Tenis. Fed Cup. Nie dla Polek elita

Agnieszka Radwańska nie pomogła. Polki przegrały w Sopocie z Hiszpanią 1:4 w meczu o utrzymanie na zapleczu Grupy Światowej Fed Cup. Za rok znów zagrają w światowej III lidze.
Polki przegrały z Hiszpanią 1:4 ?

- To nasze dziewczyny miały rozdawać karty, a było dokładnie na odwrót - podsumował spotkanie kapitan reprezentacji Tomasz Wiktorowski. Po porażkach z Belgią i Hiszpanią Polki spadają z Grupy Światowej II do Grupy I Strefy Euroafrykańskiej.

Mecz z Hiszpankami miał być ciężki, ale wszyscy liczyli na happy end, bo w polskich barwach grała ósma rakieta świata. Zaczęło się zgodnie z planem. Agnieszka Radwańska gładko pokonała w sobotę Carlę Suarez-Navarro. Marta Domachowska nie dała później rady leworęcznej liderce rywalek Marii José Martinez-Sanchez, ale to nikogo specjalnie nie zaskoczyło. Od zastępującej kontuzjowaną Urszulę Radwańską Marty (WTA 133) nikt nie oczekiwał w tym pojedynku więcej.

Remis 1:1 przed niedzielnymi meczami dawał nadzieję, ale warunkiem koniecznym było drugie zwycięstwo Radwańskiej. Agnieszka zupełnie nie umiała sobie jednak poradzić z Martinez-Sanchez, która zagrała bardzo ofensywnie. Polka przegrała 3:6, 4:6. To przesądziło o porażce, bo roztrzęsiona Domachowska nie była potem w stanie zrobić nic w starciu z Navarro. Kończący pojedynek debel był już o pietruszkę.

- W moim wykonaniu to był mecz niewykorzystanych szans. Uciekło mi kilka gemów, w których prowadziłam 40:0. Ciężko się grało, bo rywalka strasznie "mieszała" - mówiła po porażce niepocieszona Radwańska, która prosto z Sopotu pojechała na turniej WTA do Stuttgartu. - Zagrałam słabiej niż w sobotę. Także z uwagi na nawierzchnię. Kort miał być szybki, a na tym w Sopocie było wolniej niż na mączce - dodała najlepsza z Polek.

- Jeszcze wczoraj wymieniałam się SMS-ami z Conchitą Martinez [legenda reprezentacji Hiszpanii sprzed lat]. Pomogło! Naszym celem znów jest grać o trofeum - cieszyła się po zwycięstwie Martinez-Sanchez.

- Liczę, że w przyszłym roku odegramy się i wrócimy do Grupy Światowej - zakończyła Domachowska.

Dla "Gazety", Wojciech Fibak:

Zawsze Agnieszkę chwalę, ale niestety, w reprezentacji po raz drugi przegrała mecz, który powinna wygrać. Tak samo było w tym roku z Belgią, gdy prowadziła 6:1, 2:0 z Yaniną Wickmayer, ale schodziła z kortu pokonana. Szkoda tych porażek i słabszej postawy Agnieszki. Nie sądzę, że chodziło o presję, po prostu dwa razy zagrała poniżej oczekiwań i własnych możliwości. Martinez-Sanchez jest niżej w rankingu, nie ma takiej techniki i szybkości jak ósma rakieta świata.

Dziwi mnie decyzja o wyborze twardej nawierzchni. Graliśmy z Hiszpankami, ale akurat w obecnym składzie to jest mit, że czują się lepiej na mączce. Filarem reprezentacji jest leworęczna Martinez-Sanchez, która uwielbia grać na szybkich kortach, jest bardzo ofensywna. Agnieszka męczyła się z nią już na Wimbledonie. Navarro też lubi twarde korty. Z Venus Williams wygrała w Melbourne, a nie w Paryżu. Lepsza dla naszych dziewczyn byłaby więc właśnie mączka w hali. Dla Agnieszki byłoby też to idealne przygotowanie do turnieju w Stuttgarcie. Szkoda.

Marta? Nie można od niej zbyt dużo oczekiwać. Od dawna ma swoje problemy. Nigdy nie wygrywała ważnych meczów, nie zmieni się to nagle, gdy trzeba ratować mecze z Belgią czy Hiszpanią.

Poważna kontuzja Kim Clijsters czytaj tutaj ?