Amatorski Tenis Polski - Puchar Wiosny i nie tylko

Jest wiosna. W kalendarzu już od dawna, ale kortów jakoś unikała i chowała się pod balonami. Gdzieniegdzie, jak na przykład w Katowicach, udało się ją wytropić i wygonić na świeże powietrze.
Wiosenny wieje wiatr

Na Puchar Wiosny ściągnęli, w sile 90 osób, gracze praktycznie z całej Polski. Niespodziewanie wysoka frekwencja tak ucieszyła organizatorów, że spontanicznie podnieśli pulę nagród. I każdy miał szansę na tym skorzystać, ponieważ "fanty" - bony towarowe - rozlosowano wśród wszystkich singlistów.

W ogóle było przyjemnie. Póki świeciło słońce, mecze toczyły się na kortach otwartych, a gdy po zmroku trochę się ochłodziło, zawodnicy "przeprosili się" z halą. A w oczekiwaniu na swoją kolej można było wziąć bezpłatną lekcję za pośrednictwem telewizji, w której - jakże by inaczej - "leciały" transmisje z turniejów WTA i ATP.

Najmniej czasu na oglądanie zawodowców mieli uczestnicy i uczestniczki kategorii open i +45 oraz +55 (tylko mężczyźni). Panie walczyły systemem grupowym, więc każda zagrała cztery razy. Panów obowiązywał natomiast system pucharowy, więc na cztery pojedynki mogli liczyć tylko finaliści.

W miarę łatwo, bo odprawiając rywalki po 9:2, 9:3 lub 9:4, kategorię otwartą wygrała Patrycja Szmidt. W grupie +45 Jadwiga Gołda zwyciężała zwykle szybko i bez wątpliwości, jednak z Barbarą Dyrdą zaliczyła super tie breaka. Dyrda, czwarta w klasyfikacji, w podobnych okolicznościach uległa także drugiej Małgorzacie Obozie. Kategoria +35 miała nieliczną obsadę - tylko trzy zawodniczki - ale za to niezwykle mocną, skoro Ewa Sakwerda, halowa wicemistrzyni Polski, zajęła trzecią lokatę. Wygrała Beata Niełacna przed Agnieszką Lucińską-Kozłowską.

Mężczyźni też nie mieli lekko. Jacek Rejczak, numer 3 w kat. open, w półfinale w trzech partiach wyeliminował najwyżej notowanego Dariusza Nowaka. Mateusz Walasek awansował do finału bez straty seta, co zasługuje na szczególną uwagę, bo on akurat w ogóle nie był rozstawiony. 6:4, 6:4 zwyciężył faworyt i w ten sposób przerwał serię niespodzianek. Bardzo konsekwentny w rujnowaniu rankingowego porządku był natomiast Kazimierz Listek. Ze Sławomirem Drągiem (nr 1, halowy wicemistrz kraju) wygrał 6:1, 6:1, a z Władysławem Króliczakiem (nr 2) 2:6, 6:0, 10-3, więc na swój puchar zasłużył jak mało kto.

Identyczny bilans setów jak Rejczak miał Adam Sakwerda. Jedyną partię zgubił w półfinale, natomiast w decydującym spotkaniu bez większych kłopotów pokonał Tomasza Wawrzyniaka 6:3, 6:1. Najłatwiej przyszło zwycięstwo Marcinowi Cwalinie w kat. +35: trzy pojedynki, sześć partii, 40 gemów i tylko cztery dla rywali.

Ośmiu wspaniałych

W Gdyni na kortach Floty zebrała się elita. Po całej zimie grania wyłoniono ósemkę najlepszych, która rywalizowała w turnieju Masters Ziaja Prince. Regulamin wykluczył przypadkowe rozstrzygnięcia - każdy zmierzył się z każdym.

Raz można wygrać niechcący, dwa razy - przez zbieg okoliczności, trzy - trzeba już sporo umieć A siedem? Trzeba się nazywać Roman Żurkowski. Za jego plecami toczyła się bardzo ciekawa walka o drugą lokatę. Marek Kowalke i Grzegorz Wawrzyniak odnieśli po pięć zwycięstw, a Szymon Wiśniewski i Ireneusz Ziorkiewicz - po cztery. Aż trzy pojedynki z udziałem tej czwórki wymagały super tie breaka. W dwa z nich zaangażowany był Wiśniewski. Oba przegrał, czym pogrzebał szanse na drugie miejsce i wylądował na piątym. Na podium, obok Żurkowskiego, stanęli Kowalke i Wawrzyniak.

Pech

Uczestnicy Grand Prix Szkoły Tenisa Net w Warszawie mogli poczuć nie tylko wiosnę, ale nawet i lato, ponieważ pod balonem temperatura śmiało przekraczała 30 stopni. W tych warunkach najlepiej czuł się najwyżej rozstawiony Robert Laskowski, który w finale zwyciężył Damiana Chabrowskiego 9:3. Piotr Pociej, numer 2, miał natomiast wielkiego pecha, bo skręcił nogę w kostkę i musiał zejść z kortu. Zresztą nie mógł o własnych siłach - pomogli mu koledzy.

Deja vu

System grupowy ma tę zaletę, że obiecuje szybki rewanż. Trzeba tylko po wyjściu z grupy wygrywać wszystko co się da i życzyć - do czasu - tego samego rywalowi lub, jak w przypadku Grand Prix Warszawy Amatorek, rywalce.

Traf chciał, że w finałach obu kategorii doszło do powtórek spotkań grupowych. Katarzynie Chmielewskiej (open) udał się rewanż za wcześniejszą porażkę z Beatą Mnichowską. Ewa Kąkol (+45), ponownie wygrywając z Bożeną Grabowską, jako jedyna opuściła korty ST Tie Break jako niepokonana.

Jak zwykle

Pewnie, że we Wrocławiu grano Non Stop, czyli jak zwykle. W finale singla Anna Czarnecka pokonała Magdalenę Gawrońską 6:2, 6:2, a Bogdan Rogowski wygrał z Bartoszem Rychterem 6:4, 6:2. Pierwsze miejsce w deblu zajęli Waldemar Iwaniec i Leszek Pawlik, a w mikście - Monika Pędzich i Łukasz Słodyczka (rywalizowano systemem grupowym).

Nasza przyszłość

A w Radomiu wielki turniej dzieci i młodzieży. Oto lista zwycięzców: dziewczynki - Natalia Zięba (kat. -12), Marta Jabłonka (-14), Weronika Bryńska (-18); chłopcy - Kacper Woźniak (-10), Mateusz Fejfer (-12), Wojciech Marynowski (-14) i Jakub Wróbel (-18).