Australian Open. Pasywna Agnieszka Radwańska z trudem pokonała Mattek-Sands

Agnieszka Radwańska pokonała Amerykankę Bethanie Mattek-Sands (WTA 56) 6:7(10) 6:4 6:2 w I rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Po tym spotkaniu ciężko jednak o optymizm przed kolejnymi rundami. Rywalka zanotowała aż 81 uderzeń wygrywających i była bliska sprawienia sensacji.

Australian Open: I runda mężczyzn ? I runda kobiet ?

Fibak: chwała Radwańskiej, że wygrała w takich warunkach!

 

Był to jeden z najbardziej pasywnych meczów Radwańskiej w ostatnim czasie. Polka przez pierwsze dwa sety czekała na błędy rywalki i prezentowała się na korcie tak, jakby wierzyła, że mecz wygra się sam. Pomimo tego, że Mattek-Sands nigdy nie wygrała w Melbourne meczu singlowego, tym razem prezentowała się bardzo dobrze.

Amerykanka tak straszyła skutecznymi wolejami, że Agnieszka widząc rywalkę przy siatce była niemal sparaliżowana. - Uderz! - krzyczała do siebie w trzecim secie po jednym z minięć, które spadło wprost na rakietę rywalki. Rzeczywiście kolejne próby nie miały ani kierunku, ani siły. Mizernie wyglądał też bilans Polki w grze z głębi kortu. Pierwsze wygrywające uderzenie forhendowe Radwańska zanotowała w szesnastym gemie meczu, czyli po ponad godzinie spędzonej na korcie! W tym momencie przeciwniczka miała już na koncie takich punktów piętnaście.

Amerykanka zakończyła zdobyciem punktu 51 z 72 wycieczek do siatki notując w całym spotkaniu kosmiczną ilość 81 uderzeń kończących (przy 13 Polki)! Oczywiście Mattek-Sands nie była bezbłędna. Radwańska po jej niewymuszonych błędach zdobyła 65 punktów (sama popełniła ich 29), jednak trudno było oprzeć się wrażeniu, że niemal wszystkie ruchy na tablicy wyników zależały od dyspozycji 26-latki z USA. Radwańska została zdemolowana także w, wydawałoby się jej najgroźniejszej strefie, czyli grze na małe kara. Amerykanka wykonała kilkadziesiąt skrótów i ogromna ich większość zakończyła się dla niej sukcesem. Próby były przemyślane, najczęściej grane gdy zawodniczka grała pod wiatr.

Radwańska rozluźniła się dopiero w decydującym secie, gdy objęła prowadzenie 3:2 i szybko poparła je wygranym gemem przy własnym podaniu. Polka wykonała też kilka prób gry kombinacyjnej, które zakończyły się dla niej sukcesem. Prowadzenia nie oddała już do końca i po trwającym trzy godziny meczu awansowała do II rundy.

Zawodniczki miały utrudnione zadanie z uwagi na wiatr, który oscylował w granicach 50km/godz. W kolejnym spotkaniu rywalką Polki będzie kwalifikantka Paula Ormaechea. 19-letnia Argentynka wygrała w swoim meczu I rundy z Rumunką Simoną Halep 6:1 3:6 7:5.

Relacje, ciekawostki, wyniki. Na Sport.pl znajdziesz wszystko o Australian Open ?

Rusza Australian Open. Radwańska sama dla siebie największa rywalką. Czy wygra z presją?