ATP - Mały Puchar Davisa

Jeśli pomysł dobry, to nie grzech wpaść na niego dwa razy. Kilka lat temu Jacek Muzolf z AZS i Krzysztof Wierszyłłowski z Kortowa zastanawiali się przy obiedzie, jak by tu zintegrować środowisko poznańskich amatorów. Myśleli, myśleli - aż wymyślili: Klubowa Liga Tenisowa.

Był rok 2006. Całe lato zeszło na meczach międzyklubowych. Wszystkim bardzo się podobało, ale przyszła zima, a po niej czegoś zabrakło - zapału, bodźca, kogoś, kto by wziął sprawy w garść. No bo przecież nie mogło zabraknąć chęci, skoro w Poznaniu w tenisa gra się praktycznie co tydzień.

Przy okazji tegorocznego zgrupowania kadry przed Pucharem Davisa znów spotkali się panowie Muzolf i Wierszyłłowski. Tym razem do konkluzji doszli jeszcze szybciej niż trzy lata temu i KLT znowu gra.

W tym roku rywalizuje siedem drużyn podzielonych na dwie grupy. Warunki uczestnictwa są proste - uczestnik musi być 100-procentowym amatorem, mieć ukończone 30 lat i mieszkać w powiecie poznańskim. Żadne transfery, wypożyczenia czy występy gościnne nie wchodzą w grę. Spotkania odbywają się według schematu: najpierw sześć pojedynków singlowych (cztery w kategorii open, dwa w +55), następnie trzy mecze deblowe (dwa open i +55). Remisy nie są honorowane.

No i grają. W pierwszej kolejce Pocztowiec przegrał z AZS 0:9, potem Świerczewo pokonało Kortowo 5:4, a AZS Posnanię 7:2. W ostatni weekend tenisiści Kortowa pełnili obowiązki gospodarzy w spotkaniu z Wartą. Z szatni wychodzili czując sporą presję. Druga porażka pozbawiłaby ich szans na awans do półfinału, a nawet minimalne zwycięstwo gwarantowało drugie miejsce w grupie.

Atmosfera, co łatwo sobie wyobrazić, jak na Pucharze Davisa - jeden lub dwóch gra, reszta dopinguje. A kiedy się gra nie tylko na swój rachunek, to i sił ma się jakby więcej niż normalnie, i umiejętności Po sześciu singlach, Alfred Hitchcock lepiej by tego nie wymyślił, 3:3. Czas na deble. Tu gospodarze okazali się średnio gościnni. Ryszard Koczorowski i Marek Przybylski pokonali Godzisława Wolickiego i Bogdana Wołczyńskiego 6:3, 3:6, 6:2, a Doni Allecou i Jędrzej Molicki wygrali z Piotrem Kasperskim i Grzegorzem Stajkowskim 7:6, 6:1.

W tym momencie Kortowo było już w półfinale. Zwycięstwo 6:3 dawałoby jeszcze szansę na pierwsze miejsce w grupie i teoretycznie łatwiejszy półfinał. Szymon Kaczmarek i Dariusz Kamiński z Warty przekreślili jednak te kalkulacje, wygrywając 6:1, 6:0 z Bartoszem Jeske i Bartoszem Goliszkiem.

Po ostatniej piłce w Pucharze Davisa tenisiści zawsze się spieszą, bo samolot, bo następny turniej, bo do domu daleko. Po ostatnim meczbolu w KLT nie ma pośpiechu. Trzeba przecież usiąść i pogadać - i z kolegami, i z rywalami. Jak nie przy piwie, to przy kawie. Zawsze jest o czym.

Pozazdrościć prezydenta

Takiego prezydenta powinno mieć każde miasto. Piotr Uszok, miłościwie panujący tenisistom w Katowicach, znów ufundował puchary, o które rywalizowano w siedmiu konkurencjach. Frekwencja wysoka, obsada mocna (dwie liderki rankingu atp) - tylko grać i wygrywać.

Ale nie było łatwo. Ewa Sakwerda, pierwsza w Polsce w kat. +35 (jedynej rozegranej systemem grupowym), zajęła drugie miejsce po porażce z Anną Wichą 3:6, 5:7. Jadwiga Gołda, prowadząca w kat. +45, też nie zdobyła pucharu, bo w finale przegrała z Teresą Stochel 3:6, 6:4, 2:6.

Jedynym rozstawionym z numerem 1, który zwyciężył w konkurencjach singlowych, był Adam Sakwerda (atp 2). W finale kat. +45 pokonał Piotra Ludygę 7:5, 6:0. Wśród 35-latków najlepszy okazał się Bogdan Głąb (finał 6:1, 6:2 z Mariuszem Kurowskim).

W grach podwójnych triumfowali Danuta Burchard i Małgorzata Poloczek, Jacek Staroń i Roman Szot oraz Beata Świątek i Roman Szot.

Chłodny prysznic

Na kortach TKKF Skanda najczęściej wygrywa Mirosław Badura. W trzecim turnieju z cyklu Grand Prix Chłodnia Olsztyn został rozstawiony z numerem 3, czym się zbytnio nie zraził. W półfinale wyeliminował Przemysława Zielińskiego (nr 1), lecz w meczu o zwycięstwo raczej niespodziewanie uległ Michałowi Smoczyńskiemu (nr 4) 3:6, 3:6.

Półfinał długi jak Hel

Staropolską gościnność do perfekcji doprowadzili tenisiści z Helu. Podczas wakacji organizują turnieje, w których regularnie pozwalają wygrywać przyjezdnym. W finale Dawid Wiełłowicz pokonał Grzegorza Kwiatkowskiego 7:6, 6:0, który musiał czuć w nogach ponad trzygodzinny półfinałowy pojedynek z Wojciechem Malanowskim (6:7, 6:1, 7:6).