Wielkie sukcesy polskich nastolatków w Australian Open. Nadzieja na przyszłość i medal w Tokio

W turnieju głównym Australian Open najdalej z polskich tenisistów zaszła 18-letnia Iga Świątek. Wśród juniorek w finale była 17-letnia Weronika Baszak, a u juniorów 18-letni Mikołaj Lorens. Przyszłość polskiego tenisa zapowiada się obiecująco.

Świątek zaimponowała

Najlepiej z naszych tenisistów poradziła sobie w Australian Open Iga Świątek. 18-latka była o włos od awansu do ćwierćfinału. W 4. rundzie po bardzo zaciętym spotkaniu trwającym dwie i pół godziny przegrała z Estonką Anett Kontaveit 7:6, 5:7, 5:7. Polka sprawiła sporą niespodziankę, bo w Melbourne rozegrała pierwsze mecze nie tylko w tym roku, ale i od sierpnia 2019, gdy odpadła z US Open. Do awansu do najlepszej ósemki zabrało jej trochę więcej doświadczenia, bo w drugim secie dwa razy wychodziła z przełamaniem na prowadzenie. Postęp Świątek poczyniła ogromny. Rok temu odbiła się w drugiej rundzie od Camili Giorgi, a teraz grała bez eliminacji i długimi fragmentami była lepsza od późniejszej ćwierćfinalistki. Jeśli Polka w tym tempie będzie się dalej rozwijać, to doczeka się nie tylko ćwierćfinału Wielkiego Szlema, ale może i jeszcze lepszych wyników.

Zobacz wideo

Przykra niespodzianka Linette

W zdecydowanie gorszych humorach opuszczała Melbourne Magda Linette. Jej porażka z Aranxą Rus była przykrą niespodzianką. Rywalka była w zasięgu Polki, która w ostatnich miesiącach notowała coraz lepsze wyniki. - Magda Linette gra lepiej z tymi bardziej utytułowanymi zawodniczkami. Gdy rywalizuje z tenisistką, z którą powinna wygrać, to obawiam się o jej zwycięstwo. Niestety tak też było z Rus. Wyszła na kort jako faworytka i takie spotkania są dla niej trudniejsze, bo jest bardziej spięta - mówił w rozmowie ze Sport.pl Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista w historii. Porażka Linette zaskakuje także z tego względu, że 27-latka z Poznania fantastycznie zaczęła mecz. Pierwszy set to 6:1 dla niej po 30 minutach. Niestety później wróciły demony z przeszłości i stąd odpadnięcie już po pierwszym meczu.

Hurkacz żałuje swojego występu

Niezadowolony ze swojego występu w Australian Open był także Hubert Hurkacz. Polak imponował formą przed przyjazdem do Melbourne. W ATP Cup pokonał m.in. Dominica Thiema, późniejszego finalistę Australian Open. Doszedł także do półfinału w Auckland. W Melbourne grał jednak poniżej swoich możliwości, co sam przyznał w rozmowie ze Sport.pl: - Nie był to mój najlepszy mecz. Zabrakło trochę doświadczenia w tych największych turniejach. Taka porażka boli, ale pomoże mi w przyszłości. Szkoda, że nie zagrałem na swoim poziomie - powiedział po porażce z Johnem Millmanem w drugiej rundzie. Polak mógł wypaść lepiej, ale też nie należy z tego powodu dramatyzować. Ma dopiero 22 lata, wciąż się rozwija, a od poniedziałku jest już 28. tenisistą świata - najwyżej w karierze. Jeśli wyciągnie odpowiednie wnioski z Australian Open, jego kolejny wielkoszlemowy występ w Paryżu może być dużo lepszy.

Nadzieja na medal olimpijski

Kontuzja wyeliminowała z turnieju w Melbourne Kamila Majchrzaka. Nasz zawodnik doznał urazu podczas ATP Cup i nie zdążył się wyleczyć. Szkoda, bo pierwszy raz w karierze grałby w imprezie wielkoszlemowej bez eliminacji. Pamiętamy jego fantastyczny występ z zeszłego roku z Keim Nishikorim, gdy prowadził z Japończykiem 2:0 w setach. Majchrzak pod wodzą trenera Tomasza Iwańskiego czyni stale postępy i jeśli tylko zdrowie pozwoli, powinien regularnie utrzymywać się w pierwszej setce ATP.

Już na drugiej rundzie udział w deblowym Australian Open zakończyła para Łukasz Kubot - Marcelo Melo. Polak i Brazylijczyk z pewnością liczyli na więcej. Zwłaszcza, że w Melbourne nie mogli wystąpić najlepsi debliści świata Juan-Sebastian Cabal i Robert Farah z powodu wpadki dopingowej tego drugiego. Kubot niepowodzenie w deblu powetował sobie występem w mikście. W parze z Igą Świątek doszli do ćwierćfinału i byli o trzy piłki od półfinału. Udowodnili sobie i ekspertom, że mogą być groźnym duetem w kontekście letnich igrzysk olimpijskich w Tokio.

Rośnie kolejne pokolenie

Śladami Świątek i Hurkacz idą kolejni młodzi polscy tenisiści. Weronika Baszak dotarła do finału Australian Open juniorek. W decydującym o tytule spotkaniu nie starczyło jej sił, ale zaimponowała w półfinale z Niemką Alexandrą Vecic. W trzecim secie przy stanie 3:1 dla Baszak było 19 równowag w jej gemie serwisowym. Ostatecznie 17-latka z Wrocławia utrzymała podanie i awansowała do finału. Kariera juniorska a seniorska to oczywiście zupełnie inna para kaloszy, ale Baszak udowodniła, że potencjał ma naprawdę duży. Podobnie jak 18-letni Mikołaj Lorens, który w parze z Łotyszem Karlisem Ozolinsem doszli do finału debla juniorów. Tytułu także nie zdobyli, ale dali jasny sygnał, że mogą w przyszłości liczyć się w światowej czołówce.