Refleksje nad Wozniacki

Niedawno nasi komentatorzy tenisowi zafundowali nam festiwal odmian nazwiska Woźniacki. Najbardziej ubawiła mnie odmiana Woźniaki, jak przedstawia się podobno sama Caroline. Festiwal zakończył Karol Stopa, który po naradzie komentatorów zawyrokował, że Caroline jest po prostu Woźniacka, zaznaczając, że odmiana jej nazwiska interesuje go tak samo jak kolor jej skarpetek.
Urodzona w Danii córka pana Woźniackiego ma lekki kłopot. Ja go nie mam. To, że Karolina jest Woźniacka, jakkolwiek by się nie przedstawiała, wyszło w trakcie meczu z Urszulą Radwańską, kiedy w przerwie, spoglądając na rywalkę, powiedziała do instruującego ją po polsku taty: - Ciszej, przecież ona wszystko rozumie.

Kanadyjka Aleksandra Woźniak to zapewne jakaś daleka kuzynka Karoliny. Gdyby pozbierać te nasze rodaczki, to jesteśmy chyba drugą kobiecą potęgą tenisową świata, po "kamandzie" Rosji. Co by nie mówić, Karolina wyrasta na wielką tenisistkę i sugeruję komentatorom, żeby nie mówić o niej Dunka. Ot po prostu Karolina Woźniacka. Duńczycy naszej transmisji nie oglądają. To co, że mieszka w Danii? Przecież to nasza dziewczyna... Popatrzcie na jej urodę.

Powiało wiosną. Słońce całkiem wysoko. Kończy się sezon balonowy, przeto kilka uwag z innej beczki. Jeśli chodzi o obiekty tenisowe, trwa hossa. Niestety, za projektowanie kortów biorą się najczęściej nie tenisiści. I tak na przykład w tym sezonie otworzono nowy obiekt w mającym duże tradycje w szkoleniu młodzieży Szczecinku.

Warto to zobaczyć - jako ciekawostkę architektoniczną i oczywisty dowód braku pomyślunku. Niemałymi, jak przypuszczam, środkami wybudowano trzy hale tenisowe i domek klubowy. Obiekt zaprojektowano tak, że hale stoją osobno i - uwaga! - dwie z nich nie mają połączenia z domkiem. Żeby po meczu, kiedy na dworze mróz, przejść do szatni z prysznicem, trzeba się ciepło ubrać, potem rozebrać, potem... Ręce opadają.

Domek klubowy przystaje do odkrytego kortu centralnego. Na piętrze jest wielki taras, który znajduje się... z tyłu budynku. Można z niego oglądać jedynie oddalone o kilkaset metrów jezioro. Każdy projektant projektuje jakby dla siebie. Ten projektant musi nie cierpieć tenisa. W przyjaznych obiektach przez szklane ściany - z recepcji połączonej zwykle z barkiem - widać co się dzieje na korcie.

Namawiam inwestorów i projektantów do zasięgania opinii u tenisistów. Właściciele obiektów czasami zapominają o tych, dla których je wybudowali. Ceglaste korty pod balonem to nadal najbardziej popularne kryte korty w kraju. Jako osoba będąca w ciągłej podróży i nie zaniedbująca treningu napatrzyłem się na nie co niemiara. W kilkunastu balonach z mączką, gdzie przebierałem się w środku, nie było chodnika bądź podestu, na którym można zmienić buty czy skarpety. Wiecie jak przyjemnie stawiać gołą nogę na mączce... Chyba zacznę wozić chodnik ze sobą.

To tyle tytułem wiosennych porządków. Czas wyjść na powietrze. I pamiętajcie - uginamy nóżki, luźna rączka...