Australian Open. Radwańska pochłania energię

- Agnieszka może wygrać Szlema. Nikt nie umie przeszkadzać tak jak ona. Z Sereną i Azarenką też sobie w końcu poradzi - mówiła pokonana w 1/8 finału Australian Open Ana Ivanović. W ćwierćfinale Polka zmierzy się z Chinką Na Li. Mecz o 1:00 w nocy z poniedziałku na wtorek. Transmisja telewizyjna w Eurosporcie, relacja na żywo w Sport.pl.

Relację na żywo z meczu Radwańskiej możesz śledzić na Sport.pl lub w aplikacji Sport.pl LIVE

Rozstawiona z czwórką Radwańska rozbiła Ivanović 6:2, 6:4 w nieco ponad godzinę. Serbka to była liderka rankingu i mistrzyni Rolanda Garrosa z 2008 r., ale na tle Polki wyglądała wczoraj mizernie. Własne podanie traciła już w pierwszych gemach obu setów. Starała się atakować forhendami, ale Agnieszka świetnie się broniła i zmuszała do pomyłek. Sama w całym meczu popełniła tylko cztery tzw. niewymuszone błędy, Ivanović - aż 34.

"To był nie tylko kontrast stylów, ale też zachowań. Gra Radwańskiej polega na pochłanianiu energii przeciwniczek. Robi to z beznamiętną miną, bez emocji. Ivanović atakuje, często lekkomyślnie, a jej głowa to gorący wulkan" - pisał Steve Tignor z Tennis.com. Podkreślił, że było to "spodziewane i klasyczne" zwycięstwo Radwańskiej. Polka nad Ivanović dominuje, wczorajsza wygrana była piątą z rzędu.

Gilbert: Uwielbiam tenis Radwańskiej

"Agnieszka lepiej niż kiedyś serwuje, to główna różnica" - pisał na Twitterze Brad Gilbert, były trener Andre Agassiego. Po raz kolejny podkreślił, że uwielbia tenis Polki.

Radwańska rzeczywiście serwowała wybornie - posłała siedem asów i wygrała 71 proc. piłek po pierwszym podaniu.

- Zagrała świetnie, ranking nie kłamie, jest w nim tam, gdzie powinna być - komplementowała Ivanović. - Agnieszka nie daje szans w dłuższych wymianach, a do tego idealnie trafia serwisem, ciężko go odczytać, ma niesamowite czucie w ręce - dodała Serbka. Czy może wygrać turniej wielkoszlemowy? - Urwała Serenie [Williams] seta w finale Wimbledonu, więc może. Nie atakuje często, ale jej siła polega na tym, że umie przeszkadzać, rywalki czują się nieswojo, gdy ktoś wybija je z rytmu. Na tym polega jej siła - podkreśliła Serbka, 13. rakieta świata.

Radwańską komplementują w Melbourne właściwie wszyscy. Mats Wilander, komentator Eurosportu, przypominał, że jej nieszablonowy tenis odkrył już kilka lat temu. Podkreślał poprawę serwisu i wyczucie. Dziennikarze "New York Timesa" i "Timesa" pisali na Twitterze, że Polka znakomicie serwuje, ale też, że dojrzała mentalnie i imponuje pewnością. A Australijczycy z Channel 7, którzy nie mają już w singlu swoich graczy, odkryli, że jednak coś łączy Agnieszkę z nimi. - Jej ulubioną aktorką jest Nicole Kidman! - triumfowali.

We wtorek mecz z Chinką

Radwańska w tym roku jest wciąż niepokonana, wygrała 13 meczów, nie tracąc seta, sięgnęła po tytuły w Auckland i Sydney. O półfinał powalczy we wtorek z Chinką Na Li, szóstą rakietą świata, byłą mistrzynią Rolanda Garrosa i finalistką z Melbourne. To rywalka, której Agnieszka kiedyś bardzo nie lubiła, bo potrafi atakować i uderzać mocno, ale jednocześnie jest regularna, rzadko się myli. W poprzednim sezonie gładko przegrała z nią trzy razy z rzędu na kortach twardych w USA i Kanadzie. Seria odwróciła się dopiero 11 dni temu w Sydney, gdy Polka zatriumfowała 6:3, 6:4.

Chinka do ćwierćfinału dotarła bez większych problemów, raczej nie pęknie psychicznie tak szybko jak Ivanović czy inne pokonywane wcześniej przez Agnieszkę nisko notowane rywalki. Potencjalnie wciąż jest bardzo groźna. Bukmacherzy dają przewagę Polce, ale nieznaczną - 1,57 do 2,25.

"Muszę zagrać agresywnie"

- Zagrałam 13 dobrych meczów, liczę na trzy kolejne. Z Li muszę jednak zagrać agresywnie, to klucz do sukcesu, bo ona umie się ruszać - powiedziała Radwańska, która po raz czwarty awansowała w Melbourne do ćwierćfinału, ale dotąd nie umiała przebić się dalej.

Znów musiała tłumaczyć zdziwionym zagranicznym dziennikarzom, że wielką formę szlifowała nie na Florydzie czy w Kalifornii, ale w hali w Krakowie, gdy wokół szalała zima. Naprawdę nigdzie nie wyjechałaś, nie wychodziłaś na zewnątrz? - No nie, bo bym się przeziębiła - odparła Polka.

Sensacją dnia u kobiet była porażka rozstawionej z piątką Angelique Kerber z Jekateriną Makarową. Rosjanka umie w Melbourne zaskakiwać - rok temu wyrzuciła z turnieju Serenę Williams. Teraz zmierzy się z Marią Szarapową, która na razie miażdży rywalki - dochodząc do ćwierćfinału straciła pięć gemów, najmniej w tej fazie w historii Australian Open. Poprzedni rekord Steffi Graf i Moniki Seles wynosił osiem gemów.

Strach zajrzał w oczy Novaka Djokovicia, ale broniący tytułu Serb przezwyciężył kryzys i w pięciosetowej, pięciogodzinnej bitwie pokonał grającego momentami jak w transie Szwajcara Stanislasa Wawrinkę 1:6, 7:5, 6:4, 6:7 (5-7), 12:10.

Relacje TV w Eurosporcie

Zobacz też: Australian Open. "Wiedziałem, że Ana Ivanović nie będzie w stanie skrzywdzić Radwańskiej"

Więcej o: