Tenis. Janowicz przegrał w finale

Portugalczyk Rui Machado wygrał tenisowy turniej Poznań Porsche Open powered by Enea. W finale pokonał Polaka - Jerzego Janowicza - 6:3, 6:3.
Turniej w Poznaniu był wyjątkowy - zaproszenie niespodziewanie i niemal w ostatniej chwili przyjął Łukasz Kubot, sklasyfikowany na 60 miejscu w rankingu ATP nasz najlepszy tenisista od czasów Wojciecha Fibaka. Rozstawiono go z numerem 1, widziano w nim pierwszego Polaka, który może wygrać challengera w Poznaniu. Nic z tego - Kubot przegrał z własną kontuzją nadgarstka i wycofał się przed meczem w drugiej rundzie. - Nie mogę ryzykować przed US Open - tłumaczył. Wcześniej jego mecz w pierwszej rundzie oglądały tłumy, jakich na Golęcinie jeszcze nie widziano.

Już pierwsze mecze pokazały jednak, że kontuzja Kubota wcale nie musi oznaczać, że polscy kibice nie będą mieli powodów do radości. Jak torpeda przez turniej szedł Jerzy Janowicz, 20-latek z Łodzi, który na razie bezskutecznie dobija się do pierwszej setki rankingu ATP. Rywali masakrował potężnym serwisem bitym z wysoka - Janowicz ma nieco ponad dwa metry wzrostu, co czyni jego serwis jeszcze bardziej niebezpiecznym. - Chcę zostać tak długo w turnieju, aż nie będzie już nikogo do pokonania - mówił w piątek po wyeliminowaniu w drugiej rundzie Czecha Jaroslava Pospisila. Ten mecz toczył się w niecodziennych warunkach - trzydniowe ulewy w Poznaniu uniemożliwiły grę na Golęcinie i tenisiści przenieśli się do ośrodka Kortowo. Tam grali pod namiotem, w zimnie. I te warunki - jak się później okazało - miały wpływ na końcowe rozstrzygnięcia w turnieju.

W niedzielnym finale Janowicz przegrał z 96. w rankingu ATP Portugalczykiem Rui Machado wyraźnie - 3:6, 3:6. - Zagrałem najsłabszy mecz w turnieju. Nie dlatego, że przeciwnik był najtrudniejszy. Po prostu półfinał i finał to mecze pod największą presją, a z powodu pogody oba te pojedynki musiały odbyć się jednego dnia. W piątek w hali trochę nadwerężyłem nierozgrzany bark i to spowodowało, że w finale mój serwis już nie był tak dobry - mówił Janowicz po przegranym finale.

Portugalczyk komplementował rywala: - Na początku Polak grał niewiarygodnie dobrze, powiedziałbym, że momentami na poziomie czołowej dwudziestki świata - stwierdził, po czym zdradził, że ma mocne związki z Polską - Polką jest bowiem żona jego brata.

Janowicz przed turniejem był sklasyfikowany na 164 miejscu w rankingu ATP. Po awansie do finału i skasowaniu 65 pkt powinien awansować o mniej więcej 20 miejsc.