Sport.pl

Paweł Ostrowski: awans zależy tylko od Marty

Dziś wieczorem po raz pierwszy na korty w Paryżu miała szansę wyjść Marta Domachowska. Jej rywalką jest doświadczona Paragwajka Rossana de Los Rios. Jednak z powodu opadów deszczu mecz się dziś nie odbędzie. Pogoda pokrzyżowała również plany Agnieszce Radwańskiej, której wczorajszy pojedynek z Marią Korytcewą został przerwany.
Jak nastrój przed turniejem?

Paweł Ostrowski: Nastroje są oczywiście pozytywne. Jesteśmy bardzo bojowo nastawieni. A co z tego wyjdzie zobaczymy.

Rossana de Los Rios to zawodniczka absolutnie w zasięgu Marty. Czym może Paragwajka zaskoczyć pana podopieczną?

Nie jest w stanie nas zaskoczyć niczym. Pytanie, czy Marta zaskoczy sama siebie...

Jeśli chodzi o Martę to zawsze podstawowe pytanie

O to chodzi. Staramy się pracować przede wszystkim nad tym, by wszystko było bardziej rzetelne, bardziej powtarzalne. Natomiast u Marty zawsze jest tak, że jest pewien procent niewiadomej. Może być szybko 6:1, 6:1 dla Marty, albo bardzo ciężka walka. Uważam jednak, że stać ją na zwycięstwo i tak naprawdę tylko to nas interesuje.

Czy możemy liczyć na powtórkę z Australian Open (tam Domachowska przebiła się z eliminacji i doszła do czwartej rundy)? To był tak naprawdę jedyny wielki turniej Domachowskiej w tym roku. W drugiej rundzie na Polkę czekać będzie Jelena Dementiewa, ale jeśli udałoby się ją pokonać, droga byłaby wyczyszczona.

Zgadza się, tylko trzeba pamiętać, że ziemia nie jest ulubioną nawierzchnią Marty, ona woli beton. Mówiąc to nie próbuje usprawiedliwiać mojej zawodniczki. Na ziemi też ją stać na dobre wyniki.

I oby tak było, bo to ważny moment dla Marty. Wielokrotnie mówiła, że chce awansować na Igrzyska. To niemal ostatnia szansa, by ten awans uzyskać (Marta musi awansować do czołowej 60 rankingu WTA, na razie jest 73).

Zgadza się, ale nie ma co się bawić w kalkulacje i liczenie punktów. Trzeba wyjść na kort i wygrywać.

Przykład Domachowskiej, zakładając, że przejdzie pierwszą rundę, dała Agnieszka Radwańska. Ona pokonała Dementiewą w finale turnieju w Stambule.

Co ważne Dementiewa przez ten finał nie miała czasu na odpoczynek. Ona gra szybki, zdecydowany tenis, więc ciężkie mecze w Stambule mogą ją osłabić. Więc jeśli uda się przejść pierwszą rundą, to będę optymistą także w drugim pojedynku.

Szkoda, że Radwańska ograła ją tak łatwo, mało ją zmęczyła...

Ale chodzi też o sprawy psychologiczne, po prostu została ugryziona.

Może Marta powinna założyć biało-czerwoną koszulkę, by Dementiewa wiedziała z kim gra?

Myślę, że Jelena i tak doskonale będzie wiedziała z kim gra. No, ale najpierw obie muszą awansować do drugiej rundy.

Jak Pan sądzi na co stać Radwańską. Dla Marty sukces to trzecia, czwarta runda, a dla Agnieszki?

Słyszy się dużo opinii, że Isia może nie wytrzymać fizycznie, bo przecież dużo gra i do tego przez turniej w Turcji nie miała czasu ani na odpoczynek przed French Open, ani na treningi w Paryżu. Ja myślę, że to żaden problem dla Isi. Sądzę, że da sobie doskonale radę. Ćwierćfinał nie byłby zaskoczeniem.