Tenis. Mikołaj Borkowski zadebiutuje w turnieju ATP

W drabince kwalifikacji do turnieju ATP w Shenzhen znalazł się Mikołaj Borkowski. 28-letni tenisista jest trenerem na Florydzie, nigdy dotąd nie zdobył punktów do rankingu ATP.
Borkowski wystartuje w Shenzhen dzięki dzikiej karcie (drugą dostał Chińczyk Zhicheng Zhu). W sobotę o 8 czasie polskiego czasu zagra z Włochem Lucą Vannim 171. tenisistą świata.

Polak w rankingu ATP nie figuruje, czyli oficjalnie nie ma go wśród 2062 graczy którzy wywalczyli choć jeden punkt. W tym roku wystartował jedynie w eliminacjach trzech turniejów rangi Futures, a więc z pulą nagród nie przekraczającą 15 tysięcy dolarów. Ani razu nie udało mu się przejść do turnieju głównego, w Warszawie przegrał pierwsze spotkanie, a w Bydgoszczy i Poznaniu drugie.

O Borkowskim trudno pisać jako o zawodowcu. W 2004 roku został mistrzem seniorów województwa warmińsko-mazurskiego, potem wyjechał na studia do USA (University of Montana). Po zakończeniu edukacji zaczął pracę w szkole tenisowej Saddlebrook Tennis Academy w Wesley Chapel na przedmieściach Tampy. Szkoli tam młodzież.

Z gwiazdami kortu spotykał się do tej pory tylko jako sparingpartner. Na Florydzie trenował między innymi z Johnem Isnerem i Jamesem Blake'm. Podczas turnieju Miami Open pracował jako oficjalny sparingpartner i odbijał między innymi z Andym Murray'em, Gillesem Simonem, Dominikiem Thiemem i Gaelem Monfilsem.

Tenisową karierę kontynuował od okazji do okazji, grywając w eliminacjach najmniejszych turniejów w Polsce i USA. Zwykle bez powodzenia. Wystąpił w pięciu turniejach głównych rangi Futures, przegrał wszystkie pięć meczów I rundy, na zawodowych kortach zarobił łącznie 822 dolary. Ma też brązowy medal mistrzostw Polski w deblu z 2010 roku.

Jeśli Borkowski jakimś cudem pokona Vanniego, w II rundzie kwalifikacji zagra ze Słowakiem Jozefem Kovalikiem (ATP 124) lub Chińczykiem Zhizhenem Zhangiem (ATP 485). Jednak nawet jeśli przegra pierwszy mecz, zarobi więcej niż przez całą karierę - 1460 dolarów.



Agnieszka Radwańska w kimonie gra w tradycyjną japońską grę