Tenis. Ile straci Szarapowa?

Najbogatszej sportsmence XXI wieku grozi czteroletnia dyskwalifikacja, ale tak surowy wyrok byłby w tenisie bezprecedensowy. Na kortach doping wybacza się wyjątkowo łatwo
Nawet w najbardziej dramatycznym momencie kariery Szarapowa pozwoliła sobie na ironię. - Wielu z was myślało, że ogłoszę zakończenie kariery. Gdybym miała zamiar to zrobić, to nie w hotelu w Los Angeles z tak brzydkim dywanem - zakończyła konferencję prasową. Chcąc czy nie, dała do zrozumienia, że wszystko ma pod kontrolą.

Rosjanka jak większość sportowców otrzymała informację o pozytywnym wyniku testu antydopingowego, zanim trafiła ona do mediów. I wykorzystała to. Stanęła przed dziennikarzami i przekazała swoją wersję: mówiła o niewiedzy, zaleceniach lekarza rodzinnego, zaburzeniach pracy serca i dziedzicznym obciążeniu cukrzycą. - Popełniłam duży błąd. Zawiodłam fanów i sport, który głęboko kocham. Poniosę konsekwencje. Ale nie chcę w ten sposób kończyć kariery i mam nadzieję, że dostanę szansę, by grać dalej - mówiła. Rozpoczęła walkę o jak najniższy wymiar kary.

Według regulaminu Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) grożą jej nawet cztery lata dyskwalifikacji, ale tylko gdyby udowodniono, że brała meldonium w celu poprawienia sprawności. I dwa lata, jeśli stosowała je jako lekarstwo.

Rosjankę reprezentuje adwokat John J. Haggerty z olbrzymiej kancelarii Fox Rothschild. Oświadczył, że jego klientka zrezygnowała z badania próbki B i przyznała, że brała meldonium w czasie Australian Open. - Chcemy porozmawiać z ITF, zanim podejmie decyzję, ponieważ uważamy, że jest długa lista bardzo łagodzących okoliczności. Ich uwzględnienie spowodowałoby wyraźne zmniejszenie kary - powiedział Haggerty "Sports Illustrated".

Można zatem wnioskować, że linia obrony tenisistki będzie się opierać na medycznych wskazaniach do stosowania przez nią leku. Haggerty chce przekonać ITF, że Szarapowa przeoczyła informację o wpisaniu go 1 stycznia na listę zakazanych substancji. - Nie stosowała się do przepisów tylko przez 25 dni stycznia - stwierdził adwokat.

Ostatnie lata pokazują, że nawet mniej utytułowani tenisiści nie musieli pauzować dwóch lat. Victor Troicki w 2013 r. został zawieszony na 18 miesięcy za uniknięcie kontroli dopingowej podczas turnieju w Monte Carlo. Po apelacji Trybunał Arbitrażowy w Lozannie skrócił karę do roku. Serb wrócił, wygrał dwa turnieje i jest obecnie 23. w rankingu ATP.

Wyrok w sprawie Troickiego zapadł zaledwie 11 dni po skróceniu przez Trybunał kary dla Marina C!ilicia z dziewięciu do czterech miesięcy za używanie niketamidu, substancji pobudzającej ośrodkowy układ nerwowy. Rok po powrocie na kort C!ilić sensacyjnie wygrał US Open.

Szarapowa swoją otwartością zjednała sobie dużą część środowiska. - Mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona. Dla mnie wygląda na niedopatrzenie. Wstrzymajcie się z ocenianiem Marii - powiedziała Martina Navrátilová, triumfatorka 18 turniejów wielkoszlemowych i odkrywczyni talentu Rosjanki.

Wybrzmiała i krytyka. "Nigdy nie przyszło mi do głowy, by oszukiwać. Musiałam zakończyć karierę i cierpiałam. Nie miałam dobrze opłacanego sztabu lekarzy, którzy wymyślaliby, jak ograć system" - napisała na Twitterze Jennifer Capriati, trzykrotna triumfatorka Szlemów i złota medalistka igrzysk w Barcelonie.

ITF tymczasowo zawiesił Szarapową. Nie wiadomo, kiedy zapadnie wyrok. Prezes Rosyjskiej Federacji Tenisa Szamil Tarpiszczew powiedział, że liczy na występ Szarapowej na sierpniowych igrzyskach w Rio. - Sportowiec bierze to, co mu dają fizjoterapeuci i lekarze - powiedział.

Szarapowa straci 430 punktów za ćwierćfinał Australian Open, po którym pobrano próbkę z meldonium. Spadnie z 7. na 11. pozycję rankingu WTA. Będzie poza dziesiątką po raz pierwszy od pięciu lat.

Jeszcze poważniejsze będą konsekwencje finansowe. Rosjanka straci 300 tys. dol. zarobione w Australii, a to dopiero początek. Dziennikarze przypominają odpowiedź 13-letniej Szarapowej zapytanej, czy wolałaby wygrać Wimbledon, czy podpisać kontrakt na 20 mln dol.: - Wygrać Wimbledon, wtedy miliony same przyjdą.

Szarapowa triumfowała w Londynie w 2004 r. jako 17-latka i przez kolejny rok zarobiła 18,2 mln dol., zostając nie tylko najbogatszą tenisistką, ale też sportsmenką. Ranking "Forbesa" wygrywa nieprzerwanie od 2005 r. Od lipca 2014 do czerwca 2015 zarobiła 29,7 mln dol., z czego aż 23 mln przyniosły kontrakty sponsorskie. Serenie Williams dały w tym czasie 13 mln, Radwańskiej - tylko 4 mln.

Ekspert od marketingu sportowego Nigel Currie uważa, że Szarapowa może ponieść rekordowe w historii sportu straty. - Jeśli zostanie zawieszona na cztery lata, może to być ponad 140 mln dol. Minęły już czasy, w których wielkie firmy cieszyły się z kontraktów, spuszczały głowy i nie reagowały - przestrzega.

Na reakcje gigantów faktycznie nie trzeba było długo czekać. Podpisany w 2010 r. ośmioletni kontrakt Nike z Szarapową za 70 mln dol. został zawieszony. Szwajcarski producent zegarków Tag Heuer, związany z nią od 2004 r., zerwał negocjacje nowej umowy. Najłagodniejsze było Porsche, które w 2013 r. zakontraktowało Szarapową jako swoją pierwszą kobietę ambasador. Teraz jedynie wstrzymało działania marketingowe z udziałem Rosjanki. Nas razie nie zareagowali pozostali sponsorzy - Avon, Evian, Head i Tiffany.

Nie tylko Szaarapowa. Na meldonium wpadła też mistrzyni olimpijska z Soczi i złota medalistka lekkoatletycznych MŚ [ZDJĘCIA]




Więcej o: