Wimbledon 2015. Została już tylko Agnieszka Radwańska

2 : 0
Informacje
Wimbledon - II runda singla kobiet
Czwartek 02.07.2015 godzina 16:15
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
Wynik
A.Radwańska
6
6
2
A.Tomljanović
0
2
0
Ajla Tomljanović będzie w czwartek rywalką Agnieszki Radwańskiej w II rundzie Wimbledonu. Polka przegrała z silną fizycznie i świetnie serwującą tenisistką w zeszłym roku w Paryżu. - Ale to było na mączce, na trawie powinno być lepiej - mówiła Sport.pl. Mecz Radwańskiej z Tomljanović ok. 16 (tenisistki wyjdą na kort po zakończeniu meczu J.Warda z J.Veselym).
Po tłustych polskich latach w Wimbledonie, gdy nasi reprezentanci gromadnie dochodzili do ćwierćfinałów - w 2013 r. wystąpiła w nich trójka - zostało wspomnienie. Teraz wróciliśmy do sytuacji dobrze znanej sprzed kilku sezonów - w środę, po trzech dniach rywalizacji, w głównej singlowej drabince Wielkiego Szlema została już tylko Radwańska.

Do Jerzego Janowicza i Magdy Linette, którzy odpadli w I rundzie (on - po słabym występie, ona - po pechowym kreczu), dołączyła Urszula Radwańska. Młodsza z sióstr (WTA 107) nie miała wiele do powiedzenia w starciu z rozstawioną z nr. 22. Samanthą Stosur. Przegrała 3:6, 4:6. Nadzieja, że nawiąże z Australijką walkę była, bo mistrzyni US Open z 2011 r. na trawie nigdy nie grała dobrze - na ostatnie pięć występów w Wimbledonie, trzy razy odpadała w I rundzie. Ale Urszula słabości w grze Stosur znaleźć nie umiała, nie udało jej się zmusić rywalki do biegania, Australijka sprytnie skracała pole gry, bijąc mocne piłki po rogach. Polka grała falami, w niektórych gemach imponowała wyśmienitymi wolejami, w innych popełniała sporo błędów i przebijała piłki zbyt pasywnie. Uderzenia Stosur ważyły znacznie więcej i to było kluczem do zwycięstwa.

Jasne strony porażki

Młodsza z sióstr Radwańskich była jednak zadowolona. - Dobry mecz, wyrównany. Trochę za dużo głupich błędów jak na spotkanie z tak doświadczoną zawodniczką. W kluczowych momentach uciekła mi też koncentracja. Ciągle nad nią z trenerem Maćkiem Domką pracujemy, jest lepiej, ale jeszcze nie tak, jak powinno być - powiedziała Urszula.

Przypomniała, że w poprzednim roku dokuczały jej kontuzje, problemy z alergiami, urazem barku, że spadła w rankingu w głębiny drugiej setki. Teraz przesunie się na pogranicze pierwszej i drugiej. - Tak naprawdę na początku roku zakładałam sobie za cel, żeby w ogóle zakwalifikować się do Wimbledonu. I udało się to zrealizować. Przeszłam rundę, dzięki czemu mam już gwarancję, że w US Open też zagram bez eliminacji. Choć dziś przegrałam, czuję, że forma idzie w górę - zaznaczyła Urszula, która już dziewięć razy próbowała w Wielkim Szlemie awansować do III rundy, ale nie udało jej się nigdy. - Często wpadałam na zawodniczki rozstawione. Może za rok to ja będę rozstawiona i będzie łatwiej? - zaśmiała się Urszula, ale ciężko było wyczuć, czy żartuje, czy naprawdę w to wierzy.

Pewna siebie "Isia" czeka na rewanż

Jej starsza siostra po zwycięstwie w I rundzie z mocno serwującą Czeszką Lucie Hradecką też była w dobrym nastroju. Pewność siebie i formę z zeszłego tygodnia, gdy w Eastbourne sięgnęła pierwszego w tym roku finału, udało się utrzymać.

W czwartek w II rundzie rozstawiona z nr. 13. Polka zmierzy się z reprezentującą od niedawna Australię Chorwatką Ajlą Tomljanović (WTA, 81), która rok temu zaskoczyła Radwańską w III rundzie Rolanda Garrosa. Tomljanović bombardowała wówczas potężnymi forhendami i serwisami, nie popełniała wielu błędów, a Agnieszka zagrała zbyt defensywnie. - Oczywiście, że pamiętam tamten mecz. Liczę teraz na zupełnie inny, mam nadzieję, że trawa pomoże mi zwyciężyć. Ona gra siłowy tenis, ale chyba jednak nie tak mocno jak Lucie Hradecka - stwierdziła Radwańska.

Trener Wiktorowski nie chciał w ogóle rozmawiać o Tomljanović, rzucił tylko: - Jak na drugą rundę, bardzo groźna rywalka.

Polka będzie jednak zdecydowaną faworytką, bo znacznie lepiej umie poruszać się po trawie. Tomljanović w Londynie dopiero w tym roku odniosła pierwsze w karierze zwycięstwo.

Regulamin WTA jest niesprawiedliwy?

"Times" w dużym tekście włożył wczoraj kij w mrowisko, jeśli chodzi o równouprawnienie kobiet i mężczyzn w Wimbledonie. Temat wrócił w związku z falą upałów, która szaleje w Wielkiej Brytanii - wczoraj było ponad 30 stopni Celsjusza w cieniu. Okazało się, że tylko kobiece mecze mogą być przerywane na 10 minut na "złapanie oddechu" między drugim i trzecim setem w ramach tzw. heat policy. Kobieca federacja WTA ma bowiem w swoich regulaminach taki przepis, a męska ATP - nie. "Times" poszedł dalej i pytał, dlaczego właściwie kobiety nie mogą grać meczów pięciosetowych? "W świecie równouprawnienia, swobody wykonywania zawodów, jaki przykład dajemy młodym chłopcom i dziewczynom, którzy widzą, że tenisistki po trzech setach idą do szatni, a mężczyźni grają dalej. Jeśli wyrównaliśmy zarobki, wyrównajmy też warunki pracy" - pisze dziennik. Wimbledon dopiero w 2007 r., ociągając się najbardziej ze wszystkich Szlemów, zrównał nagrody kobiet i mężczyzn. Teraz zwycięzcy dostają po 1,88 mln funtów, choć w teorii mężczyzna może pracować na tę kwotę przez maksymalnie 35 setów, a kobieta - przez 21 setów.

Kilka lat temu podczas Wimbledonu o zniesieniu równych zarobków mówił w wywiadzie dla francuskiego radia Gilles Simon, wówczas 13. tenisista świata. - Pracujemy ciężej, powinniśmy zarabiać więcej - stwierdził. Wywołał burzę, ale po cichu zyskał poparcie innych. Nawet Roger Federer na konferencji prasowej delikatnie wsparł Francuza, mówiąc, że "dyskusje nigdy nie ustaną".

Tenisistkom pomagają wyniki telewizyjnej oglądalności, które nie są gorsze od wyników męskich meczów, choć - gdyby wziąć je pod lupę - okazałoby się, że męskie finały są popularniejsze. Ale najmocniejszy argument po męskiej stronie dyskusji to czas trwania spotkań - bywało, że Rafael Nadal z Novakiem Djokoviciem biegali w finale Australian Open przez ponad sześć godzin, a Viktoria Azarenka z Marią Szarapową - godzinę. Pierwszy mecz trzymał w napięciu jak najlepszy thriller, drugi - niekoniecznie.

- Nie liczyłam dokładnie, ale gołym okiem widać, że moje mecze ogląda więcej widzów niż jego. A poza tym nigdy nie oddamy tego, co wywalczyłyśmy. To nasza praca, wkładamy w nią 100 procent wysiłku, tak samo jak mężczyźni, i chcemy dostać taką samą zapłatę - odpowiedziała wówczas Simonowi Maria Szarapowa.

Szefowa federacji WTA Stacey Allaster powiedziała jednak dwa lata temu: - Nasze zawodniczki są gotowe na pięć setów, wystarczy, że organizatorzy złożą taką propozycję.

Ale nikt jej nie składa, bo w świecie sportu rządzą telewizje, a one wydłużania kobiecych meczów po prostu nie chcą. Nie przeszkadza im, że płacą obu płciom po równo, ale wolą przez pięć godzin pokazywać Nadala i Djokovicia niż Szarapową i Azarenkę. Relacje w sportowych kanałach Polsatu.





Zdjęcie adidas buty tenisowe męskie BARRICADE V Classic B44231 Zdjęcie Wilson Piłka tenisowa Team Trainer 1 szt Zdjęcie Wish Rakieta tenisowa 2600 Junior
adidas buty tenisowe męskie... Wilson Piłka tenisowa Team ... Wish Rakieta tenisowa 2600 ...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info