WTA Finals. Zaplątać nogi Szarapowej

Agnieszka Radwańska przegrała z Karoliną Woźniacką 5:7, 3:6 w drugim meczu kończącego sezon turnieju Masters w Singapurze. Żeby na pewno wyjść z grupy, musi w piątek rano pokonać Marię Szarapową w dwóch setach. Relacja na żywo w sport.pl od 7.30.

Sytuacja w grupie białej przed ostatnią kolejką jest tak zagmatwana, że federacja WTA możliwe scenariusze przedstawiła w formie pokaźnej tabelki z kilkunastoma wariantami.

Do półfinału prestiżowej imprezy z pulą nagród 6,5 mln dol. awansują dwie najlepsze zawodniczki, ale spokojna nie może być nawet prowadząca z dwoma wygranymi Woźniacka (8). Szans nie traci też ostatnia i dwukrotnie już pokonana Szarapowa (nr 2), która w czwartek przegrała 3:6, 2:6 z Kvitovą (3).

Dla Radwańskiej (6) najprostsza droga do półfinału wiedzie przez dwusetowe zwycięstwo z Rosjanką. Taki wynik zapewni awans bez względu na to, co się stanie w ostatnim pojedynku Kvitovej z Woźniacką.

Jeśli Polka zwycięży w trzech setach, szanse na wyjście z grupy też będą bardzo duże, ale już nie stuprocentowe. Porażka 0-2 eliminuje Polkę. Przy przegranej 1-2 możliwych jest kilka scenariuszy, w zależności od tego, co zrobią Kvitová z Woźniacką. Dla Radwańskiej lepiej, żeby wygrała Dunka.

Polka mogła być znacznie bliżej półfinału, ale po sensacyjnym zwycięstwie z Kvitovą w pierwszym meczu, w czwartek nie dała rady Woźniackiej. Pomysł na mecz miała niezły, bo starała się grać ryzykowniej i agresywniej niż zwykle, ale Dunka broniła się doskonale, w biegowych pojedynkach była niezniszczalna. Im dłużej trwało spotkanie, tym trudniej było Radwańskiej wykreować coś sensownego w ataku, bo to nie jest jej naturalny styl. W końcu zabrakło pomysłów, a Woźniacka wciąż miała siłę biegać i przerzucać za siatkę każdą piłkę.

Wygrać z Szarapową - łatwo powiedzieć, dużo trudniej wykonać. Po Serenie Williams, której Radwańska nie powaliła nigdy, Rosjanka to numer dwa na czarnej liście niewygodnych rywalek. Bilans meczów między nimi to 2-10, a jeśli liczyć ostatnie sześć lat: 1-9. Oba tegoroczne mecze w Stuttgarcie i Madrycie gładko wygrała pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa.

Szarapowa zazwyczaj z łatwością dominuje, bo umie wykorzystać ogromną przewagę wzrostu (188 cm, Polka ma 173 cm) i siły fizycznej. Nie daje Radwańskiej się rozpędzić i szybko kończy wymiany potężnymi petardami. Tak było w większości przypadków, ale nie zawsze - w finale w Miami w 2012 r. Rosjanka wyszła na kort niepewna, nie umiała ustawić celownika, dała rywalce więcej czasu na reakcję i więcej miejsca na korcie. Radwańska, której tenis jest bogatszy technicznie, w większym stopniu oparty na czuciu niż sile, szansę wykorzystała i wygrała 7:5, 6:4. Kluczem było zmuszenie rywalki do ciągłego biegania i zagrywanie niskich piłek. - Dziewczyna jest wysoka, trzeba jej zaplątać nogi - uśmiechał się w 2007 r. Robert Radwański, ojciec Agnieszki, przed pierwszym, sensacyjnym zwycięstwem 18-letniej wówczas Polki nad Rosjanką w US Open.

Nie wiadomo tylko, jaką Szarapową zobaczymy na korcie. Dotychczasowe dwa mecze sugerują, że niepewności w grze do Singapuru zabrała całkiem sporo. Nie wychodzą jej serwisy, nie atakuje ze swobodą, często pudłuje. To może być przyczółek dla Polki. Ale zarówno Kvitová, jak i Woźniacka zagrały przeciw Rosjance doskonałe mecze. Jeśli Radwańskiej marzy się sukces, też musi pokazać na korcie najlepszy tenis.

W grupie czerwonej Serena Williams pozbierała się po laniu od Simony Halep (0:6, 2:6 w środę) i traumę odreagowała, odsyłając do domu debiutantkę Eugenie Bouchard (6:1, 6:1). Amerykanka powiedziała, że po klęsce z Rumunką była załamana, ale po długiej rozmowie ze trenerem Patrickiem Mouratoglou znalazła w sobie motywację i energię do walki.

W ostatnim meczu tej grupy pewna już awansu Halep zmierzy się z Aną Ivanović, która wciąż ma cień szansy, żeby prześcignąć Serenę, o ile w dwóch setach wygra z Rumunką.

Radwańska i jej rywalki na ceremonii losowania WTA Finals. Która wypadła najpiękniej?

Kto wygra mecz?
Więcej o: