Tenis. Co się dzieje z Novakiem Djokoviciem?

" Sezon marzenie zaczyna się zmieniać w koszmar kontuzji" - pisze ESPN o serbskim numerze jeden męskiego tenisa. Djoković wygrał 10 turniejów i trzy Wielkie Szlemy, ale pod koniec roku zaczął przegrywać z kontuzjami. Czy w tym roku w ogóle go jeszcze zobaczymy? Pod znakiem zapytania stoją występy w paryskiej hali Barcy i na Masters w Londynie.
W środę Djoković ma teoretycznie wyjść na kort w Paryżu, ale we wtorek wciąż nie było jasne, czy w ostatniej chwili z przedostatniej imprezy sezonu się nie wycofa.

Serb, który po Wimbledonie wyprzedził Rafaela Nadala na czele listy ATP, w zeszłym tygodniu przegrał dopiero czwarty mecz w roku. W półfinale w Bazylei pokonał go Japończyk Kei Nishikori (ATP 25). Djoković ostatniego seta przegrał do zera, co nie przytrafiło mu się od półtora roku.

Eksperci są zgodni, że Djoković jest cieniem siebie sprzed kilku tygodni. " Sezon marzenie zaczyna się zmieniać w koszmar kontuzji. Ciało Djokovicia najwyraźniej odchorowuje niesamowity wysiłek tego sezonu" - napisał ESPN. Serb od stycznia do początku września przegrał raptem dwa mecze, wygrał 10 turniejów, w tym trzy Wielkie Szlemy.

Problemy zaczęły się jeszcze podczas finału US Open, gdy w końcówce spotkania z Nadalem zaczęły boleć go plecy. Tamten mecz wygrał, ale kontuzja wróciła ze zdwojoną mocą podczas rozgrywanego w połowie września półfinału Pucharu Davisa z Argentyną. Serb wycofywał się z niego zwijając się na korcie z bólu. Kontuzję określił później mianem " najgorszej w karierze". Pauzował sześc tygodni, wrócił tydzień temu w Bazylei, ale już w pierwszym meczu z Xavierem Malissem miał problemy. Dziennikarze kręcili nosem, że to nie ten sam Novak - serwował niepewnie, popełniał więcej błędów.

W półfinale Serb przegrał z solidnym Nishikorim, tenisistą z którym nigdy dotąd nie miał jednak problemów. Japończykowi ewidentnie pomogła kontuzja barku rywala - Novak już w trakcie meczu korzystał z pomocy fizjoterapeuty, a po spotkaniu powiedział, że " właściwie nie mógł serwować". Bark odezwał się w tym sezonie już po raz kolejny - latem w Cincinnati Djoković poddał mecz z Andym Murray'em, ponosząc drugą porażkę w roku. Przegrana z Nishikorim to numer cztery (jego bilans od stycznia to 68-4).

- Cały czas czułem ból. Występy w tym tygodniu potwornie dały mi w kość, na pewno nie będę kilka dni w ogóle trenował - stwierdził Djoković w Bazylei.

Serb jest zgłoszony do halowego turnieju z serii Masters w Paryżu, ale we wtorek wciąż nie było wiadomo, czy w środę wyjdzie na pierwszy mecz. W I rundzie ma wolny los, a w II rundzie ma zagrać ze zwycięzcą pojedynku Włocha Fabio Fogniniego z Chorwatem Ivanem Dodigiem.

Serb nie wykluczał, że jeśli stan jego barku nie poprawi się, w ostatniej chwili zrezygnuje z gry. Pod znakiem zapytania stoi też jego występ w kończącej sezon imprezie ATP World Tour Finals w Londynie, która zaczyna się 20 listopada. Wystąpi w niej czołowa ósemka światowego rankingu.

Zdania na temat tego, co powinien uczynić Novak, są podzielone. Wielu fachowców twierdzi, że lepiej byłoby, gdyby Djoković w Paryżu i Londynie już nie grał. Jeśli nie jest w pełni sił, może bowiem jeszcze bardziej popsuć swoje niesamowite statystyki z tego sezonu. Pozycję numer jeden na koniec roku ma już zapewnioną, a od stycznia czeka go wielkie wyzwanie, czyli obrona tego, co zdobył w tym roku. Lepiej więc porządnie się wykurować.

Inni twierdzą jednak, że Serb kończącego sezon Masters nie odpuści. Podleczy bark, a w Londynie będzie chciał jeszcze raz pokazać, kto w 2011 r. rządził w męskim tenisie.