Shapovalov zadziwił podczas Australian Open. "Zaraz zsikam się w spodnie. Zrobię do butelki!"

Denis Shapovalov już w pierwszej rundzie tegorocznego Australian Open znowu dał o sobie znać. 21-letni Kanadyjczyk to jedna z najbarwniejszych postaci tenisa. Jego kłótnia z sędzią to tylko jedna z sytuacji, kiedy zrobiło się o nim głośno nie tylko ze względu na formę sportową.

Denis Shapovalov rozpoczął Australian Open od pojedynku z Jannikiem Sinnerem. To był ciężki, prawie czterogodzinny bój. W przerwie między czwartym a piątym setem Kanadyjczyk chciał udać się do toalety. Jednak zgody na to nie wyraził niemiecki sędzia, Nico Helwerth. Zawodnicy mogą skorzystać z toalety tylko dwa razy przy pięciosetowym meczu i tylko w przerwie między setami.

Zobacz wideo Australian Open. Iga Świątek pokazała swój trening

- Co się stanie, jeżeli teraz zejdę z kortu? Dostanę karę? Nie obchodzi mnie to - powiedział Shapovalov. Zmienił jednak zdanie, kiedy okazało się, że karą będzie dyskwalifikacja. Kanadyjczyk ponownie więc wdał się w dyskusję z sędzią.

- Zaraz zsikam się w spodnie - powiedział w pewnym momencie, ale arbiter nie dawał za wygraną - W takim razie zrobię to do butelki. Czemu nie? Nie pozwalacie zawodnikom zrobić siku? Nie rozumiem tej zasady - mówił Shapovalov. Nic jednak nie wskórał, ale skorzystał z przerwy medycznej. Ostatecznie pokonał rywala 3:6, 6:3, 6:3, 4:6, 6:4. Po meczu wrócił jednak do tej sytuacji.

Arkadiusz JojkoPolscy skoczkowie nie wystąpią na MŚJ! Koronawirus w kadrze

- To jest głupia zasada. Zwłaszcza dla mnie, mam najmniejszy pęcherz na świecie. Muszę robić siku po każdym secie. To trudne, kiedy jesteś na korcie tak długo. A przed meczem nawadniam się tyle, na ile to możliwe. Powinno być więcej przerw, bo czasami trzeba być na korcie trzy albo cztery godziny - stwierdził. W meczu udało mu się zachować spokój, a wpływ na to miały z pewnością wydarzenia sprzed ponad czterech lat.

Prosto w oko sędziego

Denis Shapovalov to urodzony w Izraelu Kanadyjczyk z rosyjskimi korzeniami. Swoją przygodę z tenisem zaczął pod opieką swojej matki, która założyła własny klub, dzięki czemu chłopiec mógł w spokoju trenować. Pierwsze sukcesy osiągnął w 2013 roku, kiedy wygrał swój pierwszy juniorski turniej rangi ITF. Rok później powtórzył ten sukces. W 2015 roku znowu odniósł zwycięstwo, tym razem w deblu podczas juniorskich rozgrywek US Open. Rezem ze swoim partnerem w deblu, Felixem Auger-Aliassimem i Benjaminem Sigouinem wygrali też juniorski Puchar Davisa. To był pierwszy taki triumf reprezentacji Kanady w historii.

Cegła to jej specjalność. Jakie atuty ma kolejna rywalka Igi Świątek?Cegła to jej specjalność. Jakie atuty ma kolejna rywalka Igi Świątek?

W 2016 roku zadebiutował w głównej drabince turnieju ATP. W tym samym roku w Rogers Cup sensacyjnie pokonał Nicka Kyrgiosa. Natomiast rok później przebił się do świadomości kibiców na całym świecie w niezapomnianym stylu. Choć sam Kanadyjczyk wolałby pewnie o tym zapomnieć.

W 2017 roku brał udział w meczu Kanady z Wielką Brytanią w Pucharze Davisa. Pojedynek z Kylem Edmundem nie szedł po jego myśli i Shapovalov po kolejnej nieudanej wymianie postanowił dać upust emocjom. W tym celu wyjął z kieszeni piłkę i ze wściekłością uderzył nią rakietą, chcąc ją wybić w trybuny. Niestety, w emocjach Denisowi zabrakło wyobraźni.

Piłka po uderzeniu z ogromną siłą uderzyła sędziego w oko. Shapovalov nie chciał zrobić krzywdy arbitrowi, ale jak tylko zorientował się co zrobił, zakrył usta dłonią, bo wiedział, co to oznacza. Francuski sędzia, Arnaud Gabas, zdyskwalifikował zawodnika i zakończył mecz.

 

- Jest mi bardzo wstyd i czuję się okropnie w związku z tym, że zawiodłem drużynę i mój kraj w taki sposób. Nie chciałem tak postąpić. Obiecuję, że to ostatni raz, kiedy tak się zachowuję. Wyciągnę nauczkę - kajał się Shapovalov po meczu. Nie uratowało go to przed grzywną w wysokości siedmiu tysięcy dolarów.

