Sport.pl

Tenis. Nick Kyrgios znów dał o sobie znać. Tym razem, wyjątkowo, pozytywnie

Nick Kyrgios jest bez wątpienia jedną z najbardziej barwnych postaci męskiego tenisa. Historia dyscypliny może pochwalić się wieloma dżentelmenami, m.in. Rodem Laverem czy Rogerem Federerem, jak również niepokornymi charakterami, na czele których znajduje się John McEnroe. Amerykanin był zawodnikiem niezwykle nerwowym, lecz swoją złość potrafił przerobić w sukces. Ciężko to powiedzieć o Kyrgiosie, l'enfant terrible dzisiejszych czasów.
Australijscy fani tenisa mają w pamięci wybitnych zawodników, jak choćby Rod Laver, Roy Emerson, czy Lleyton Hewitt, lecz każdy z nich zakończył już karierę. Ich zastępcami są młodzi zawodnicy, których nazwiska mogą budzić wątpliwość pochodzenia. Tomić, Kyrgios, Kokkinakis nie brzmią australijsko i na nieszczęście reprezentowanego kraju bardziej niż z dobrej gry i sukcesów słyną ze swoich kontrowersyjnych zachowań.

Na czele tego gangu znajduje się Nick Kyrgios, mający korzenie grecko-malezyjskie 22-latek. Jeszcze niedawno jego wypowiedzi i zachowania szokowały cały świat, dziś każdy się do nich przyzwyczaił. Ilość sensacji wywołanych przez Kyrgiosa jest zatrważająca. Przeklinanie na korcie, oddawanie za darmo gemów podczas meczu, oświadczenia, że nie lubi tenisa i dużo bardziej woli grać w koszykówkę - to wszystko stało już normą. Czasem zdarza się, że sprawia wrażenie miłego i ambitnego młodzieńca. Podczas pierwszej rundy zeszłorocznego turnieju w Tokio rzucił nawet butelkę wody chłopcu, który zasłabł, dzięki czemu udało mu się odzyskać trochę sympatii kibiców. Nie na długo.

Jego nastrój nie jest w stanie przetrwać dłuższego czasu w pozytywnej wersji. Wielkoszlemowy Australian Open zakończył w fatalnym stylu w drugiej rundzie. Kilka dni temu podczas turnieju w Acapulco zdenerwował się na jednego z widzów i rzucił w jego kierunku kilka niemiłych słów. Poszkodowany powiedział później, że poczuł się zagrożony i czeka na przeprosiny zawodnika. Była to już kolejna afera Kyrgiosa, lecz teraz już nikt nie jest nią zaskoczony.

Australijczyk wygrał tamto spotkanie z Dudim Selą, następnie odprawił Donalda Younga i w ćwierćfinale miał stawić czoła Novakowi Djokoviciowi, z którym nigdy wcześniej nie miał okazji się mierzyć. Forma Serba jest daleka od ideału, ale mało kto wierzył, że nie poradzi sobie z dużo młodszym i bardziej impulsywnym rywalem. W poprzednim meczu pokonał w dobrym stylu Juana Martina del Potro, rewanżując się tym samym Argentyńczykowi za pierwszą rundę zeszłorocznych igrzysk olimpijskich.

Stała się jednak rzecz niebywała - 22-latek wygrał z Djokoviciem w dwóch setach, a kluczem do jego sukcesu był znakomity serwis. Skazywany na porażkę z turniejową "jedynką" Kyrgios posłał aż 25 asów serwisowych, zwyciężył wynikiem 7:6(11-9) 7:5 i awansował do półfinału meksykańskiego turnieju.

Co pokazał ten triumf nad byłym liderem światowego rankingu? Na pewno utwierdził wszystkich w przekonaniu, że Nick Kyrgios jest najbardziej nieobliczalnym zawodnikiem świata. Dodatkowo mało osób zdaje sobie z tego sprawę, ale Australijczyk pokonał kolejnego rywala z czołówki i stał się zawodnikiem, który zwyciężył z Rogerem Federerem, Rafaelem Nadalem i Novakiem Djokoviciem w swoim pierwszym meczu przeciwko każdemu z nich. Jedynym tenisistą, który ma na niego patent, jest Andy Murray, lecz z żadnym z pozostałych tenisistów zaliczanych do "Wielkiej Czwórki" Kyrgios nie ma bilansu ujemnego.

W półfinale czeka go starcie z Samem Querreyem i logika nakazuje myśleć, że będzie ogromnym faworytem tego pojedynku. Skoro dał radę Djokoviciowi, to rosły Amerykanin nie powinien stanowić absolutnie żadnego problemu. Nic z tych rzeczy. Jeśli trudny charakter da o sobie znać i rankingowa "17" przypomni sobie, że nie lubi grać w tenisa, wtedy może przegrać w mniej nic godzinę. Jego fenomen polega na tym, że nikt się w tej sytuacji nie zdziwi.



Więcej o:
Komentarze (1)
Tenis. Nick Kyrgios znów dał o sobie znać. Tym razem, wyjątkowo, pozytywnie
Zaloguj się
  • thedymero

    0

    Czemu skazywany na porażkę? Ja obstawiłem Kyrgiosa. Djoković gra kupę. Jego "prime time" minął. Kyrgios mógłby być numerem 1, gdyby trochę ogarnął swoją głowę, ale nie wiem czy to wykonalne. Murray jest teraz numerem 1, bo ma mentalność zwycięzcy. Nigdy się nie poddaje, chociaż często gra wyrównane pojedynki z niżej notowanymi przeciwnikami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX