Wczoraj słaniała się na nogach i łapały ją skurcze, ale po paru minutach przerwy zdecydowała się na powrót na boisko. Wtedy po jednym z zagrań rywalki upadła za linią końcową i miała drgawki. Z kortu zjechała na wózku inwalidzkim, a od kibiców dostała owację. Na konferencji prasowej przyznała, że warunki atmosferyczne - ponad 30 st. C i ponad 70 proc. wilgotności - miały spory wpływ na jej nagłą zapaść. - Starałam się walczyć, ale zaczęłam dostawać bolesnych skurczów - powiedziała Peng. Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że lekarka odradzała jej powrót na boisko, lecz tenisistka nie chciała się poddać. - Wiedziałam, że prawdopodobnie nie zostanę na boisku zbyt długo, ale po prostu chciałam spróbować. Chciałam zmierzyć się z nią [Woźniacką] jeszcze raz.
Jednak już chwilę po powrocie na kort wiedziała, że nie będzie w stanie kontynuować gry. Na konferencji prasowej nie umiała przypomnieć sobie kolejności wszystkich wydarzeń, nie pamiętała, że Woźniacka podeszła do niej, czy o tym, kto zadecydował o jej zejściu z kortu. W tej chwili potrzebuje jedynie odpoczynku.
Jednak pomimo tego nieprzyjemnego doświadczenia US Open będzie wspominać dobrze. - To były dobre dwa tygodnie. Mam za sobą wiele nowych doświadczeń i wiele kolejnych wyzwań - powiedziała Peng.
Swoją rywalkę wsparła również Woźniacka. - Ciężko się na to patrzyło, na jej walkę. Chciałam się upewnić, że wszystko z nią w porządku - powiedziała, odnosząc się do wydarzenia ze spotkania, gdy podbiegła do Peng i starała się ją pocieszyć. Słowa wsparcia przekazała również Serena Williams, która zagra w finale z Woźniacką. - Zmartwiła mnie ta sytuacja. To świetna osoba. Czasem trenujemy w tej samej akademii. Mam nadzieję, że czuje się już lepiej - powiedziała Williams, która w 2007 roku podczas pojedynku z Danielą Hantuchovą również miała spore problemy ze skurczami, lecz powróciła na boisko i wygrała mecz. - Niesamowicie bolało. Ale nigdy nie miałam aż takich skurczów [jak Peng] na całym ciele.
Chiński "Renmin Ribao", dziennik rządzącej Komunistycznej Partii Chin, napisał na stronie Sina Weibo (tamtejszy odpowiednik Twittera): "Dzisiaj nie było przegranego... dziękujemy Ci, Shuaishuai, dałaś z siebie wszystko!".
Peng zaczęła uprawiać tenis w wieku ośmiu lat, ale przez wrodzoną wadę serca nie mogła się przemęczać. W wieku 12 lat wbrew woli rodziny przeszła skomplikowaną operację, dzięki której może dzisiaj zawodowo grać w tenisa.
W drodze do półfinału Peng wyeliminowała Agnieszkę Radwańską, Robertę Vinci oraz Lucię Safarovą. Półfinał to jej najlepszy wynik osiągnięty w turnieju Wielkiego Szlema.