Masters w Stambule. Jak wysoko podskoczy Radwańska

Ósme miejsce na świecie to nie szczyt, czołowa piątka jest na wyciągnięcie ręki. Potrzeba więcej siły, chłodnej głowy, a może jednego i drugiego, by wspiąć się jeszcze wyżej. Ten rok pokazał, że Polka rozwija się i zaczyna słuchać dobrych rad

Co redaktorzy robią w pracy, gdy nie piszą? Sprawdź na Facebook/Sportpl ?

Agnieszka Radwańska odpadła z Masters, turnieju dla ścisłej elity kobiecego tenisa, przed półfinałami, ale pozostawiła niezłe wrażenie. Trzy dramatyczne mecze, w tym jeden wygrany, podobały się kibicom, a eksperci tradycyjnie chwalili technikę i szybkość Polki.

Sezon zakończy na ósmym miejscu WTA. Najwyższym, odkąd w 2006 r. rywalizuje z zawodowcami. Wygrała trzy turnieje (w Carlsbadzie, Tokio i Pekinie) - największe wśród siedmiu, w których odnosiła sukcesy. Za występ w stolicy Chin odebrała rekordowy czek na 783 tys. dol., jej tegoroczne zarobki łącznie z Masters sięgną 2,5 mln dol., o milion więcej niż w latach minionych. Od początku kariery uzbierała już 7 mln dol. Odniosła w tym roku aż dziewięć zwycięstw z tenisistkami z Top 10 - po raz pierwszy regularnie je ogrywała (m.in. Zwonariewą). W poprzednich sezonach takich cennych łupów miała po dwa-trzy.

Eksperci się spierają

Polka pnie się w górę i budzi silne emocje, bo gra nieszablonowo, zauważają ją fachowcy, stylem urzeka legendy sprzed lat. - Inteligentna, dużo widzi na korcie, nie przebija bezmyślnie, stara się przeszkadzać, wybijać z rytmu, ma bogatą technikę - mówił Mats Wilander, siedmiokrotny zwycięzca Szlemów. - Przypomina Martinę Hingis, byłą numer jeden na świecie - od dawna twierdzą amerykańscy eksperci. - Genialnie się rusza, ciężko jest wygrać z nią wymianę - podkreślała pokonana mimo trzech meczboli Wiera Zwonariewa.

Na co stać Radwańską? Czy może być numerem jeden albo wygrać Szlema? A jeśli tak, czy musi coś zmienić?

Największy optymista, czyli Wojciech Fibak, przewiduje, że Polka może już sięgać szczytu. Uważa, że skoro numerem jeden jest Karolina Woźniacka, tenisistka mniej utalentowana, to stać na to również Radwańską. - Ma najlepszy wolej na świecie, perfekcyjne czucie piłki, technikę, rusza się świetnie i najlepiej czyta grę, przewiduje, co wydarzy się na korcie. Szlem jest absolutnie w zasięgu. Kluczowa u Agnieszki jest koncentracja, wola walki, ambicja - mówi Fibak. Jego zdaniem kobiecy tenis popadł w kryzys osobowości - brakuje wyrazistych liderek, jakimi były: Graf, siostry Williams, Davenport, Henin, a ostatnio Clijsters. - To moment dla kogoś takiego jak Agnieszka - mówi Fibak.

Zagraniczni eksperci już tak optymistyczni nie są. Martina Navratilova, kiedy pierwszy raz zobaczyła Radwańską, powiedziała, że ma za słaby serwis, by zdobyć Szlema. W tym roku na US Open dodała: - Zawsze kiedy przychodzi mecz o stawkę, gra zbyt defensywnie i przegrywa.

Bud Collins, legendarny dziennikarz "Boston Globe" i ESPN, który na żywo widział Lavera, McEnroe i Samprasa, dawno temu zdiagnozował, że Radwańska jest za słaba fizycznie na ścisłą czołówkę. Brakuje jej mocnego kończącego uderzenia oraz serwisu.

Siła ma znaczenie

W Polsce też słychać takie głosy. - Gdyby w tenisie istniały kategorie wagowe, Agnieszka w swojej, do 55 kg, już dawno byłaby numerem jeden. Dziś dominują jednak wielkie dziewczyny z potężnymi uderzeniami. Boję się, że Agnieszka będzie za krucha, by je wszystkie pokonać - mówił rok temu Viktor Archutowski, były menedżer Radwańskiej.

Jeśli spojrzeć w statystyki ostatnich sezonów, to Archutowski ma sporo racji. Mecze z niezwykle siłowo i ofensywnie grającymi tenisistkami Radwańska zazwyczaj przegrywa - Szarapową pokonała raz na samym początku kariery, trochę z zaskoczenia, a siedem razy z nią przegrała. Clijsters i Sereny Williams nie powaliła, z Venus Williams udało się raz, gdy rywalka miała kontuzję. W piątek na Masters Polka nie potrafiła wykorzystać prowadzenia 5:1 z Petrą Kvitovą, mistrzynią Wimbledonu, która prawdopodobnie w przyszłym roku będzie nowym numerem jeden, bo miażdży rywalki w stylu Sereny Williams. Jedne dominatorki odchodzą, pojawiają się nowe.

Przeciwstawienie się ofensywnemu stylowi podpartemu znaczną siłą fizyczną to największy problem Radwańskiej. Takie mecze wygrywa, gdy rywalka pomoże. Na Szlema to nie wystarcza. Polka nie przebiła się dotąd poza ćwierćfinał, a dochodzenie do niego też nie jest regułą - udało się ledwie cztery razy na 22 próby. - Żeby zdobyć Szlema, musisz sama atakować, trzeba po niego sięgnąć, a nie tylko przebijać i czekać, aż do ciebie przyjdzie - mówiła Lindsay Davenport, były numer jeden. To, że stylowo defensywna Woźniacka nie potrafi wygrać Szlema, nie bierze się znikąd.

Radwański stawia na głowę

Czy Radwańska może grać bardziej ofensywnie i siłowo? Wzmocnić serwis? Robert Radwański mówił zawsze, że córki na siłownię nie zapędzi, nie będzie z niej robił "babochłopa i cyborga". Poza tym boi się, że Agnieszka straci wyczucie i technikę, gdy mięśnie urosną.

Matt Cronin, amerykański ekspert, porównywał niedawno Radwańską do Justine Henin w wersji light. Belgijka też miała genialną technikę, ale z czasem bardzo urosła w barach i wygrała siedem Szlemów. Pójście jej śladem obiecuje sukces, ale złych przykładów też było sporo. Młode talenty marnowały się po "przypakowaniu", bo traciły szybkość i czucie. Nikt o nich dziś nie pamięta.

Być może Radwańska nie potrzebuje jednak (tylko) świetnego fachowca od przygotowania fizycznego. Jej ojciec stawia zupełnie inną diagnozę - wzmacniać trzeba głowę, problem tkwi w psychice.

- Agnieszka w kluczowym momencie, gdy jest pod presją, gra pasywnie, boi się ryzykować i atakować - mówił wielokrotnie Radwański. W tym roku mogła urwać choć seta Clijsters, Szarapowej i Kvitovej, bo wyraźnie prowadziła, ale w ostatnim momencie czekała na błędy, zamiast dobić rywalki. To one ją doganiały.

Słowa Radwańskiego brzmią znajomo, to samo mówiła przecież Navratilova i... Tomasz Wiktorowski, obecnie jeżdżący z Agnieszką trener, po porażce z Kvitovą. Nie denerwował się przy tym jak Radwański, który córkę w emocjach wysyłał już do psychiatry, ale stwierdził spokojnie: - Można było bardziej zaryzykować.

Nie mówi, ale słucha

Czy w przyszłości będzie bardziej ryzykować? Ten sezon pokazał, że Agnieszka słucha rad i krytyki, także od własnego ojca. Nie dyskutuje o tym z dziennikarzami, nie uczestniczy w debatach na swój temat, ale jednak się zmienia. Ewidentnie chce się rozwijać.

Pierwszy przykład - ostatnie dwa lata kończyła na stole operacyjnym, bo latem grała za dużo. Wreszcie zmieniła więc plany i w kluczowym momencie zrezygnowała z Cincinnati, odpuściła New Haven. Nie zagrała w żadnej małej imprezie o puli nagród niższej niż 500 tys. dol.

Siła i serwis też powoli ewoluują. Jeśli porównamy obecny sezon z 2008 czy 2009 r., różnica jednak jest. Polka chodzi na siłownię, urosła w ramionach, ma zdecydowanie mocniejszy pierwszy serwis, choć drugi wciąż jest jej piętą achillesową - bardzo łatwo go kontrować. Forhend Agnieszki, szczególnie tzw. odwrotny, gdy posyła go od środka kortu na zewnątrz, staje się jednak solidną bronią. Wygrała nim w tym sezonie kilka meczów.

Najważniejsza zmiana to nastawienie Radwańskiej. Przestaliśmy widzieć obrażoną minę i rezygnację, a zaczęliśmy - niepoddawanie się do końca. Brak ambicji był tym, co najbardziej różniło ją od Karoliny Woźniackiej, tenisistki mniej utalentowanej, lecz walecznej, zaciętej i piekielnie pracowitej. Na Masters jeszcze z nią przegrała, ale brakowało już naprawdę niewiele.

Zmiana nastawienia bierze się zapewne stąd, że Agnieszka uspokoiła atmosferę w teamie. Zdecydowała się wspólnie z ojcem na odpoczynek od siebie nawzajem, bo atmosfera na turniejach po 17 latach spędzonych razem się popsuła. Cały czas pracuje z nim jednak w Krakowie, mówi, że wszystko mu zawdzięcza.

Podpisała umowę sponsorską z firmą Lotto, przestała być jedyną tenisistką bez porządnych strojów sportowych. To też ważne, dodaje pewności siebie. Agnieszka czuje się profesjonalistką, to widać i czuć na turniejach.

I wreszcie psychika. Głupio przegranych meczów było w tym sezonie jednak mniej - w Carlsbadzie, Tokio i Pekinie sama przytłaczała rywalki mentalną siłą.

Być może nadal będzie się zastanawiać, dlaczego często zdarza jej się przegrywać z ostro strzelającymi przeciwniczkami, dlaczego uciekają jej wygrane sety i mecze. W każdym razie jeśli coś zmieni, zobaczymy to dopiero na korcie - nie lubi publicznie analizować. W sobotę w Stambule nie chciała z dziennikarzami rozmawiać wcale, spędziła czas z rodziną, lada dzień jedzie na wakacje.

Po wypadku Roberta Kubicy jest najbardziej rozpoznawalnym na świecie polskim sportowcem. W indywidualnej, globalnej, najbardziej dochodowej dyscyplinie sportu (na dziesięć najbogatszych kobiet sportu siedem to tenisistki).

Ma dopiero 22 lata, może grać do trzydziestki, szczyt jej możliwości przypadnie na najbliższe sezony. Od niej będzie zależało, jak wysoko podskoczy.

Radwańska vs. siłowe dominatorki

Maria Szarapowa

1-7

Serena Williams

0-2

Venus Williams

1-5

Petra Kvitova

0-3

Kim Clijsters

0-2

WTA Championship. Gdzie, o co i po co? Przewodnik Sport.pl

Więcej o: