US Open. Radwańska nie wie, dlaczego przegrała

Efektowny pokaz tenisa Niemki Andżeliki Kerber powalił Agnieszkę Radwańską po raz trzeci z rzędu w II rundzie US Open. - Zagrałam na 30 proc. Korty mi jakoś nie leżą - wzruszała ramionami Polka

Lotto będzie ubierać Agnieszkę Radwańską ?

Mająca polskie korzenie Kerber (WTA 92) zwyciężyła 6:3, 4:6, 6:3. Od początku rzuciła się na Radwańską (WTA 13), wściekle atakowała mocnym leworęcznym forhendem, bekhendem po linii, ryzykowała. Jak na tak ofensywną tenisistkę popełniała stosunkowo niewiele błędów, co okazało się kluczem do sukcesu. "Auf dem Ball!", czyli "Wchodź na piłkę!" - pokrzykiwali niemieccy trenerzy.

Radwańska, nie licząc przyzwoitego drugiego seta, nie zrobiła wiele, by ten wybuch powstrzymać. Grała zdecydowanie zbyt bezpiecznie - przebijała piłki, czekając na błędy przeciwniczki, ale one nie nadchodziły. Ryzykowne strzały Polki można było policzyć na palcach. Ataki, jeśli następowały, raziły często brakiem przygotowania - Polka ruszała do przodu w złych momentach i dawała się łatwo mijać. Kerber grała siłowo, ale nie bezmyślnie. Kilkakrotnie ośmieszyła Agnieszkę jej własną bronią firmową - świetną kombinacją dropszota i loba.

- To jest kupa, a nie tenis. Tak można grać w niedzielę rano na kacu po imprezie - krzyknęła do siebie wściekle w pewnym momencie Agnieszka. Minę miała obrażoną, rakietą obijała kort. Właściwie zrobiła w tym meczu wszystko, by pokazać, że krytyka jej ojca Roberta, z którym niedawno przerwała współpracę trenerską, jest słuszna. Bo właśnie brak agresji, zdecydowania i negatywny język ciała od miesięcy wypominał córce Radwański.

"Ostra piła cały czas!" - wykrzykiwał zresztą z trybun dokładnie tę samą tenisową filozofię Tomasz Wiktorowski, zastępujący ojca tenisistki w roli trenera.

Kto i co krzyczy, nie ma chyba jednak znaczenia, bo - jak powiedziała dzień wcześniej w Tennis Channel Martina Navratilova, Radwańska w decydujących meczach, gdy stawka zaczyna być duża, zawsze gra pasywnie.

- To jedno z moich największych zwycięstw w karierze. Wygrałam, bo zagrałam odważnie i ryzykownie - powiedziała Kerber, która o 1/8 finału zagra z Rosjanką Ałłą Kudriawcewą.

Radwańska, która po raz trzeci z rzędu odpadła z US Open w II rundzie - w 2009 r. pokonała ją Maria Kirilenko, a 12 miesięcy temu Chinka Shuai Peng - klasy rywalki jednak nie doceniła. Całą winę wzięła na siebie.

- Zagrałam może na 30 proc., jestem zła, ogólnie nie lubię tego kortu, źle mi się tu gra, jakoś mi tu nie idzie - powiedziała Polka. Co złożyło się na ten 70-proc. ubytek w umiejętnościach, wytłumaczyć już nie umiała. - Nie wiem, to nie był mój dzień. Może wieczorem jest inne odbicie piłki, sztuczne światło. Ja wolę grać w południe w 40-stopniowym upale, tak już mam. Korty US Open są po prostu zupełnie inne niż na turniejach przed Szlemem. Może dlatego w nich gram tak dobrze, a tutaj nie? Nie mogłam wejść w rytm. Nie powiem, że przegrałam po zaciętej walce, bo tak nie było - stwierdziła Radwańska.

Jej porażka to jedna z wielu niespodzianek w kobiecym turnieju, stojącym dotąd na przeraźliwie niskim poziomie - odpadła już m.in. mistrzyni Wimbledonu Petra Kvitova, triumfatorka Rolanda Garrosa Na Li, rozstawiona z ósemką Marion Bartoli i Dominika Cibulkova (nr 14). Radwańska sprawiała jednak wrażenie, że w tym towarzystwie nie czuje się najgorzej. - Tak to już jest z kobietami, są nieprzewidywalne - wzruszyła ramionami.

Kogo wybierają znane tenisistki?

Więcej o: