Olijnikowa (92. WTA) odpadła już z wielkoszlemowego turnieju w Melbourne. W 1. rundzie przegrała z triumfatorką poprzedniej edycji, Amerykanką Madison Keys (9. WTA). W pierwszym secie była o krok od zaskoczenia faworytki. Prowadziła już 4:0 w tie-breaku, ale ostatecznie przegrała 6:7. W drugiej partii była już zdecydowanie gorsza (1:6), ale mimo wszystko jej gra przeciwko faworytce wzbudziła respekt. Podobnie, jak to, co zrobiła na pomeczowej konferencji prasowej.
Olijnikowa wprost o Rosjanach. "Chcę, żeby ginęli"
Tuż po meczu 25-latka wyszła do dziennikarzy w specjalnej koszulce. "Potrzebuję waszej pomocy, aby chronić ukraińskie dzieci i kobiety, ale nie mogę o tym tutaj mówić" - brzmiał napis. Sugerował tym samym cenzurę, jaką wobec niej zastosowali organizatorzy Australian Open.
Olijnikowa jest bowiem znana ze swojego zaangażowania w nagłaśnianie tego, co od 2022 roku Rosjanie robią w jej ojczyźnie. I ma bardzo określone poglądy. Tuż po rozpoczęciu inwazji, sugerowano jej, by w ramach solidarności ze swoimi rodakami przypięła sobie wstążkę w barwach flagi ukraińskiej.
- Pomyślałam sobie: "Świetnie. I co z tego? Mam wstążkę obok swojego nazwiska. Po co? Po co? Obok mojego nazwiska jest napisane, że jestem z Ukrainy. Chcę, żeby Rosjanie ginęli – i w tym celu muszę jakoś przekazać ludziom, co mogą zrobić, żeby pomóc ukraińskim żołnierzom ich zabić" - powiedziała w jednym z wywiadów, cytowanym przez ua.tribuna.com.
- Miejsce Rosjan jest w piekle - to moje zdanie. Niestety nie mogę ich zabić tutaj w trakcie turnieju tenisowego - nie gryzie się w język Olijnikowa.
Przy okazji tegorocznego turnieju Australian Open Oleksandra Olijnikowa udzieliła wywiadu znanemu dziennikarzowi Benowi Rothenbergowi.
- Teraz czuję się bardzo zmotywowana, żeby grać. Wcześniej nie miałam wystarczająco dużo pewności siebie. W sumie dalej w pełni nie mam. Ale sprawa jest taka, że mój ojciec dobrowolnie wstąpił do wojska latem 2024 roku. I zyskałam poczucie, że muszę tutaj być, na największych turniejach, żeby opowiadać moją historię. Bo wiem, że to może pomóc ludziom. Mogę pomóc ojczyźnie, dzieląc się moją historią, bo wiem, że wiele dziewczyn w Ukrainie znajduje się w takiej samej sytuacji jak ja. Również czekają na swoich rodziców, mężów, braci, którzy są na froncie. Powiedziałam sobie, że muszę się tym dzielić. Zaczęłam naprawdę pracować. Wcześniej pracowałam na 100 procent, teraz pracuję na 300 procent - zaznaczyła Ukrainka.
Oleksandra Olijnikowa ma także wyraźny pogląd, co do rywalizacji ze sportowcami z Rosji czy Białorusi: - Wierzę w to, że ci zawodnicy powinni zostać zdyskwalifikowani z imprez sportowych [...] Mają ładne sukienki, nagrywają tiktoki, tworzą posty na Instagrama i wyglądają jak normalne dziewczyny. I ludzie nie czują, że one są nie niebezpieczne. Ale kiedy zrobisz pewien research, dowiesz się, że wiele z nich wspiera Putina czy Łukaszenkę. To coś, co jest bardzo łatwe do znalezienia - podkreśliła tenisistka.