Po Pucharze Davisa. Polak Polaka na korcie oszukał?

Pokonani przez Finlandię tenisiści oskarżają polskich sędziów o sprzyjanie rywalom. Prezes Polskiego Związku Tenisa: - Nie wykluczam, że po tym skandalu rozwiążemy umowy ze wszystkimi polskimi sędziami i zatrudnimy arbitrów z zagranicy
- Jak można wypaczyć wynik własnej reprezentacji? - grzmi rozgoryczony kapitan reprezentacji Radosław Szymanik. Polscy tenisiści przegrali w weekend w Sopocie 2:3 z Finlandią w Pucharze Davisa. Burza rozpoczęła się po niedzielnym meczu Łukasza Kubota z Jarkko Nieminenem, który Polak przegrał i było 2:2.

- Kiedy gramy za granicą, nigdy nie możemy liczyć na przychylność sędziów, bo są oni z kraju gospodarza. U nas, niestety, liniowi faworyzują przeciwników. Wiadomo, polska gościnność - uśmiechał się kwaśno Kubot, najlepszy obecnie polski tenisista, 42. w światowym rankingu.

Bardziej radykalny był Michał Przysiężny, który przegrał decydujący mecz z Henrim Kontinenem. - To, co sędziowie wyprawiali, to mistrzostwo świata. Wiem, że nie tylko ich powinienem winić za porażki z Nieminenem i Kontinenem, bo w obu meczach zwycięstwo miałem na wyciągnięcie ręki, ale żeby w aż tylu sytuacjach byli przeciwko nam? - kręcił głową załamany Przysiężny i dodał: - W spornych piłkach było co najmniej 20:0 dla Finów! Rywale mieli np. mnóstwo serwisów w aut, nawet o 10-20 cm, ale liniowi uznawali je jako poprawne! Jak piłka leci z prędkością 210 km/h, to sędzia nie jest w stanie zauważyć, czy dotknęła ona linii. Wtedy, grając w Polsce, powinniśmy usłyszeć "aut". Ale sędziowie nie krzyknęli tak ani razu. Zawsze stawiali na Finów.

- Polakom wywołano aż 18 błędów stóp przy serwisie. Jeśli ktoś choć trochę rozumie tenis, to wie, że to niewiarygodne - mówi najlepszy polski tenisista w historii Wojciech Fibak. - Są kraje, gdzie sędziowie są strasznie stronniczy - Argentyna, Chile, Peru, Paragwaj czy Rumunia. Tam pomaga się gospodarzom. I to perfidnie - oszukuje się nawet, gdy jest 20-centymetrowy aut. Ja nie mówię, że w Sopocie sędziowie mieli nam pomagać. Wystarczyło, żeby byli obiektywni. Przecież wywołanie błędu stóp totalnie rozbija zawodnika, powoduje nerwy i kolejne pomyłki.

Potwierdza to Przysiężny: - Przez takie błędy sędziów wszystkiego się odechciewa. Mecz jest nerwowy, ważny jest każdy punkt, a ty widzisz ciągłe pomyłki sędziów. W głowie masz wtedy coraz większy mętlik i popełniasz kolejne błędy.

Wojciech Andrzejewski, szef szkolenia PZT: - Trudno się sędziuje mecze na szybkiej nawierzchni, choć w tym przypadku trudno znaleźć usprawiedliwienie dla naszych sędziów. Sprawa jest ewidentna, zawodnicy mają rację. Były momenty, w których byłem troszkę zdenerwowany. Co ja mówię - troszkę to za małe słowo...

W środowisku tenisowym wrze. Jeden z członków zarządu idzie jeszcze dalej: - Mecz z Finlandią to kolejny przykład niekompetencji naszych sędziów. Przecież położyli nam już mecz kobiet z Belgią w Pucharze Federacji w Bydgoszczy [Polki przegrały 2:3]. Było to widać zwłaszcza w meczu Radwańskiej z Wickmayer. I teraz znów - Polak oszukał Polaka.

Kubot już w Sopocie nie odpuszczał: - Mam nadzieję, że PZT zrobi z tym porządek!

PZT ma zająć się sprawą sędziów już na czwartkowym spotkaniu zarządu. Prezes Jacek Kseń nie wyklucza radykalnych decyzji.

- Wszyscy jesteśmy rozgoryczeni. Nie wiem, czy to wynik młodego wieku sędziów, braku doświadczenia czy innych względów. Oczywiście nie chodzi o to, żeby sędziowie ustawiali nam mecze przez przychylne sędziowanie. Ale powinno ono być na poziomie. W czwartek zastanowimy się, co z tym zrobić. Weźmiemy pod uwagę wszystkie możliwości. Nawet taką, aby rozwiązać kontrakty z polskimi sędziami i zatrudnić zagranicznych - mówi Kseń.

Anna Wagner, przewodnicząca kolegium sędziów PZT, nie chciała z nami rozmawiać: - Właśnie wsiadam do pociągu i nie mam warunków do rozmowy na ten temat. Proszę zadzwonić po 21 albo najlepiej we wtorek.

Po porażce z Finlandią Polacy stracili niepowtarzalną szansę, aby być o krok od baraży o grupę światową. W kolejnej rundzie grupy I strefy Euro-Afrykańskiej czeka bowiem RPA, czyli rywal w zasięgu Polaków. Pozostaje im walka z Łotwą o utrzymanie w grupie I.

- Następnym razem będziemy wiedzieć, że lepiej grać za granicą. Bo u nas każdy chce być bardziej święty od papieża. Nawet Finowie po pierwszym meczu Michała śmiali się, że po jednym z kluczowych zagrań Nieminena był 10-centymetrowy aut, a sędzia tego nie zauważył. Z dumą noszę koszulkę z napisem "Polska" na plecach, ale za naszych sędziów jest mi wstyd - kończy kapitan reprezentacji Polski.

Agnieszka Radwańska nadal ósma w rankingu WTA ?