Djoković niezniszczalny. Znów wygrał z Nadalem

2 : 0
Informacje
ATP Rzym - Finał singla
Niedziela 15.05.2011 godzina 19:15
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
Wynik
N.Djoković
6
6
2
R.Nadal
4
4
0
Novak Djoković pokonał Rafaela Nadala 6:4, 6:4 w rzymskim finale i wygrał siódmy turniej w tym roku. Serb niepokonany jest już od 39 meczów z rzędu!
I znów eksperci dali się zaskoczyć. Choć Djoković (ATP 2) wygrał już w tym roku z Nadalem (ATP 1) trzykrotnie, a przed tygodniem - po raz pierwszy w karierze - pokonał Hiszpana na korcie ziemnym w Madrycie, to większość fachowców znów dawała więcej szans Nadalowi.

Djoković w półfinale stoczył bowiem trzygodzinną wyniszczającą bitwę z Andym Murrayem (ATP3). Pokonał Szkota 6:1, 3:6, 7:6 (7-2), ale w końcówce był już wyraźnie zmęczony. Uratował się cudem, na konferencję prasową przyszedł pół godziny po północy. "Wyglądał jak śmierć" - pisali dziennikarze. Większość przewidywała więc jego porażkę z Nadalem, który swój półfinał z Gasquetem (7:5, 6:1) zakończył wiele godzin wcześniej. Jeden z internetowych blogerów z Kanady obiecał nawet na Twitterze, że będzie biegał nago po ulicy, jeśli Novak zwycięży.

Dowodzono, że zmęczenie Serba będzie decydujące, bo do tej pory ogrywał Nadala, dorównując mu fizycznie. - Jeśli straci ten atut, Hiszpan go rozszarpie - powtarzali fachowcy. Nadal zmierzał w Rzymie po szósty tytuł, przegrał tam tylko jeden mecz - w 2008 r. z Juanem Carlosem Ferrero.

- Gram najwięcej ze wszystkich. W pewnym momencie zaczyna to mieć znaczenie dla mojej sprawności i wytrzymałości - przyznawał sam Djoković, który przed finałem wygrał w sześciu turniejach 36 meczów i zarobił od stycznia 4,7 mln dol., czyli więcej niż niektórzy tenisiści z Top 20 od początku kariery.

Niedzielny finał odczarował zbiorową hipnozę. Okazało się, że Djoković jest niezniszczalny. Zmęczenie nie miało żadnego znaczenia, Serb dobiegał do większości piłek. Grał jeszcze agresywniej niż w Madrycie, starał się szybciej kończyć wymiany. Potwierdziło się, że Nadal nie umie dziś w ogóle dobrać się do Djokovicia. Serwis Hiszpana jest dla niego czytelny, a na jego forhend - z którym większość tenisistów sobie nie radzi - Djoković odpowiada swoim genialnym płaskim bekhendem.

Widać było, że Nadalowi piekielnie zależy na wygranej, że jest świadomy szansy jaka się otworzyła. Ciągle walił jednak głową w mur. Grał zbyt pasywnie.

Brad Gilbert, amerykański trener, napisał po meczu na Twitterze, że od dziś przestaje typować wyniki, bo obstawia gorzej niż żona. Inni eksperci też bili się w piersi.

Półfinał z Murrayem zamydlił oczy, bo Szkot jest dla Serba bardziej niewygodnym rywalem - gra urozmaicony tenis (dropszoty, woleje, różnorodne rotacje) i znacznie lepiej od Nadala serwuje. Hiszpan na jego tle ma tenis schematyczny, a Djoković, nawet zmęczony, umie go rozszyfrować doskonale.

Do połowy maja Novak wygrał już tyle meczów, ile rok temu do końca lata. Jego cztery tytuły Masters (Indian Wells, Miami, Madryt, Rzym) to wyrównanie rekordów Nadala i Rogera Federera, którzy też w jednym roku zwyciężali czterokrotnie. Ale teraz nie jesteśmy nawet na półmetku sezonu.

Djoković goni dwa tenisowe rekordy wszech czasów - 46 wygranych z rzędu Guillermo Vilasa z 1977 r. i 42 zwycięstw na otwarcie sezonu Johna McEnroe z 1984 r. Mimo że goni już pół roku, wciąż ma daleko. Żeby pobić ten pierwszy, musi zdobyć tytuł na Roland Garros i odnieść jeszcze jedno zwycięstwo po turnieju w Paryżu. Aby pokonać McEnroe'a, potrzebuje dojść do finału French Open.

Następna okazja, żeby spróbować zatrzymać Djokovicia, dopiero w Paryżu, bo w Serb w tym tygodniu odpoczywa. Christopher Cleary, tenisowy reporter "New York Timesa", uważa, że dla szans Djokovicia na French Open lepiej byłoby, żeby z Nadalem w niedzielę przegrał. "Będzie mu się grało lżej bez presji niepokonanego" - twierdził Amerykanin.

W kobiecym finale w Rzymie Rosjanka Maria Szarapowa (WTA 8) pokonała 6:2, 6:4 Australijkę Samanthę Stosur (WTA 7). To 23. tytuł Rosjanki w karierze, ale dopiero trzeci na nawierzchni ziemnej. Szarapowa w półfinale pokonała 7:5, 6:3 liderkę rankingu WTA Karolinę Woźniacką, która wiosną wciąż nie radzi sobie z atakującymi tenisistkami. To jej trzecia porażka z rzędu z tak grającą rywalką.