Sport.pl

Tenis. Polski debel walczy o Masters

Piąty w karierze występ Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego w kończącym sezon elitarnym turnieju Masters zależy od tego, jak zagrają w tym tygodniu w Paryżu. I od pleców Jürgena Melzera.
Polacy skomplikowali sobie życie w poprzednim tygodniu w Walencji. Wtedy zajmowali jeszcze ósme, czyli ostatnie dające awans na Masters w Londynie miejsce w deblowym rankingu ATP. W Hiszpanii przegrali jednak arcyważne spotkanie z parą Jean-Julien Rojer, Eric Butorac (Antyle Holenderskie, USA), która była w rankingu dziewiąta. Rywale uskrzydleni zwycięstwem w Walencji zatrzymali się dopiero w finale i wyprzedzili na liście ATP Polaków.

Mariusz i Marcin są teraz na dziewiątym miejscu, i żeby polecieć do Londynu, muszą w tym tygodniu w Paryżu, w przedostatniej imprezie sezonu, zagrać lepiej niż Rojer z Butorackiem (ich przewaga wynosi tylko 15 pkt). Zadanie mają ułatwione, bo - jako para rozstawiona wyżej - zaczną turniej od II rundy, a przeciwnicy od pierwszej (do rozstawienia uwzględniono bowiem ranking sprzed tygodnia, zanim deble zamieniły się miejscami). Polacy w ćwierćfinale mogą wpaść na rozstawionych z jedynką Amerykanów Boba i Mike'a Bryanów, ale Rojer z Butorackiem też mają bardzo trudną drabinkę.

Jeśli Fyrstenberg i Matkowski nie zdołają zlikwidować punktowej różnicy, jest jeszcze szansa na awans w inny sposób. Od kilku tygodni kontuzję pleców leczy Jürgen Melzer, Austriak, który razem z Niemcem Philippem Petzschnerem zajmuje szóstą lokatę w rankingu. Melzer wycofał się ze wszystkich singlowych turniejów do końca roku, ale ostatecznej decyzji, że odpuszcza także deblowy Masters, nie podjął. Na swoim profilu na Twitterze na pytanie fanki, czy jedzie do Londynu, 7 listopada odpowiedział: "Rehabilituję plecy, nastawienie mam pozytywne".

W podobny sposób - czyli o problemach z urazami - pisze się teraz o Novaku Djokoviciu. "Sezon marzenie zaczyna się zmieniać w koszmar kontuzji" - komentuje ESPN. Serb zdobył od stycznia w singlu dziesięć turniejów i trzy Wielkie Szlemy, ale pod koniec roku zaczął przegrywać z kontuzjami. We wtorek wieczorem wciąż nie było pewne, czy wyjdzie w środę na kort w Paryżu.

Djoković kilka dni temu poległ niespodziewanie z Japończykiem Kei Nishikorim w półfinale w Bazylei. Podczas spotkania odnowił mu się uraz barku, a wcześniej przez sześć tygodni leczył kontuzję pleców, która dopadła go w półfinale Pucharu Davisa z Argentyną.

Zdania na temat tego, co powinien w tej sytuacji uczynić, są podzielone. Wielu fachowców twierdzi, że lepiej byłoby, gdyby w Paryżu i Londynie nie grał. Pozycję numer jeden na koniec roku ma zapewnioną, powinien wykurować się i nabrać sił na nowy sezon. Inni twierdzą, że Serb turnieju Masters na pewno nie odpuści. Podleczy bark, a w Londynie będzie chciał jeszcze raz pokazać, kto w 2011 r. był królem męskiego tenisa.

Więcej o: