WTA Championships. Słaba Serena też bije mocno

Młodsza z sióstr Williams nie zabrała na mistrzostwa WTA do Stambułu wielkiej formy z Wimbledonu i US Open, ale rywalki i tak nie potrafią jej pokonać. Amerykanka jedną nogą jest już w półfinale. Relacje z turnieju w Eurosporcie.

"To prawdopodobnie był najgorszy set, jaki zagrała w karierze Serena, a mimo to potrafiła go wygrać" - żartował na Twitterze dziennikarz brytyjskiego "Sunday Timesa", gdy Williams (3) z trudem zdołała w grupie czerwonej wymęczyć tie-breaka z Chinką Na Li (8). "Uf. Ten mecz wreszcie się skończył. I to zdanie chyba najlepiej go podsumowuje" - wzdychał korespondent "New York Timesa".

Serena przegrywała już 1:4, ale zwyciężyła 7:6 (7-2), 6:3 po brzydkim, pełnym błędów i nerwów spotkaniu. Obie tenisistki popełniły w sumie aż 67 niewymuszonych błędów, 11 razy traciły własne podanie.

To, co pokazała Amerykanka w Stambule, na razie nie ma nic wspólnego z wielką formą, jaką prezentowała latem. W czerwcu i lipcu rozbiła konkurentki w Wimbledonie, potem zdobyła złoto na igrzyskach w Londynie, a na dokładkę we wrześniu sięgnęła po czwarty w karierze tytuł US Open.

W Stambule w pierwszym wtorkowym meczu z Niemką Angelique Kerber trafiła ledwie 44 proc. pierwszych serwisów, co jak na nią jest statystyką tragiczną. Jesienią w Nowym Jorku potrafiła posłać 24 asy w jednym meczu, wczoraj z Li było ich tylko sześć. Momentami Niemka i Chinka rozrzucały Williams po korcie i zmuszały do błędów, wydawało się, że tylko kwestią czasu jest, gdy zdobędą przewagę. Ale największą siłą Williams jest jej psychiczna twardość - w kluczowych momentach potrafiła zagrać mocno i celnie w samą linię. Dzięki temu wygrała oba mecze. Z Kerber ostatecznie 6:4, 6:1, z Li też wystarczyły dwa sety. Amerykanka jest już jedną nogą w półfinale, ale o tym, czy ma realne szansę na końcowe zwycięstwo, będzie można rozmawiać po ostatnim teście - grupowym pojedynku z liderką rankingu Viktorią Azarenką.

- Wróciłam do gry po 44 dniach od US Open. Potrzebuję czasu, żeby złapać rytm. Miałam już dość treningów. Dla mnie prawdziwy żywioł to rywalizacja na poważnie - mówi Serena, która do Stambułu przyjechała specjalnie kilka dni wcześniej i przystosowywała się na nietypowej nawierzchni w hali.

Z turnieju niespodziewanie wycofała się Petra Kvitova (nr 6), która we wtorek przegrała w pierwszym meczu z Agnieszką Radwańską (4) 3:6, 2:6. Czeszka w środę zwołała konferencję prasową i powiedziała, że cierpi na bliżej niezidentyfikowaną infekcję wirusową. Wraca do Prostejova, gdzie ma bazę treningową, żeby się dokładnie przebadać i wykurować przed czekającym ją jeszcze finałem Pucharu Federacji, w którym Czeszki zmierzą się w listopadzie z Serbkami. Dziennikarze dopytywali, czy choroba Czeszki miała znaczenie dla wyniku meczu z Radwańską. Tuż po nim Kvitova bardzo chwaliła Polkę. W środę powiedziała: - Cały czas trzęsły mi się ręce, myślałam, że to nerwy, ale chyba jednak było to przez ten wirus. Po jednej z wymian z Agnieszką nie mogłam oddychać. Może stąd wzięła się taka liczba błędów. Nerwy po pierwszym secie powinny ustąpić, a ja cały czas byłam roztrzęsiona. Jeszcze nigdy nie wycofałam się z turnieju, to dla mnie wielkie rozczarowanie.

Kvitovą zastąpiła Australijka Samantha Stosur, dziewiąta w rankingu WTA. W Stambule jest jeszcze Francuzka Marion Bartoli (10) na wypadek kolejnej choroby lub kontuzji.

Więcej o: