US Open. Deblistki bez szansy na podziękowania. Musiały zejść, bo zaraz zaczynali mężczyźni

- Nie było nam dane nikomu podziękować. Uważam to za zachowanie bez klasy. Może w Australii dostanę to, czego w moim kraju nie było mi dane - powiedziała Coco Vandeweghe po tym, jak organizatorzy spędzili ją i Ashleigh Barty z kortu po dekoracji, by mógł rozpocząć się męski finał US Open.

Amerykanka CoCo Vandeweghe oraz Australijka Ashleigh Barty wygrały US Open w rywalizacji deblistek. W pasjonującym finale pokonały Kristinę Mladenović (Francja) i Timęę Babos (Węgry) 3:6, 7:6, 7:6, broniąc po drodze trzech piłek meczowych. Dla obu tenisistek był to pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze.

Po zakończonym meczu zostały im wręczone puchary, a następnie poproszono je o zejście z kortu, bo zaraz miał się zaczynać finał mężczyzn, w którym o tytuł mierzyli się Novak Djoković z Juanem Martinem del Potro. Nie było nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że organizatorzy nie dali zawodniczkom możliwości zwyczajowej wypowiedzi i podziękowań dla kibiców.

"Wszyscy byli zaskoczeni"

Finał debla kobiet trwał dwie godziny i 36 minut, czyli zapewne więcej niż szacowali organizatorzy. Najprawdopodobniej tenisistki zostały "przepędzone" z kortu, by rozpocząć spotkanie Djokovicia z del Potro o czasie i nie opóźnić transmisji telewizyjnej. Co i tak nie powinno być okolicznością łagodzącą.

- Nie było nam dane nikomu podziękować. Uważam to za zachowanie bez klasy. Może w Australii dostanę to, czego w moim kraju nie było mi dane - powiedziała Vandeweghe.

- Wydaje mi się, że chłopakom nie zrobiłoby różnicy, gdyby zaczęli 10 minut później. To byłoby miłe, gdybyśmy mogły podziękować naszym zespołom oraz kibicom. Było widać, że wszyscy są zaskoczeni zachowaniem organizatorów - dodała Barty.

Kolejna kontrowersyjna sytuacja podczas US Open

To nie pierwsza kontrowersja podczas finałowych rozgrywek na US Open. Dzień wcześniej w atmosferze skandalu zakończył się finał kobiet, w którym Serena Williams w wyniku kłótni z arbitrem złamała trzy reguły, została ukarana stratą gema, a za swoje zachowanie zapłaci jeszcze 17 tys. dol. grzywny.

- Cała sytuacja jest przedziwna. Arbiter zachował się kiepsko. Nie wytrzymał ciśnienia meczu. Sędziowie bardzo często wpływają na zachowanie zawodniczek i zawodników. To musi się zmienić - oceniła Vandeweghe, poproszona o komentarz w sprawie finału singlistek.