Tenis. Ile będzie kosztowała decyzja Djokovicia?

Novak Djoković miał do wyboru - zarobić w półtorej godziny 1,6 mln dol., czy wyleczyć kontuzję barku. Wybrał to pierwsze i nie wiadomo, czy na tym nie straci.
"Schyli się po miliony, czy nie? Wybierze zdrowie, czy pieniądze?" - pisali tenisowi blogerzy na całym świecie o dylemacie serbskiego lidera rankingu ATP.

Djoković od US Open ma problemy z kontuzjami. Najpierw przez sześć tygodni leczył plecy, a od zeszłego tygodnia także bark. Nowa kontuzja dopadła go w poprzednim tygodniu w Bazylei, gdzie niespodziewanie przegrał w półfinale z Japończykiem Kei Nishikorim (ATP 25). Z kortu schodził z grymasem bólu, ostatniego seta oddał do zera (pierwszy raz od półtora roku). - Bolało tak, że nie mogłem serwować. Czeka mnie przerwa. Nie wiem, czy zagram w kolejnym turnieju w Paryżu - mówił po tamtym spotkaniu Djoković, dla którego przegrana z Japończykiem była dopiero czwartą w roku. Serb zwyciężył od stycznia w 68 spotkaniach, zdobył 10 tytułów, w tym trzy Wielkie Szlemy, zarobił ponad 10 mln dol.

Większość ekspertów odradzała Serbowi start w Paryżu, gdzie od poniedziałku trwa impreza z serii Masters, przedostatni turniej sezonu. Ale okazało się, że wycofując się z tego turnieju, Serb straciłby aż 1,6 mln dol. Tyle bowiem wynosi specjalna premia, jaką ATP wypłaci na koniec roku liderowi rankingu. Wypłaci, pod warunkiem że wystąpi w co najmniej siedmiu turniejach z serii Masters. Djoković, jeśli chciał zarobić, musiał pojawić się w Paryżu i rozegrać choć jeden mecz, bo przez kontuzję odpuścił już Masters w Szanghaju.

W środę zacisnął zęby, wyszedł na kort i pokonał Chorwata Ivana Dodiga 6:4, 6:3. Sprawiał wrażenie, że ból barku mu nie dokucza. "Chciałbym mieć te proszki przeciwbólowe, które postawiły go na nogi" - komentował jeden z Amerykanów na Twitterze.

Teraz wszyscy zastanawiają się, czy Serb, mając już premię w kieszeni, wycofa się i czy na dłuższą metę na decyzji nie straci, bo kontuzja pogłębi się i będzie przeszkadzać także w przyszłym sezonie.

W Paryżu o wyjazd na kończący sezon Masters w Londynie walczą też polscy debliści Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Polacy w I rundzie mają wolny los i mecz rozegrają dopiero w czwartek. Żeby zakwalifikować się na Masters, muszą wyprzedzić znajdujących się na ósmym miejscu w rankingu ATP Amerykanina Erica Butoraca i Jeana-Juliana Rojera z Antyli Holenderskich. W pierwszej rundzie pokonali oni 7:6 (7-4), 6:7 (8-10), 10-7 Amerykanina Johna Isnera i Kevina Andersona z RPA.

Liczba Djokovicia

12,3 - tyle milionów dolarów zarobi w tym roku Djoković łącznie z premią od ATP