Andriejewa nie była w stanie na nie odpowiadać.

To, jak Sakkari nagle się rozpędziła, pokazuje fakt, że ze stanu 0:2 w drugim secie wyszła na prowadzenie 3:2. Andriejewa miała przeciwko sobie publiczność. W końcu mnóstwo Greków oglądało ten mecz, a bezstronni kibice chcieli, by widowisko trwało jak najdłużej. 

Przy stanie 4:4 Sakkari sama wpędziła się w kłopoty. Wróciły koszmary z inauguracyjnego seta i po niecelnych uderzeniach rywalka miała dwa break pointy. Andriejewa wykorzystała pierwszy z nich i wyszła na prowadzenie 5:4. Miała otwartą drogę do zwycięstwa, a przecież jeszcze kilka minut wcześniej wydawało się, iż Greczynka uspokoiła grę na tyle, iż czeka nas jeszcze mnóstwo emocji.

Andriejewa w dziesiątym gemie popełniła dwa niewymuszone błędy, ale to nie przeszkodziło jej w przypieczętowaniu zwycięstwa. Rosjanka awansowała do trzeciej rundy Australian Open.

Mirra Andriejewa - Maria Sakkari 6:0, 6:4

Więcej o: