Masters w Stambule. Czy Radwańska zatrzyma Zwonariewą?

Agnieszka Radwańska gra w czwartek z Rosjanką Wierą Zwonariewą drugi mecz grupowy w kończących sezon Mistrzostwach WTA. Żeby liczyć się w walce o półfinał, Polka musi wygrać. Choć w ostatnich trzech meczach pokonywała Zwonariewą, o kolejne zwycięstwo wcale nie będzie łatwo. Relacja Zczuba i na żywo na Sport.pl od godziny 20:00.

Zwonariewa jest uskrzydlona środowym fenomenalnym triumfem nad Karoliną Woźniacką, numerem jeden na świecie. Skazywana na pożarcie Rosjanka, która w pierwszym spotkaniu grupy Czerwonej nie nawiązała walki z ofensywną Czeszką Petrą Kvitovą, z Dunką zagrała fenomenalnie. Nieustannie atakowała (49 winnerów!), naciskała Karolinę, spychając ją do totalnej defensywy, z której nie potrafiła się wydobyć. "Bardzo dobrze wykorzystywała głęboki bekhend po crossie. Karolina ma problem, bo jeśli nie jest w stanie wygrać bekhendowej wymiany, to wpada w tarapaty jak Lleyton Hewitt" - napisał Matt Cronin, ekspert Tennis.com. - Zagrałam agresywniej, odważniej, wierzyłam w siebie - mówiła zadowolona Rosjanka.

Turniej Masters. Radwańska musi pokonać Zwonariową. Ma na nią patent!

 

Karolina przegrała, w ostatnim secie była już wyraźnie zmęczona, ale spać poszła uśmiechnięta, bo na konferencji prasowej otrzymała z rąk szefowej WTA Kanadyjki Stacey Allaster pamiątkowy puchar za zapewnienie sobie drugi rok z rzędu pozycji numer jeden w rankingu na koniec sezonu. Sukces zawdzięcza jednak nie sobie, ale Marii Szarapowej - Rosjanka wycofała się po odnowieniu urazu lewej kostki i nie zdoła już wyprzedzić Dunki.

Na skromnej uroczystości pojawiła się cała rodzina Karoliny z tatą Piotrem, mamą Anną (dostała bukiet kwiatów) i bratem Patrykiem. - To wielki zaszczyt być numerem jeden. Nie każdy może wie, co to jest Wielki Szlem, bo trzeba być fanem tenisa, żeby to rozumieć, ale każdy wie, że bycie numerem jeden w czymkolwiek to wielkie osiągnięcie - wypaliła Karolina (krytyka za brak Szlema spada na nią od dawna).

Sytuacja w grupie Czerwonej mocno się skomplikowała. Trzy zawodniczki - poza Dunką i Rosjanką, które rozegrały już po dwa spotkania - także Kvitova (jeden mecz) mają po jednym zwycięstwie, a Radwańska (też jeden mecz) - zero. Sprawa awansu jest otwarta dla wszystkich.

Jako pierwsze w grupie Czerwonej na kort wyjdą dziś ok. godz. 18 Kvitova i Woźniacka. Faworytką pojedynku wydaje się Czeszka, bo Dunka jest solidnie zmęczona (w dwa dni spędziła na korcie pięć godzin), ale jeszcze ważniejsze jest to, że Kvitova gra ultraofensywny tenis, który na wyjątkowo pasującym jej korcie może dać piorunujący efekt. Szczególnie przeciwko komuś, kto nie ma w arsenale zagrań broni równie potężnej i ogranicza się do przebijania i biegania.

Radwańska ze Zwonariewą wyjdą na kort ok. 20. Polka wygrała trzy ostatnie pojedynki z Rosjanką w dwóch setach, kolejno w Carlsbadzie, Toronto i Tokio, ale sama Agnieszka, jak i trener Tomasz Wiktorowski podkreślają, że nie będzie to miało znaczenia. - To jest Masters, zupełnie inna nawierzchnia, hala, inny mecz, szanse są 50/50 - stwierdził Wiktorowski.

Co przemawia za Radwańską? Na pewno wie, czego się po Rosjance spodziewać, będzie więc m.in. świadoma, że musi grać jej głębokie piłki, nie pozwalając na przesuwanie się do przodu. Musi uderzać agresywnie i unikać bekhendu rywalki, nie dając szans na złapanie takich pozycji do kontrataku jak w pojedynku z Woźniacką. Ważny będzie serwis - to właśnie dobre podanie Radwańskiej było kluczem w poprzednich meczach ze Zwonariewą, bo Agnieszka dawała się Rosjance przełamywać niezwykle rzadko.

Trzy zwycięstwa w poprzednich spotkaniach mogą dać Radwańskiej komfort psychiczny, choć nie jest to pewne. Być może Polka poczuje presję, że skoro wygrała trzy razy, to teraz też musi, co w jej przypadku często odnosi odwrotny skutek (vide Moskwa i porażka z Lucie Safarovą). Z drugiej strony, Zwonariewa także słynie z mentalnych zapaści, nie raz przegrywała już mecze o stawkę we własnej głowie. Psychoanaliza wychodzi więc remisowo.

Dużym znakiem zapytania jest nawierzchnia w hali Sinan Erdem Dome. Radwańska od początku podkreśla, że jest wolna i jej nie pasuje. Korty w Kalifornii, Kanadzie i Japonii, gdy zwyciężała ze Zwonariewą, były znacznie szybsze. Rosjanka na korty nie narzeka, w spotkaniu z Woźniacką wyglądało, że czuje się na nich jak ryba w wodzie.

Radwańska trochę skarży się za to na uraz barku, który boli ją od kilku miesięcy (z wielkim opatrunkiem na ramieniu zwyciężała jednak we wszystkich tegorocznych turniejach), ale Rosjanka też mówi, że boli ją ręka. Bez fachowej lekarskiej analizy nie sposób rozstrzygnąć kogo boli bardziej, i jakie to ma znaczenie dla wyników.

Zarówno Wiera, jak i Agnieszka bazują na solidnej, regularnej grze z głębi kortu. Wydaje się, że kluczem będzie przechodzenie z obrony do ataku. Obie w meczach z Woźniacką pokazały, że umieją to robić doskonale. Pytanie, która zrobi to lepiej w czwartek.

WTA Championship. Gdzie, o co i po co? Przewodnik Sport.pl

 

Krzyki na korcie - Woźniacka przeciwna

Więcej o: