Wielka afera w tenisie. Novak Djoković jako 20-latek miał ofertę korupcyjną

Novak Djoković, numer jeden rankingu mężczyzn, przyznał na konferencji prasowej po pierwszym meczu Australian Open, że w 2007 roku proponowano mu porażkę w turnieju w Sankt Petersburgu. - Czułem się z tym fatalnie, bo nie chcę mieć z tym nic wspólnego - powiedział.
Djoković w 2007 roku miał 20 lat i przeżywał przełomowy sezon w swojej karierze. Pierwszy raz dotarł do finału turnieju wielkoszlemowego (US Open), wpadł do pierwszej dziesiątki rankingu, wygrał też pierwszy turniej z serii Masters. Świeżo po finale US Open dostał propozycję w pierwszej rundzie turnieju halowego w Sankt Petersburgu. Oferowano mu za to 200 tys. dolarów.

- Nikt nie podszedł do mnie bezpośrednio, ale oferowano mi to poprzez ludzi, którzy ze mną wtedy pracowali, którzy byli w moim zespole. Odrzuciliśmy to od razu - powiedział Djoković po pokonaniu w pierwszej rundzie Australian Open Hyeona Chunga z Korei Południowej 6:3, 6:2, 6:4.

- Czułem się z tym fatalnie, bo nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Ktoś powie, że to szansa. Dla mnie to niesportowe zachowanie, zbrodnia na sporcie. Nie ma na to miejsca w tenisie - dodał.

- Djoković miał otrzymać 200 tys. dolarów jako młodzieniec. Tak to się zaczyna i nie każdy odmawia. Kiedy zrobisz to raz, wtedy cię mają - podsumowała sprawę Heidi Blake, która odpowiada za raport BuzzFeed i BBC w sprawie korupcji w światowym tenisie. Więcej TUTAJ.





Djoković w Sankt Petersburg nie zagrał. Turniej wygrał wówczas Andy Murray, ale zmagania zapamiętano też z innego powodu: w drugiej rundzie Dawidienko (ten sam od którego przegrania meczu w turnieju w Sopocie zaczęła się afera korupcyjna) przegrał z zajmującym wówczas 102. miejsce w rankingu Marinem Ciliciem 6:1, 5:7, 1:6. Rosjanina ukarano grzywną wysokości dwóch tysięcy dolarów za "brak dawania z siebie wszystkiego". Dawidienko popełnił w całym spotkaniu 10 podwójnych błędów serwisowych, najwięcej miał ich w trzecim secie. Ukarał go już belgijski sędzia stołkowy.

Djoković przyznał jednocześnie, że od lat o korupcji w tenisie nie słyszał. - Kiedyś, w tamtych latach krążyły plotki o tym, że ustawia się mecze. Ale nie ma już z tym problemu. W ostatnich sześciu, siedmiu latach nie słyszałem nic o tym. Nigdy nikt nie podszedł do mnie bezpośrednio, więc nie mam nic więcej do powiedzenia o tym - podsumował serbski tenisista.

Serb stwierdził też, że sponsorowanie tegorocznego Australian Open przez jedną z firm bukmacherskich jest sytuacją graniczną. - Trudno rozstrzygnąć, co w sprawie bukmacherów w tenisie jest słuszne, a co nie - powiedział. - Tenis jest popularny ponieważ zawsze ważna była w nim etyczność - dodał.

- Wiem, że wiele bukmacherów używa marek turniejów i zawodników, żeby na tym zarabiać, a tenis nie otrzymuje kawałka z tego ciasta, jeśli wiecie co mam na myśli. Trudno powiedzieć, nie mam jasnej opinii na ten temat - zakończył Djoković.

Upał na Australian Open. Radwańska i Nishikori z lodem, Djokovic bez koszulki [ZDJĘCIA]