Puchar Davisa. Przysiężny przegrał z Ciliciem, Polska - Chorwacja 0:1

0 : 3
Informacje
Puchar Davisa - Mecz Polska - Chorwacja
Piątek 04.04.2014 godzina 16:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
M.Przysiężny
0
M.Cilić
3
Michał Przysiężny(ATP 73) zapowiadał walkę o sprawienie niespodzianki, ale nie zdołał wygrać choćby seta w meczu ze świetnie dysponowanym Marinem Ciliciem (ATP 26). Przegrał 1:6, 4:6, 4:6.
- Będę chciał w każdym secie choć raz przełamać jego serwis - mówił przed meczem Przysiężny w rozmowie ze Sport.pl. Okazało się to niestety pobożnym życzeniem. Polak wygrał w tym sezonie tylko raz, w pierwszej rundzie Australian Open. Porażka z Ciliciem była jego dziesiątą w sezonie i ósmą z rzędu.

Pierwsza partia potrwała ledwie 20 minut. Przysiężny szybko stracił swoje podanie, po chwili drugi raz, i przegrał seta 1:6. Cilić wykorzystywał swój wzrost (198 cm) i treningi pod okiem znanego z atomowego serwisu Gorana Ivanisevicia i raz po raz posyłał bomby o prędkości przekraczającej 200 km na godz. Przysiężny radził sobie nieźle z ich odbiorem, ale nie był w stanie odpowiedzieć wystarczająco groźnie, by przejąć inicjatywę w wymianie.

Kolejne sety były bardziej wyrównane. W drugim Przysiężny prowadząc 2:1 miał szansę na przełamanie, ale nie wykorzystał jej. Cilić zaatakował za to w kluczowym momencie. Przy stanie 4:4, gdy wydawało się, że wszystko zmierza do tie-breaka, przycisnął i grając na przewagi wyczekał błąd Polaka. Po chwili prowadził już 2:0 w setach.

Trzeci set był w zasadzie kopią drugiego. Przysiężny grał solidnie, ale to było za mało na Cilicia, który ani przez moment nie oddał inicjatywy. Spokojnie wygrywał swoje podanie, szukając szansy przy serwisie Polaka. Ten starał się grać ofensywnie, ryzykować, chodzić do siatki, ale to pozwalało mu jedynie dotrzymywać Chorwatowi kroku.

Przy stanie 4:4 w trzeciej partii Cilić miał kolejne piłki na przełamanie. Dwie Przysiężny obronił asami serwisowymi, ale przy trzeciej nieczysto trafił w piłkę i Cilić wydał okrzyk zwycięstwa, odrobinę przedwczesny. Rozluźniony Chorwat dał Przysiężnemu wyjść na prowadzenie 40-0 przy swoim serwisie. Opanował się jednak, obronił trzy break-pointy, zaserwował asa, zaatakował z forhendu i zakończył mecz.

Zawodzą na razie kibice. Torwar nie tylko się nie wypełnił, ale miejscami świeci pustkami. Niektóre sektory nie wypełniły się nawet w połowie. Dobre zagrania Przysiężnego były oklaskiwane, ale nie był to doping mogący go uskrzydlić. Być może więcej kibiców dojedzie na Torwar na drugi mecz, w którym Jerzy Janowicz (ATP 21) zmierzy się z 17-letnim Borną Ciliciem (ATP 295).

Do barażu o grę w Grupie Światowej awansuje zespół, który pierwszy wygra trzy mecze.

Przysiężny po meczu:

- Na treningach grało mi się super, ale na meczu byłem strasznie spięty, sam nie wiem dlaczego, denerwowałem się, nie uderzałem tak mocno i luźno. Chyba zabrakło mi pewności siebie, ten rok nie był na razie dla mnie zbyt udany. Mam nadzieję, że w niedzielę będzie inaczej. Cilić świetnie returnował, grał cierpliwie, ale myślę, że Jurek powinien sobie z nim poradzić