Sport.pl

Tenis. Bójcie się dziewczyny, Serena Williams wraca!

Serena Williams zapowiedziała powrót na kort po 11 miesiącach przerwy. Kobiecy tenis odzyska największą celebrytkę, ale też prawdziwą sportową liderkę.
"Serena's back!" - napisała we wtorek na Twitterze Amerykanka, która po raz ostatni walczyła o punkty i pieniądze 3 lipca ub.r. w wygranym finale Wimbledonu z Wierą Zwonariewą. Angielscy bukmacherzy natychmiast uznali ją za główną obok Marii Szarapowej faworytkę do zwycięstwa w tym roku.

"Wreszcie jestem zdrowa, nie mogę się już doczekać" - dodała 29-letnia Serena w oświadczeniu dla mediów. Jej agent Jill Smoller potwierdził, że w przyszłym tygodniu wystąpi w Eastbourne nad kanałem La Manche, a potem będzie broniła tytułu w Wimbledonie.

Kobiecy tenis radził sobie bez Sereny długo, bo Amerykanka miała kłopoty ze zdrowiem. Najpierw przeszła dwie operacje stopy uszkodzonej przez stłuczoną butelkę po piwie, na którą nastąpiła w restauracji latem zeszłego roku. Zimą trafiła do szpitala w Los Angeles z jeszcze groźniejszym problemem - zatorem płucnym. Skrzeplina krwi oderwała się do krwiobiegu w nodze i o mało nie zabiła Amerykanki. "Dziękuję Bogu i lekarzom" - pisała po kolejnych operacjach.

Serena robiła to, co poza tenisem wychodzi jej najlepiej - odgrywała rolę celebrytki. Przez 11 miesięcy nie odbyła się chyba w USA impreza, pokaz mody, ważny mecz Miami Heat czy ceremonia wręczenia nagród bez jej szerokiego uśmiechu. Bawiła się wśród VIP-ów w wieczorowej sukni nawet wtedy, gdy jedną nogę miała unieruchomioną po operacji w wielkim ortopedycznym buciorze.

O tenisie nie wspominała, więc spekulowano, że może skończyć karierę. Raz w marcu napisała, że tęskni, ale kolejny wpis tenisowy zrobiła na Twitterze dopiero w zeszłą niedzielę w czasie finału Rolanda Garrosa Rafael Nadal - Roger Federer. "Rafa ma fajny odstający tyłeczek, zupełnie jak ja. Jesteśmy tyłeczkowymi bliźniakami" - skonstatowała.

Kobiecy tenis z pewnością dostaje z powrotem swoją najbarwniejszą, najdowcipniejszą i najbardziej zwariowaną postać, która na pierwszy trening po operacjach wyszła w kwietniu w różowym odblaskowym kombinezonie "kobiety kota". Na Twitterze jej wpisy o wygłupach ze znajomymi i maratonach karaoke śledzi 2 mln ludzi. Niedawno wywołała skandal, publikując swoje półnagie zdjęcie. Jeden z fanów próbował się Serenie oświadczyć w przebieralni w centrum handlowym (skończył w areszcie).

Znów będzie więc wesoło, ale powrót Sereny to nie tylko teatr. Na kort w Eastbourne wyjdzie prawdziwa liderka kobiecego tenisa. Z 13 zwycięstwami w Szlemie może się z nią dziś połowicznie równać tylko starsza siostra Venus (siedem tytułów, też wraca po pół roku przerwy). Serena, choć długo nie grała, wciąż jest 25. na świecie - jako najwyżej notowana Amerykanka. Dla kobiecego tenisa zawsze była bowiem tym, czym dla męskiego Nadal i Federer. To stała wartość, do której można odnosić resztę. Odkąd przestała grać, zapanował chaos i bezkrólewie. Pewne było tylko to, że każda może wygrać z każdą, a nowa liderka listy WTA Karolina Woźniacka nie umie zwyciężyć w Szlemie. Teraz wszystko się prawdopodobnie zmieni, bo Serena nie zwykła zajmować się tenisem bez celu. Wróciła, żeby znów zwyciężać.



Tysiące fanów nie może się mylić. Wejdź na Facebook.com/Sportpl »


Więcej o: