Ranking WTA. Odwróć tabele, Clijsters na czele

Gdyby ranking WTA liczyć według zasad sprzed 15 lat, numerem jeden byłaby Kim Clijsters, a nie Karolina Woźniacka. ?Przywróćmy punkty bonusowe za pokonanie klasowych rywalek. Będzie sprawiedliwiej? - nawołują Amerykanie.
Trwa dyskusja nad wartością rankingu WTA, według którego najlepszą tenisistką świata jest Karolina Woźniacka. 20-letnia Dunka polskiego pochodzenia nigdy nie wygrała turnieju Wielkiego Szlema, w ostatnim roku nie wystąpiła nawet w finale. Prowadzenie zawdzięcza zwycięstwom w mniejszych imprezach, m.in. w Kopenhadze, Montrealu, Tokio i Dubaju.

Numerem dwa jest za to 27-letnia Belgijka Clijsters, która zwyciężała m.in. w US Open, Australian Open i w kończących sezon mistrzostwach WTA. Za plecami Woźniackiej jest też Rosjanka Wiera Zwonariewa (nr 3), która zagrała w finałach Wimbledonu i US Open. - Mam jeszcze czas na Szlema, jestem młoda, nie ja ustalałam reguły - broni się Karolina.

"Zgoda, to nie jej wina, ale taki system jest niesprawiedliwy, bo nie odzwierciedla wartościowych zwycięstw. Premiuje ilość bez względu na jakość. Woźniacka jest na czele, bo gra więcej, ale nie ma wielkiego znaczenia, z kim wygrywa" - pisze Matt Cronin, felietonista "Fox Sports".

Dunka w 2010 i 2011 r. zagrała 91 meczów, Clijsters 63. Woźniacka pokonała rywalki z Top 10 siedmiokrotnie (ani razu w Szlemie), Clijsters 10 razy (trzykrotnie w Szlemie). Dunka nigdy nie ograła Clijsters (bilans 0-2), Sereny Williams (0-2) ani Venus Williams (0-4), czyli trzech najbardziej utytułowanych aktywnych tenisistek. "Kiedy gra naprawdę ważny mecz z wysoko notowaną rywalką, np. ćwierćfinał czy półfinał Szlema, zazwyczaj przegrywa" - pisze Cronin.

Amerykański portal Tennis.com zrobił symulację rankingu WTA według zasad z 1996 r., gdy przyznawane były też bonusowe punkty za pokonanie wysoko notowanych rywalek, np. 150 pkt za zwycięstwo nad numerem jeden w Szlemie (100 poza Szlemem) albo 65 pkt za pokonanie zawodniczki z miejsc 6-10. Okazało się, że gdyby nadal tak liczono punkty (system zmieniano, a ostatecznie zniesiono go w 2006 r.), liderką byłaby dziś Clijsters, drugie miejsce zajmowałaby Zwonariewa, a dopiero trzecie Woźniacka. Amerykanie podkreślają, że od czasu likwidacji bonusów na czele listy WTA były też dwie inne tenisistki bez Szlema w garści - Dinara Safina i Jelena Janković. Matt Cronin nawołuje więc do przywrócenia bonusowych punktów, choć w uproszczonej formule - proponuje premie jedynie za zwycięstwa z tenisistkami z miejsc 1-30 (kiedyś były aż do 500. pozycji). WTA na razie milczy.

Turniej w Delray Beach. Przysiężny zrezygnował >