Australian Open. Kolejny morderczy mecz Agnieszki Radwańskiej, ale Polka awansowała do trzeciej rundy!

Agnieszka Radwańska awansowała w czwartek do trzeciej rundy wielkoszlemowego Australian Open. Najlepsza polska tenisistka, która jest w Melbourne rozstawiona z numerem 26, pokonała Ukrainkę Łesię Curenko (43 WTA) 2:6 7:5 6:3, ale po raz kolejny niemal nie istniała w pierwszym secie. Teraz czas na mecz z tenisistką, która sprawiła największą sensację w tegorocznym turnieju.

Kiedyś było łatwo, a teraz...

Plan czwartego dnia Australian Open został ułożony tak, że Agnieszka Radwańska musiała wyjść na kort już o godzinie 11 czasu miejscowego. Po przeciwnej stronie siatki stanęła Ukrainka Łesia Curenko - zajmująca obecnie 43. pozycję w światowym rankingu rówieśniczka Polki. 28-latki grały ze sobą wcześniej tylko raz, ale było to w roku 2012 w Brukseli. Nasza tenisistka wygrała wówczas 6:1 6:0.

Fatalny początek

Tym razem Radwańska również była faworytką, ale mecz nie rozpoczął się po jej myśli. Już na samym początku przegrała swój serwis i ogólnie prezentowała się bardzo słabo - grała bez pomysłu, popełniała liczne błędy, a jej wypady do siatki niemal zawsze kończyły się fiaskiem. Ukrainka wyglądała na jej tle zdecydowanie lepiej. Uderzała mocno i ryzykownie, ale i rozważnie - nie podpalała się i inteligentnie rozrzucała naszą zawodniczkę po korcie. Niebawem przełamała po raz drugi i spokojnie zakończyła seta pewnym zwycięstwem 6:2.

Powrót Radwańskiej

Od początku drugiego seta widać było, że dobra dyspozycja Curenko powoli się kończy. Tenisistka z Kijowa zaczęła popełniać masę błędów, także podwójnych serwisowych, przez co szybko straciła podanie. Radwańska wyszła na 4:1, ale wtedy nastąpił kolejny zwrot akcji. Znakomite backhandy Curenko pozwoliły jej wygrać cztery gemy z rzędu i Ukrainka stanęła przed szansą zakończenia spotkania własnym serwisem. Nie wytrzymała jednak presji i roztrwoniła całą przewagę. Radwańska grała zaś swoje -  wyrównała, a niebawem wykorzystała wieloletnie doświadczenie i zmuszając rywalkę do błędów wygrała 7:5.

Jak za najlepszych lat

Polska tenisistka przez większą część decydującej partii prezentowała się jak za swoich najlepszych lat. Grała mądrze, mieszała uderzenia i często podchodziła do siatki, co tym razem przynosiło jej punkty. Curenko zaczął doskwierać ból w stopie, przez co zmuszona była skorzystać z przerwy medycznej. Po powrocie na kort nie potrafiła w żadnym stopniu dorównać bardziej utytułowanej rywalce. Zdołała się jeszcze wybronić serwisem, ale chwilę później Radwańska dopełniła formalności i zakończyła spotkanie na swoją korzyść. Ostatecznie po dwóch godzinach i 20 minutach krakowianka wygrała 2:6 7:5 6:3 i po raz dziewiąty awansowała do trzeciej rundy Australian Open.

Walczyła sama ze sobą

- To nie był łatwy mecz. Na początku bardziej niż z przeciwniczką walczyłam sama ze sobą, ale myślę, że z każdym gemem się rozkręcałam. Słońce nie ułatwiało gry, a dodatkowo z jednej strony kortu mocno przeszkadzał wiatr, zarówno mi, jak i Łesii. Na szczęście to mnie udało się wygrać. Bardzo się cieszę, że znów tu jestem - powiedziała po zwycięstwie Radwańska.

Sensacyjna rywalka w kolejnej rundzie

Polska tenisistka poprawiła swój zeszłoroczny rezultat na kortach Melbourne Park. Jej kolejną rywalką będzie reprezentantka Tajwanu, Su-Wei Hsieh (88 WTA), która sprawiła chyba największą jak dotąd sensację turnieju - wyeliminowała trzecią rakietę świata i jedną z faworytek do tytułu w Australian Open, Hiszpankę Garbine Muguruzę.

Więcej o: