Tenis. Psucie drabinek, czyli kto doprowadza do wściekłości Sarę Errani

Wycofanie się z turnieju w Sydney Agnieszki Radwańskiej i Petry Kvitovej dało rozstawione miejsca w drabince zawodniczkom, które musiały walczyć o udział w nim w kwalifikacjach. Przed tygodniem podobna sytuacja rozwścieczyła Sarę Errani. Czy WTA powinna reagować?
Już w pierwszych tygodniach nowego sezonu zawodniczki z pierwszej dziesiątki WTA masowo wycofują się z turniejów lub poddają mecze. - Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jakiś bojkot. Oczywiście żartuję, ale to niecodzienna sytuacja na początku sezonu. Zawodniczki miały czas na odpoczynek, a chyba nie wszystkie go dobrze wykorzystały - komentowała Joanna Sakowicz, komentatorka Eurosportu i TVP Sport w rozmowie ze Sport.pl.

Tenisistki mają prawo się oszczędzać przed zbliżającym się wyczerpującym Australian Open, ale ich decyzje wpływają też na losy turniejów i rywalek.

Wściekłość Errani

W pierwszym tygodniu nowego roku najmocniej obsadzony wydawał się turniej w Brisbane. Miały tam wystąpić zawodniczki numer dwa, trzy i cztery na świecie, odpowiednio: Simona Halep, Garbine Muguruza i Maria Szarapowa. Już po rozpoczęciu meczów pierwszej rundy Halep i Szarapowa zrezygnowały z udziału jeszcze przed wyjściem na kort. W tej sytuacji organizatorzy zastąpili je tak zwanymi lucky losers, zawodniczkami które przegrały w ostatniej rundzie kwalifikacji. Nie mogli już jednak zmienić drabinki i najsłabsze zawodniczki zajęły miejsca rozstawionych.

Kto na tym traci najbardziej? Zawodniczki które byłyby rozstawione, gdyby Halep i Szarapowa wycofały się wcześniej, w tym przypadku Sara Errani i Jelena Janković. Włoszka już w pierwszej rundzie trafiła na turniejową siódemkę Belindę Bencić i przegrała z nią 1:6, 2:6.

"Ile jeszcze drabinek popsujecie?" - napisała Włoszka na Twitterze oznaczając hasztagiem #PoProstuChcęWiedzieć.



Prawdopodobnie Errani miała na myśli głównie Halep, która w 2015 roku późno wycofywała się z turniejów w Sydney i New Haven. Jej wpis został jednak uznany za nietaktowny. - To co napisała Sara to trochę dziecinada. Gdyby była rozstawiona to też mogłaby przegrać w pierwszej rundzie. I co by wtedy napisała? Poza tym czołowe tenisistki to profesjonalistki, a nie celebrytki. Nie podejrzewałabym ich o wyrachowanie - komentuje Sakowicz.

Ile razy można złamać nogę?

Kolejny tydzień pokazał, że problem nie jest wydumany. Tym razem plaga dotknęła Sydney, w którym na kort nie wyszła rozstawiona z dwójką Radwańska ani Kvitova (numer trzy w turnieju). Tym razem poszkodowane mogą się czuć Roberta Vinci i Ana Ivanović. Ta druga już w pierwszej rundzie przegrała z rozstawioną z piątką Karoliną Pliskovą 4:6, 2:6. Gdyby Radwańska i Kvitova zrezygnowały dzień wcześniej, to Serbka przez pierwsze dwie rundy grałaby z niżej notowanymi rywalkami.



- WTA powinno znaleźć na to jakieś rozwiązanie. My, wszystkie zawodniczki, powinniśmy bardziej szanować turnieje i ludzi, którzy płacą za bilety by nas oglądać - powiedziała Errani w Sydney, zagadnięta o swój wpis. - Jasne, że wszystko może się zdarzyć. Mogę wstać rano i złamać nogę albo co innego, ale nie za każdym razem. To się dzieje zbyt często, coś trzeba z tym zrobić - dodała Włoszka.

Selfie, autografy, imprezy... Agnieszka Radwańska w Shenzhen jest prawdziwą gwiazdą! [ZDJĘCIA]






Czy czołowe zawodniczki za często wycofują się z turniejów?