DLOGDByły reprezentant Włoch chwali Drągowskiego. "Przypomina mi trochę Fabiańskiego"

Na nagraniach z tego zdarzenia widać podbite oko arbitra. Na korcie otrzymał on okład z lodu. Jak się później okazało, na samym siniaku się nie skończyło.

- Sędzia Arnaud Gabas pomyślnie przeszedł operację złamanej kości oczodołowej pod lewym okiem - poinformowało ITF - Złamanie zostało zdiagnozowane dzięki prześwietleniu po powrocie Pana Gabasa z Ottawy, gdzie został trafiony piłką podczas Pucharu Davisa. Pan Gabas jest w domu i jest w dobrej formie. Lekarze zalecili mu odpoczynek - czytamy dalej w oświadczeniu.

- To jest dzwonek ostrzegawczy - skomentował całą sytuację brytyjski tenisista, Andy Murray - To było szokujące. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Nadal nie wiem, jak on to zrobił. Nie zawsze da się panować nad emocjami, a to było bardzo niebezpieczne. Sędzia miał szczęście, tak samo jak Denis, że nie wyrządził większej krzywdy. Dziwny incydent - dodał, cytowany przez ESPN.

Artem SzabanowLegia Warszawa finalizuje dwa transfery. Oficjalne komunikaty jeszcze w tym tygodniu

"Gabas? To dżentelmen"

Kilka miesięcy później cała sprawa rozeszła się po kościach. W czerwcu Shapovalov oznajmił, że zakolegował się z poszkodowanym sędzią.

- Wymieniamy się wiadomościami. To bardzo miły facet. Pomógł mi pozbierać się po tym, a mógł być na mnie zły. To dżentelmen, świetny gość - mówił tenisista, który wyznał też, że całą sprawę mocno przeżył - To był ciężki czas. Codziennie mam z tyłu głowy to, co się stało. Opuściłem następny turniej. Nie chciałem wychodzić z łóżka. Pierwsze kroki robiłem, kiedy mama kazała mi iść na spacer z psami. Od tego czasu sprawy nabrały tempa. Dojrzałem jako osoba, dobrze wpłynęło to na moją grę na korcie. Jestem znacznie spokojniejszy, bo teraz wiem, co może się stać, kiedy stracę panowanie nad sobą - opowiadał Shapovalov, cytowany przez serwis tennisworldusa.org.

W 2017 roku zadebiutował w drabince głównej zawodów Wielkiego Szlema. Na Wimbledonie otrzymał dziką kartę i w pierwszej rundzie zmierzył się z Jerzym Janowiczem. Wygrał Polak.

Kayky, piłkarz FluminenseManchester City zakontraktuje brazylijski talent. Jest określany "nowym Neymarem"

Ściągnięty obraz Nadala

Kanadyjczyk robił jednak wiele, aby o nim nie zapomniano, także na korcie. Dotarł do półfinału Rogers Cup. W 1/4 finału sprawił nie lada niespodziankę i pokonał Rafaela Nadala 3:6, 6:4, 7:6, 6:4. Zaraz po ostatniej piłce Denis upadł na kort i skrył twarz w dłoniach nie mogąc uwierzyć, że udało mu się ograć Hiszpana. W wywiadach po meczu był już bardziej rozluźniony i pozwolił sobie na żarty.

- Byłem w domu Feliksa Augera-Aliassime'a. Obudziłem się rano w dniu meczu i zobaczyłem wiszący portret Rafaela Nadala. Zażartowałem, że musi zniknąć. Kiedy wróciłem do domu po wygranej, Felix zdjął go ze ściany - opowiadał Shapovalov cytowany przez tennisworldusa.org. Również zaraz po meczu, w rozmowie przeprowadzonej jeszcze na korcie wspomniał, że kazał koledze zdjąć portret „Rafy” ze ściany.  

Wiadomo, gdzie odbędzie się mecz Atletico - Chelsea. UEFA podjęła decyzjęWiadomo, gdzie odbędzie się mecz Atletico - Chelsea. UEFA podjęła decyzję

„Kiedyś nazwali mnie Szarapową”

W miarę rosnącej popularności problemem stało się jego nazwisko, które nosi z racji rosyjskich korzeni. Jak się okazało, dla wielu był to spory kłopot. Hitem w sieci był film z 2018 roku, kiedy spiker zapowiadając zawodnika niemal nie „połamał” sobie języka, próbując wymówić jego nazwisko.

 

Dla samego Denisa był to raczej temat do żartów, niż do irytacji. - Całe życie tak było, ale moi rodzice mnie na to przygotowali. Powiedzieli mi, że ludzie nigdy nie będą wypowiadać mojego nazwiska poprawnie. Nie denerwuje mnie to, to całkiem zabawne słyszeć różne wersje - uśmiechał się Shapovalov na jednej z konferencji prasowych.

- Wiem, że wygląda to strasznie na papierze, jest dużo literek „o” i „a”. Często słyszę, jak kibice nazywają mnie „Shapo”. To w miarę proste, ale w sumie kiedy mówisz „Shapo”, to wypowiadasz już najtrudniejszą część mojego nazwiska. Kiedy sędziowie patrzą na moje nazwisko na papierze, to zaczyna się panika. Raz zostałem nazwany „Szarapowa” - opowiadał Kanadyjczyk, po czym wybuchł śmiechem. 

 
 

Bayern wie, jak poradzić sobie ze stratą Alaby. Następca jest już w klubieBayern wie, jak poradzić sobie ze stratą Alaby. Następca jest już w klubie

Kanadyjczyk nie stronił nigdy od żartów w wywiadach i w social mediach. W jednej z rozmów, która miała formę quizu, został zapytany o narodowość Justina Biebera. Miał pokazać do kamery flagę amerykańską, lub kanadyjską. Prawidłowo pokazał flagę swojego kraju, po czym powiedział „niestety”.

W luźniej rozmowie z ATP Tour z października zeszłego roku został zapytany, którego tenisisty nie zabrałby ze sobą na bezludną wyspę. - Nie zabrałbym Francesa Tiafoe, bo zagadałby mnie na śmierć. Wydaje mi się, że żaden tenisista nie posiada jakichś szczególnych umiejętności w dziedzinie przetrwania. Wszystko się nam podaje - powiedział Kanadyjczyk.

Walka z bananami

W 2018 roku dotarł do półfinału turnieju ATP World Tour Masters 100, a także do 1/2 finału turnieju w Tokio. Najgłośniej o nim było jednak przy okazji Australian Open. To był jego debiut w głównej drabince tego turnieju. W pierwszym meczu zmierzył się ze Stefanosem Tsitsipasem. Mecz szedł po jego myśli, pierwsze dwa sety wygrał 6:1, 6:3, a w trzecim prowadził już 3:0. Podczas przerwy chciał zjeść banana, ale te, jakby powiedzieli złośliwcy, stawiły mu większy opór niż jego rywal na korcie.

Milan - Roma, Zlatan Ibrahimović strzela swojego pierwszego golaMedia: Ibrahimović podjął decyzję o swojej przyszłości. Zaczyna rozmowy

Kamery telewizyjne pokazały Shapovalova, jak sięgnął po jeden z owoców, ale po dwóch próbach dobrania się do niego nie udało mu się go obrać. Zirytowany tenisista nie chciał się siłować z bananem, więc wziął kolejny owoc, ale tego również nie udało mu się obrać. Banan wylądował więc na ziemi, a Kanadyjczyk sięgnął po trzecią sztukę. Ta również nie chciała ustąpić.

W tym momencie Shapovalov obrócił całą sytuację w żart. Podniósł leżącego na ziemi banana i w końcu udało mu się go obrać. Skwitował to wszystko zaciskając pięść w zwycięskim geście. Jak się później okazało, jego problem z bananami nie ograniczył się do tylko jednej sytuacji. W kolejnych latach nadal miał problemy z ich obraniem.

Rap drugą pasją

Z kolei w 2019 roku ujawnił się jego talent muzyczny podczas turnieju Indian Wells. Pierwszy mecz rozegrał ze Stevem Johnsonem i wygrał go. Obiecał, że jeżeli pokona następnego rywala w 1/32 finału, to zarapuje przed publiką na korcie. Shapovalov wygrał z Marinem Ciliciem i musiał dotrzymać słowa.

 

Konferencja prasowa Igi Świątek w trakcie Australian OpenIga Świątek zapytana o kolejną rywalkę. "Nawet nie patrzyłam na drabinkę"

To nie był jednorazowy wyskok. Rap jest drugą pasją Denisa, zaraz po tenisie. W jego social mediach można znaleźć jego autorskie single. We wrześniu zeszłego roku pod pseudonimem „Shapo” wypuścił swój drugi utwór.

- Nie próbuję być wielkim raperem. Robię to z pasji do muzyki. Uwielbiam dzielić się swoimi uczuciami, umieszczać je na bicie, rymować. Robiłem to już od jakiegoś czasu, miałem trochę materiału, więc czemu tego nie pokazać światu i sprawdzić, czy się podoba? - mówił w rozmowie z portalem complex.com.

 

„Wynoś się!”

Mimo tego, że Denis dał się poznać kibicom jako pozytywny człowiek, zdarzyło mu się jeszcze raz stracić panowanie nad sobą. W październiku 2020 roku na turnieju w Sankt Petersburgu podczas meczu z Andriejem Rublowem, Shapovalova zirytował jeden z fanów na trybunach.

Kanadyjczyk serwował na 2:2 w trzecim secie przy stanie 1:1 w całym meczu. Gdyby wygrał gema, byłoby to przełamanie. Zepsuł jednak pierwszy serwis, a wtedy ktoś zaczął głośno klaskać. Tuż przed drugą próbą zdenerwowany tenisista z dezaprobatą spojrzał na kibica, a potem na sędziego. Chwilę później przegrał wymianę i nie utrzymał nerwów na wodzy. - Wynoś się! - krzyczał do osoby na trybunach zarówno w języku angielskim, jak i rosyjskim. Sędzia obiecał mu, że opanują sytuację. Cały mecz Shapovalov jednak przegrał.

 

Iga Świątek pokonała Camilę Giorgi 6:2, 6:4Świątek zagra nie tylko singla. Polka potwierdziła udział w turnieju miksta